Blog główny

piątek, 23 lutego 2018

Ćwiczenia w transgresji

To by było zabawne, gdyby zdarzało się raz na jakiś czas. Tymczasem - kiedy przegląda się pobieżnie takie portale jak wp czy onet (wiem, wiem - można tego nie robić; z drugiej strony: mnóstwo ludzi to robi, inaczej by te portale nie istniały, prawda..? A skoro tak, to rzecz nie jest ani trywialna, ani bez znaczenia...), które skądinąd od dawna wyglądają tak, jakby je układała jedna i ta sama redakcja (co, jak sądzę, wynika z zatrudniania za stawkę w rodzaju "8 złotych za 1000 słów" tych samych, tak samo niedouczonych i tak samo nie znających języka polskiego studentów...) - takie "kwiatki" trafiają się codziennie. I właściwie - w każdym możliwym dziale!

Kilka dni temu "poszedł" news o "nachalnych księżach, nagabujących kobiety na porodówkach". O co chodzi..? Przecież powołaniem księdza jest właśnie - bycie nachalnym. Jak pisze św. Paweł biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. Dobry ksiądz to taki, który - gdy go wyrzucą drzwiami - wraca oknem. A kiedy otwierasz lodówkę - mówi Ci ze środka "pochwalony..!" "Nachalność" to wręcz konieczna kwalifikacja do pełnienia funkcji misyjnej. Powiedzcie świadkom Jehowy albo innym metodystom, żeby nie byli nachalni - raczej nie pojmą, o co Wam chodzi... Tymczasem jakaś dziennikarska miernota (w tak marnie płatnym zawodzie trudno o nie-miernoty, to fakt...), wyraża z tego powodu "oburzenie". I owo "oburzenie", wynikające z przekonania o jakimś fundamentalnym zgoła "prawie kobiet do prywatności" (mam wrażenie, że owo "prawo do prywatności" jest jednakowoż - przynajmniej z punktu widzenia osoby wierzącej - daleko mniej fundamentalne od "prawa do zbawienia"...) pozuje się na coś oczywistego, nie podlegającego dyskusji.

A dzisiaj, na tym samym portalu, można przeczytać (raczej przelecieć wzrokiem, za dużo do czytania to tam nie ma...) dyskusję o tym, dlaczego w grze komputerowej dziejącej się w XV-wiecznych Czechach... nie ma murzynów! Przy czym pożal-się-Panie-Boże autorzyna tych wypocin usiłuje w tej sprawie zająć "wyważone stanowisko". Borze zielony, szumisz a nie grzmisz..! Nawet nie wypada myślącemu człowiekowi polemizować z takimi bzdurami...

Bzdury, bzdurami - a ćwiczenie trwa.

Nie twierdzę zaraz, że to jakiś wszechświatowy spisek. Do tego po prostu NIE POTRZEBA aż "spisku"! Starczy odpowiednia atmosfera - powiedzmy - intelektualna. Niedouczeni studenci płatni po 8 złotych za 1000 słów. Z perspektywą wyjazdu na "Erazmusa". Starczą kompleksy niedorobionych ćwierć-inteligentów, którzy te studenciny zatrudniają. I ćwiczenie trwa.

A PT Czytelnicy - nawet nie zauważają, że są ćwiczeni. I sami się ćwiczą. W czym..?A - to jest dobre pytanie...


49 komentarzy:

  1. A ja i owszem twierdze ze to spisek.Zbyt duza koordynacja przez dlugi czas i zbytnia nachalnosc w promowaniu scisle okreslonej grupy postaw czesto nawet za cene utraty duzej grupy potencjalnych klientow(czy ktos ma jakas masowa oferte dla chrzescijan ktorzy ciagle jeszcze stanowia duza czesc spoleczenstw i mozna by na nich zarobic?-zadnej oferty nie ma jest tylko plucie).Nie ludzmy sie-to nie rachunek ekonomiczny tym rzadzi(przynajmnniej nie na poziomie strategicznym bo na poziomie Koziej Wolki albo i dorobkiewiczowskiej Warszawki to pewnie tak)-to nachalna propaganda glupoty i wspolczesnego niewolnictwa(a kto moze i czegos wiecej)-ktos na chama i nie zalujac kasy buduje spoleczenstwo niewolnicze a moze i gorsze.

    piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie brzmi - czy owa "atmosfera intelektualna" została celowo stworzona (jeśli tak, to przez kogo?), czy też powstała sama z siebie, spontanicznie..? Na pewno nie brakuje teoretyków, którym rozwój sytuacji odpowiada, bo albo potwierdza ich wizję, albo ułatwia jej realizację. Tylko czy zawsze samo następstwo czasowe oznacza zaraz sprawczość..?

      Usuń
    2. Ja tam wole byc podejrzliwy i dmuchac na zimne niz potem zalowac.A kndydatow do "sprawczosci" jest wielu-kto za tym stoi to my tu nie dojdziemy ale z prywatnego punktu widzenia wazne jest aby sie sprzeciwiac niezaleznie od tego kto za tym stoi i czy w ogole ktos-tak czy owak to niebezpieczny trend i trzeba z nim walczyc.

      Piotr34

      Usuń
    3. Problem polega na tym, że samo postulowanie "sprawczości" tych lub owych w takim kontekście jest albo wyśmiewane jako "wiara w UFO", albo piętnowane jako "antysemityzm". No i, tak czysto praktycznie, może de facto demobilizować i nakłaniać do działań całkowicie próżnych, a nawet przeciwcelowych - bo nie zwalczy się spontanicznego trendu policyjnym śledztwem na ten przykład..!

      Usuń
    4. 1."Problem polega na tym, że samo postulowanie "sprawczości" tych lub owych w takim kontekście jest albo wyśmiewane jako "wiara w UFO", albo piętnowane jako "antysemityzm"."
      Wiem i dlatego ja nie postuluje niczyjej sprawczosci-po prostu jestem przeciw.

      2."No i, tak czysto praktycznie, może de facto demobilizować i nakłaniać do działań całkowicie próżnych, a nawet przeciwcelowych - bo nie zwalczy się spontanicznego trendu policyjnym śledztwem na ten przykład..!"
      Pomijajac juz fakt iz niemal na pewno nie jest to spontaniczny trend ja nie postuluje "policyjnego sledztwa","dzialan panstwa" ani nic takiego.Ja postuluje wykreowanie przeciwtrendu-przeciwtrendu ktory tak zwyczjanie po ludzku sprzeciwia sie glupocie,klamstwom,kradziezy,zabijaniu i maskowaniu tego wszystkiego ekonomia czy polityczna poprawnoscia.Nie tylko ja zreszta i trzeba przyznac ze to wcale nie najgorzej wychodzi-jeszcze pare lat temu haslo "teoria spiskowa" zamykalo temat dzis po tym jak sie te "teorie spiskowe" calymi seriami potwierdzaja to haslo budzi juz tlyko politowanie.Albo przemysl Holocaust-ilez to lat zerowali,wystarczylo tylko pare zdan publicznie powiedziec i po wielkiej awanturze pol swiata wlasnie zaczyna sobie uswiadamiac ze to humbug byl.

      Piotr34

      Usuń
    5. "To rozsądne."

      A ja mam wrazenie ze to wkrotce bedzie "rasizm","faszyzm" i "homofobia"....albo cos tam jeszcze za co bede wsadzac.
      Ale byc moze moj wrodozny pesymiz jest zbyt daleko posuniety lub byc moze do tego czasu ich obalimy(bo ta ich miejscowa ekspozytura to nie radzi sobie najlepiej eufemistycznie mowiac).

      P.S.Widzialem coreczke na zdjeciach-bardzo fajna.Ze nie wspomne o tym iz majac dzieci to czlowiek od razu konserwatysta zostaje;)-sam tak mialem.

      Piotr34

      Usuń
    6. @ Piotr34

      Kto to jest konserwatysta? W Sieci wielu podpina się pod tę czy inną ideologię, grupę czy towarzystwo. Miałam osobliwą przyjemność poznać iluś tam tzw. konserwatystów online. I pomimo iż sympatyzuję z niektórymi ich poglądami i nieraz u nich komentowałam, w życiu nie chciałabym być zaliczana do ich szeregów. Niestety, ci ludzie potrafią być równie bezmyślni jak ci, z których się tak ochoczo rechoczą.

      Usuń
    7. "Ja postuluje wykreowanie przeciwtrendu - przeciwtrendu, ktory tak zwyczajnie po ludzku sprzeciwia sie glupocie, klamstwom, kradziezy, zabijaniu i maskowaniu tego wszystkiego ekonomia czy polityczna poprawnoscia."

      A konkretniej? O jakie zabijanie chodzi? Sprzedaż broni państwo islamskim? O jaką kradzież?

      Usuń
    8. @Kira
      Co za dziwne pytania.
      Chodzi oczywiscie o KAZDA kradziez i o KAZDE zabijanie(oprocz przypadkow samoobrony).
      Poniewaz wiekszosc panstw islamskich to mniejsze czy wieksze dyktatury wiec sprzedaz im broni to oczywiscie zbrodnia-nawet nie bardzo rozumiem czemu zadajesz to pytanie-przeciez odpowiedz jest oczywista.

      Piotr34

      Piotr34

      Usuń
    9. @ Piotr34

      Kradzież i zabijanie są zakazane chyba w każdym państwie. I większość ludzi to potępia. Jaki więc znowu trend czy antytrend chcesz tworzyć?

      Usuń
    10. "Kradzież i zabijanie są zakazane chyba w każdym państwie"
      Czy ty naprawde nie widzisz ze zakazane sa jakby coraz mniej?Okrada sie ludzi i niszczy im zycia pod pozorem niewdzialanej reki rynku(choc zyski laduja w jak najbardziej widzialnych kieszeniach)albo pod pozorem politycznej poprawnosci nie mowi sie o sprawach o ktorych nalezy mowic(jak chocby muzulmanskie gangi gwalcicieli w UK czy polscy ale takze zydowscy szmalcownicy podczas IIWS).Kradnie sie i klamie tlyko nie nazywa sie tego kradziza tlyko optymalizacja podatkowa albo polityczna poprawnoscia.
      Wybacz ale wiecej Tobie nie odpowiem w tym temacie-nauczylem sie juz iz takie dyskuje sa jalowe i do niczego nie prowadza-nie mam na to czasu.Mamy tu odmienne opinie i niech tak pozostanie-JA przyjmuje to do wiadomosci to sadze ze Ty takze mozesz.Wiem ze dla wielu osob o tzw.liberalnych pogladach taka rozbieznosc jest nie do przyjecia(pomiomo ich slawetnej "tolerancyjnosci" ostatecznie oni ZAWSZE chca aby mial takie poglady jak ich srodowisko)ale mam nadzieje iz do nich NIE nalezysz.Niech kazdy robi co uwaza za sluszne a rozstrzygniecie zakladu Pascala wykaze kto mial slusznosc.

      Piotr34

      Usuń
    11. Mnie kiedyś nazwano złodziejką, bo przyznałam się, że nie płacę podatków. Cóż, mam to gdzieś...

      Usuń
  2. Na litość boską, Jacku! Ja rozumiem, że chrześcijaństwo znajduje się obecnie pod ostrzałem i Ty, jak każdy nadgorliwy neofita, musisz go żarliwie bronić, ale czy naprawdę chcesz stać się prawicową wersją tzw. leminga? Zestawiasz całkowicie słuszną krytykę włażenia na sale poporodowe z polityczną poprawnością i niedouczeniem? No dajże spokój... Mnie samą ten zwyczaj drażnił. Panie położne usilnie na zajęciach prosiły, żeby odwiedzający tylko w wyjątkowych sytuacjach wchodzili na sale, do czego starałyśmy się my, baby, jakoś dopasować (a przynajmniej ja się starałam). Tymczasem włazi taka - używając Twojego słownictwa - miernota w sutannie, która mocą swojego widzimisię uważa, że stoi wyżej od pana Zenka naprawiającego rury i grzecznie, a i owszem, pyta, czy któraś z pani nie zechciałaby przyjąć komunii. Powiedz mi, Jacku, gdzie trzeba się walnąć, żeby bronić czegoś takiego? Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Prawo do prywatności" nie jest dobrem najwyższym. I z całą pewnością nie jest dobrem ważniejszym od "prawa do posługi duchownej". Wydaje Ci się, że jest inaczej, ale to dlatego, że ulegasz presji politycznej poprawności, wedle której dobrem najwyższym jest delikatność uczuć i święty spokój - a "prawo do prywatności" jest rzeczywiście istotną składową "świętego spokoju"...

      Usuń
    2. Drogi Jacku, albo drwisz, albo zdurniałeś totalnie przez ten katolicyzm. Czy zasada nie wchodzenia do kibla, kiedy ktoś inny się załatwia, to też polityczna poprawność? Być może wydaje Ci się, że Twoje uczucia, wiara i poglądy są ważniejsze od uczuć, wiary (w absolutnie cokolwiek) oraz poglądów reszty ludzi, jest to jednak tylko śmieszne zadufanie, które w przypadku osób nachalnych często owocuje kopnięciem w dupę. Zarówno klechy jak i świadkowie J. dobrze o tym wiedzą, bo zazwyczaj grzecznie odchodzą, kiedy ludzie (zazwyczaj też grzecznie) odmawiają ich przyjęcia.

      I dlatego samo chodzenie po domach jest jeszcze OK. Klecha wchodzący na salę poporodową po prostu nie umie się zachować. Kropka.

      Usuń
    3. Nie, moje uczucia, wiara i poglądy nie mają tu nic do rzeczy. Bo - widzisz - istnieje coś takiego jak Prawda Obiektywna. Najzupełniej od czyichkolwiek poglądów niezależna...

      Usuń
    4. Jacku, jeśli uważasz, że ją posiadłeś, to - wybacz - zdurniałeś do reszty. Człowiek, który zna "Prawdę Obiektywną", nie pisze takich bzdur.

      Miło było. Kiedyś.

      Usuń
    5. Człowiek, który uważa, że Prawda Obiektywna nie istnieje - nie powinien w ogóle się odzywać. No bo po co..?

      Potrafię sobie wyobrazić całe mnóstwo przypadków, w których zajdzie konieczność wejścia do zajętej przez kogoś toalety. Zaczynając od przypadku pokazanego w jednej z komedii z serii "Naga broń": gdy pod toaletą, na której siedzi jeden z bohaterów... podłożona jest bomba!

      Skoro takich przypadków jest mnóstwo, to głupotą i stratą czasu jest bronienie stanowiska, iż "prywatność jest dobrem najwyższym". Bo nie jest! Jest całe mnóstwo innych dóbr, daleko ważniejszych od "prywatności" (jak również - dodam - od "dobrego samopoczucia", "dobrej samooceny" itp. rzeczy, stawianych na piedestale przez współczesne media...). I tyle...

      Usuń
    6. Tak, są wyjątki. Głoszenie Ewangelii do nich nie należy. Udajesz, że nie rozumiesz?

      Twoje "uważanie" jest tyle samo warte, co moje. A jeśli pieprzysz głupoty, to Ci to wypominam. Nic więcej.

      Usuń
    7. Ależ owszem, należy. A samo istnienie wyjątków od jakiejś reguły dowodzi, iż reguła ta nie jest regułą naczelną, tylko jest podporządkowana jakiejś innej...

      No, ale tego się nie da wytłumaczyć komuś, kto logikę uważa za "widzimisię"...

      Usuń
    8. Logika Jacka Kobusa: dobry ksiądz to taki, który zachowuje się jak nachalny, źle wychowany gówniarz. A kto, kto mu to wypomina, zaczadzony został polityczną poprawnością. Poziom Frondy. Albo i niżej.

      Usuń
    9. No cóż, wydawało mi się, że nie trzeba tego tłumaczyć jak krowie na miedzy, ale jak widać, pomyliłem się:

      1. Co prawda nie mam żadnych świadomych doświadczeń jak chodzi o porodówkę (wiadomo, że my, konserwatyści, zmuszamy nasze Żony, żeby rodziły między zagonami kapusty - nie przerywając pielenia...), ale wydaje mi się, że jest to miejsce gdzie sporo kobiet przeżywa tzw. "doświadczenia graniczne". Dostępność opieki duszpasterskiej w takim miejscu jest rzeczą oczywistą i nie ma o czym strzępić klawiatury.

      2. Zupełnie nie oczywiste natomiast jest, gdy ludzie nie to, że świeccy - ale tacy, którzy z Kościołem nic nie mają wspólnego (może, poza jakąś formalnością...), biorą się za "poprawianie i krytykowanie". Tym bardziej, że najczęściej - np. na portalu WP czy na Onecie, tak wracając do komentowanego tekstu - robią to z punktu widzenia typowo polskiego, plebejskiego antyklerykalizmu, opartego w 99% na czystej, bezinteresownej zawiści...

      Usuń
    10. Tu nie chodzi o to, że panie mogą księdza chcieć lub nie chcieć. Tu chodzi o to, że ksiądz nie powinien na salę poporodową ZAGLĄDAĆ. Sala poporodowa nie jest zwykłą salą szpitalną. Wytłumaczyłam to powyżej. Samo zaglądanie osób postronnych z rodziny której pań jest nieco problematyczne, cóż dopiero mówić o zupełnie obcym facecie, który - wbrew Twoim rojeniom - nie ma większego prawa niż pierwszy lepszy hydraulik do zaglądania tam, gdzie kobiety - sorry, ale muszę Ci jasno wytłumaczyć - mogą się znajdować w dosyć nieprzystojnej sytuacji. Po porodzie kobieta potrzebuje intymności. I jeśli tego nie rozumiesz, pomimo iż sam masz małe dziecko... jeśli nadal nadal uważasz, że krytyka postępowania księdza wynika z czystego antyklerykalizmu... to wypada mi tylko ręce załamać. Owszem, autor mógł być antyklerykałem. Ale tak poza tym - ma rację.

      Nie wiem, co się z Tobą stało, ale z dawnego zarozumiałego, acz niezależnie myślącego Jacka Kobusa została tylko ta pierwsza cecha.

      Usuń
    11. Nigdy nie było innego "Jacka Kobusa" niż aktualny!

      Usuń
    12. PS. Niestety, ale wiele się jeszcze musi w tym ch...ym kraju zmienić, żeby pewne grupy społeczne (lekarze, sędziowie, klechy, etc) przestały się uważać za święte krowy.

      http://aszdziennik.pl/122565,ksieza-na-porodowkach-internauci-komentuja-wpis-tomasza-michniewicza

      https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Sala-poporodowa-ojciec-nie-wejdzie-ksiadz-i-fotograf-tak-n76282.html

      Usuń
    13. W momencie, gdy przestanie istnieć ostatnia "święta krowa", przestanie także istnieć "tenkraj". Ale może niektórym to nie przeszkadza, prawda..?

      Usuń
    14. Nie wiem, jak komukolwiek mogłoby przeszkadzać wyeliminowanie "świętokrowości", no, może poza samymi świętymi krowami.

      Usuń
    15. To dość złożone i niekoniecznie intuicyjne. Ale sięga bardzo głęboko w fundamenty więzi społecznych.

      Po pierwsze - dobrze jest, jeśli w społeczeństwie istnieje człowiek/grupa ludzi, których pozycja wyklucza odczuwanie wobec nich zawiści przez pozostałych - to bardzo spaja i bardzo łagodzi napięcia. Takim "wyłączonym z zawiści" może być np. monarcha (i tylko dlatego wciąż w Europie tyle monarchii - nawet, skądinąd, bardzo socjalistycznych...), ale też - biskup czy ksiądz. A przynajmniej - dobrzy by było, gdyby był. W Polsce, niestety, nie jest - m.in. za sprawą wulgarnych mediów...

      Po drugie - na jakość i poziom wzajemnego zaufania w społeczeństwie dobrze robi pewna doza hipokryzji. Nawet dość spora. O pewnego rodzaju przestępstwach i o przestępstwach pewnych kategorii osób NIE POWINNO SIĘ GŁOŚNO MÓWIĆ. Co oczywiście wcale nie znaczy, że tych przestępstw nie należy karać..! Karać, jak najbardziej - ale po cichu. Tak, żeby się, w miarę możliwości, nikt nie dowiedział.

      W dawnej Rzeczypospolitej w czasie bezkrólewia, kiedy nie było jak wymierzać sprawiedliwości (bo przecież sądy sądziły "w imieniu króla" - którego nie było chwilowo...) działały tzw. "sądy kapturowe".

      I to jest bardzo dobry pomysł! Np. całkowite wyciszenie wszelkich spraw o pedofilię powinno znacząco zmniejszyć skalę tego zjawiska. Ostatecznie - gdy ktoś poczuje w sobie takie skłonności, to OBECNIE ma mnóstwo informacji w mediach potwierdzających, że i inni coś takiego odczuwają - i reportaże stanowiące niemal gotowy instruktarz zbrodni. Gdyby tego nie było, może miałby się za jedynego w swoim rodzaju dziwoląga - i to by go powstrzymało od działania..?

      Reasumując: społeczeństwo miałoby się o wiele lepiej, gdyby np. o przestępstwach księży nic a nic nie informowano - i gdyby były to sprawy załatwiane po cichu i we własnym gronie...

      Usuń
    16. Na im wyższym koniu pomykasz, tym boleśniejszy jest upadek. Kiedy lud się orientuje, że król jest nagi, lekarz to konował, a ksiądz nie bardziej moralny jest od córy Koryntu, kiedy na jaw wychodzą zbrodnie lub przynajmniej błędy Kościoła czy jakiejkolwiek innej instytucji posiadającej do tej pory zaufanie społeczne - to lud prosty, choć często równie durny (a jedynie nie mający możliwości bezkarnie błądzić) srogą pomstę bierze.

      I dobrze. Bo gówna - jak powiedział klasyk - nie można nazywać perfumerią.

      Bzdur, jakie piszesz, nie powstydziłby się naćpany nastolatek zadurzony w Korwin-Mikkem. Oglądałeś dokumenty o ludziach molestowanych kilkadziesiąt lat temu przez księży? Czytałeś o tym? Ci ludzie nie zostali uratowani przez rzekomy wstyd, jaki miałby odczuwać taki nie znający innych zboczeńców ksiądz-pedofil. I wielu z nich nie doczekało się sprawiedliwości.

      Dlatego to, co piszesz, biorę za majaczenia durnia, inaczej zwanego konserwatystą (swoją drogą, to chyba synonimy). Aż trudno mi uwierzyć, by człowiek skądinąd oczytany i poprawnie składający zdania, tak mało wiedział o świecie i tak niemądre wnioski wyciągał.

      Usuń
    17. "społeczeństwo miałoby się o wiele lepiej, gdyby np. o przestępstwach księży nic a nic nie informowano - i gdyby były to sprawy załatwiane po cichu i we własnym gronie..."

      Jeśli społeczeństwo - w tym małe dzieci - nie zdaje sobie sprawy z istnienia czegoś takiego jak pedofilia i/lub traktuje księży jak święte krowy, to dziecko nawet się nie poskarży. A jeśli się poskarży, to dostanie w dupę. Sprawę, jeśli w ogóle zostanie poruszona, szybko i sprawnie się wyciszy.

      Takie są fakty. Czytałam o tym, słyszałam, oglądałam programy. A Ty co, Jacku, wiesz na ten temat? Skąd czerpiesz swoje informacje? Z głowy?

      Usuń
    18. "Po owocach ich poznacie". Jakoś, mimo mody na ujawnianie gwałcicieli i pedofilów (ostatnio - co jest wręcz zabawne - także w środowisku tzw. "filmowców"...) zjawisko wcale nie zanika, a nawet - zdaje się, z każdym ujawnionym przypadkiem, jeszcze bardziej nasilać.

      Normalnie - prawie jak w znanym teoremacie Stalina: "w miarę triumfów socjalizmu - walka klasowa zaostrza się"!

      Nie dowiemy się, do ilu przestępstw NIE DOSZŁO, bo dawniej takie tematy stanowiły tabu. Ale już wkrótce będzie dość materiału statystycznego, by jakiś nieortodoksyjny matematyk (o ile się takowy znajdzie - bo grantu to mu na to nie dadzą...) udowodnił o ile robienie "publicity" takiemu lub innemu przestępstwu, zwiększa jego popularność...

      Usuń
    19. Jacku, gówno wiesz, ale się wypowiadasz. Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że nie należy mówić ani pisać o tym, że istnieją mordercy czy złodzieje, to wtedy tego też nie będzie.

      To, że teraz pojawiają się jak grzyby po deszczu grupy promujące takie czy inne zachowania, w tym odrażające krzywdzenie dzieci, nijak nie usprawiedliwia milczenia na ten temat.

      Usuń
    20. Sama sobie przeczysz. Co miałyby robić "grupy promujące takie czy inne zachowania" - gdyby temat, na który się wypowiadają, w ogóle nie istniał w świadomości ludu?

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Czyli lud ma być utrzymywany w wiecznej niewinności, o, pardon, ignorancji, czyli wystawiony na ataki bezkarnych zboczeńców czy zbrodniarzy? Może jeszcze utrzymać zakaz czytania Biblii?

      To, że Tobie wiedza nie pomogła, nie oznacza, że każdy powinien być ciemny jak tabaka w rogu. Grupy, które teraz - wciąż nieskutecznie - promują pewne podłe zachowania, i tak by działały. Tyle, że w ukryciu. Krzywdząc bez kary. Nie odpowiedziałeś na mój komentarz dotyczący molestowanych dzieci (12:17).

      Usuń
    23. Całego świata się nie zbawi. No cóż - poczekajmy na dowód statystyczny...

      Usuń
    24. O jakim to "dowodzie statystycznym" prawisz? Krzywda jest zawsze jednostkowa. Nie sumuje się na krzywdę społeczeństwa. Co najwyżej im większa (Holocaust, masowe morderstwa, przemysł narkotykowy), tym bardziej obciąża tego, kto ją wyrządził.

      Logika mówi, że lepiej zapaść na trzy uleczalne choroby niż na jedną nieuleczalną. Tak też i ja wolę mieć więcej zła, byle na widoku i pod jaką taką kontrolą, niż mniej, za to ukrytego i praktycznie bezkarnego. Bo w to, że święte krowy same sobie wymierzą sprawiedliwość, może wierzyć tylko dziecko. Albo konserwatysta.

      Osławione pralnie magdalenek działały aż do lat 90-tych. Tysiące dziewcząt poniżanych, wykorzystywanych i traktowanych jak żywe inkubatory, dopiero po latach odważyło się opowiedzieć swoje historie. Wiele z nich (może nawet większość, tego nie sprawdzałam) nie spotkało się już ze swoimi dziećmi. Czy Kościół raczył był coś w tej sprawie zrobić ZANIM gówno się rozlało?

      Milczenie (pojmowane jako społeczne tabu, a nie wybór pokrzywdzonej jednostki) nigdy nie służyło ofierze. Za to niemal zawsze - oprawcy.

      Usuń
    25. No więc - krzywda była, jest i ZAWSZE będzie. O "dowodzie statystycznym" pisałem kilka komentarzy wyżej. Trzeba umieć czytać...

      Usuń
    26. Tak, Jacku, zawsze była. Z tym że kiedyś zamiatano sporo krzywd pod dywan. Po owocach ich poznacie - powiadasz. Ano, owoce milczenia już poznaliśmy.

      Mój problem polega na tym, że rozmówcę zwykle mam za inteligentnego człowieka. Mea culpa.

      Usuń
    27. Jakakolwiek dyskusja na temat skuteczności "nagłaśniania" versus "milczenia" po prostu nie ma sensu bez danych.

      Usuń
    28. Wpisz w Google "wymuszone adopcje kościół", "baby scoop era", "pralnie magdalenek". Albo "tuszowanie skandali pedofilskich", "pedofilia w kościele".

      Zasada jest prosta: tuszowanie i bezkarność lub nagłaśnianie i karanie. Ludzi w ryzach trzyma często tylko strach lub wstyd przed osądem.

      Chcesz wyliczać, ile byłoby zbrodni mniej, gdyby o tym w ogóle nie mówić? Czyli człowiek ma żyć bezmyślnie, nie widzieć zła, nie sądzić zła? W takim razie przestań się wymądrzać i pisać tego bloga, skup się na końskich bobkach i swoim podwórku. Zachwalanie ignorancji przy jednoczesnej krytyce świata to już hipokryzja bardzo daleko posunięta.

      Usuń
  3. 1. Cały ten cyrk zaczął się od ustaleń posoborowych. 2. Szacunek dla drugiego człowieka i delikatność. To jest na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chromolę "szacunek dla drugiego człowieka i delikatność".

      Usuń
    2. to daje się zauważyć i to nawet mocno 😁

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. @ LU

      I gdzież jest sól tej ziemi? Straciła swój smak. A może raczej... nigdy go nie miała? Kościoła nie pokonają wojujący ateiści ani ogłupiałe lewactwo; ośmieszy go durnowata prawica, a "smaku" pozbawią letni, obojętni na wszystko "wierni". Niestety - czy stety - remedium na tę sytuację nie są tacy "chrześcijanie" jak pan Kobus.

      Usuń
    5. Czcigodna Kiro
      Mam do Ciebie wielką prośbę. Nie utożsamiaj konserwatyzmu ze szkoły Żelaznej Damy z katotalibanem, pobożnymi socjalistami (odmiana endemiczna, poza Polską nie występuje) pokroju Marka Jurka czy wyznawcami Franka Białe Kimono.

      Usuń