Blog główny

wtorek, 5 września 2017

Szczepić czy nie szczepić..?

Prawdę powiedziawszy, to się nie znam. Co mnie, oczywiście, nijak nie powstrzyma przed tym, żeby się wypowiedzieć..!

Sądzę jednak, że mam jednak pewną przesłankę natury medycznej, a nie jedynie - socjologicznej (to, że ludzie nie wierzą rządom ani innym instytucjom "oficjalnym" i dlatego niechętnie poddają się szczepieniu, to zjawisko i ważne i ciekawe - tak samo zresztą, jak wczoraj rano, gdy gruchnęła u nas w biurze wiadomość, że ta belgijska elektrownia atomowa, względem popękania murów której Niemcy podobno rozdają pigułki jodu, wyleciała w powietrze i radioaktywna chmura już zmierza w stronę Polski, niesiona atlantyckim wiatrem - też nikt nie uwierzył w zapewnienia oficjalne: inna rzecz, że co było robić, ponarzekaliśmy, pogadaliśmy i każdy wrócił do swojej roboty...).

Otóż prawie całą sobotę, zamiast robić coś pożytecznego spędziłem łażąc za Rudym Rydzem. Rudy Rydz, jak by kto pytał, to nasz (na razie jedyny...) tegoroczny źrebak - wyjątkowy łobuz (pierwszy raz sforsował ogrodzenie mając niecałe 12 godzin...), a przy tym - osobnik patologicznie wręcz nieufny w stosunku do ludzi. Za nic nie pozwala dotknąć pyska. Do człowieka obraca się wyłącznie zadkiem. Raz go już wprawdzie zdołałem zmęczyć i założyłem mu kantarek oraz (dodatkowo) obróżkę na szyję. Kantarek spadł na jedno ucho. Trzeba go poprawić - no i w sobotę odwiedził nas Pan Doktor. Który miał, m.in. szczepić całe stado.

Łaziłem za Rydzem bite sześć godzin. Tak samo jak za pierwszym razem. Tylko wtedy żar lał się z nieba, a w minioną sobotę lała się mżawka, nie żar - a i on był o trzy tygodnie starszy i silniejszy. Nie dałem rady. Pan Doktor przyjechał, a Rydz był wciąż nie złapany.

Po czym dowiedziałem się z ust Pana Doktora, że i tak... łaziłem bez potrzeby! Bo trzy miesiące to zdecydowanie za mało, żeby źrebaczkowi podawać szczepionki! Źrebaczek powinien mieć minimum pół roku.

Trzymiesięczny źrebak to jak mniej - więcej trzyletnie dziecko. Ssak to ssak. Co niedobre dla źrebaczka - niedobre i dla córeczki.



Czyli, z tego wynika, że bezpieczniej będzie podawać szczepionki Weronice najwcześniej za... jakiś czas...

Proszę mi tu nie wyjeżdżać z komentarzami, że "ryzyko", że "może się zarazić"! Kudy tam może..? W Boskiej Woli..? Pod warunkiem, że urządzicie u nas na podwórku jakieś "leśne i polne przedszkole". Bo tak na co dzień, to Weronika nikogo poza swoimi rodzicami nie widuje. Do najbliższych sąsiadów - kilometr otwartej przestrzeni. Bardzo przewiewnej!

Prawdę powiedziawszy i stada bym nie szczepił gdyby nie fakt, że przygotowujemy się do pewnych przemieszczeń - więc: strzeżonego, wiadomo, Pan Bóg strzeże...

Próbowałem dzisiaj, zdopingowany przez Najlepszą z Żon, wyrobić sobie jakiś pogląd na sprawę. Ale chyba - nie wyrobiłem. Poza tym, że nie rozumiem na przykład, skąd takie parcie na szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce..? To już dzieci nie mają mieć wcale wolnego od szkoły..? Te choroby i jeszcze ospę pamiętam z dzieciństwa dość przyjemnie: owszem, coś tam swędziało, spuchł człowiek tu i tam i leżał w łóżku, ale - akurat chyba olimpiada w Moskwie leciała w telewizorze (czarno - białym...), albo i co innego, dokładnie nie pamiętam, no i można było zostać z babcią i z książkami w domu. Luz!

Przymuszanie ludności do szczepień wygląda zaś tak jak wygląda - nie może wyglądać dobrze, no bo jak..? Ale to już obserwacja socjologiczna, a nie medyczna (chyba, że stan dusz niemiłościwie nam panujących chcemy badać - ale w tej materii odsyłam do Szwagierki, która ma stosowne kompetencje...).

4 komentarze:

  1. Hm. Hm. Podobnie jak Ty, zdania na temat szczepień nie mam, chociaż chyba bardziej jestem za, niż przeciw. Należałoby zgłębić temat, a jakoś mi się nie chce.
    Bezpieczeństwo w Boskiej Woli wydaje mi się względne, bo przecież Wy - rodzice, bywacie w wielkim świecie i możecie przenieść bakterie i wirusy.
    A na temat analogii koń, człowiek, ssak i ssak, to kiedy zaczniesz córusi obcinać paznokcie? :-)
    Życząc zdrowia całej rodzinie, udaję się w stronę drugiej kawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. robić w swoim czasie ospa, różyczka, świnka party. to daje najlepszą odpornosć. a reszta wedle uznania rodziców. ONI najlepiej znają swoje dziecko. nie kalendarz szczepień.

    OdpowiedzUsuń
  3. https://www.youtube.com/watch?v=S4g8RWXvANw

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie trafne porównanie, mój Kubuś jest zatem trzymiesięcznym źrebakiem :)
    bardzo podobnie myślę na ten temat, tyle, że przeczytałam też sporo na ten temat i zdecydowałam nie szczepić dzieci
    jeden z kilku plusów mieszkania w Szwecji - tutaj jest to (póki co) dobrowolne

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń