Blog główny

czwartek, 16 marca 2017

I kto tu jest agresywny..?

Najlepsza z Żon stwierdziła rano, że musiałem mieć koszmar: wykonywałem we śnie gwałtowne ruchy i wydawałem dźwięki podobne do warkotu dzikiego kota. Nic nie pamiętam, ale najwyraźniej śniły mi się ostatnie "dyskusje" na fejsie..!


Jedna uwaga na marginesie: ja NAPRAWDĘ nie mam czasu! I mam kupę innych, dużo ważniejszych i pilniejszych zajęć niż prostowanie komukolwiek pokrzywionego światopoglądu. Robię to zatem mimochodem, w pośpiechu i - z tego powodu - zapewne nieco nazbyt lakonicznie. A już kompletnie nie mam czasu na żaden "savoir vivre"..! Że robię to w ogóle, a nie milczę sobie, to poniekąd dla mnie samego zagadka: widać inaczej nie potrafię...

Skądinąd, biorąc pod uwagę rzeczoną lakoniczność moich wystąpień, podziwu godny jest doprawdy upór niektórych z Państwa w prostowaniu, protestowaniu, nie zgadzaniu się, a nawet, okazjonalnie - nawracaniu. Jak pisałem już a propos tekstu o rzekomym "globalnym ociepleniu" - ktoś, komu chodzi tylko o prawdę i o nic więcej, wzruszyłby ramionami: "globalne ocieplenie" albo jest, albo go nie ma i albo będzie miało katastrofalne skutki, albo nie - ale żadna z tych opcji NIE zależy od mojej o nim opinii. W najmniejszym stopniu!

Podobnie z inteligencją kobiet. Albo "efekt Flynna" już doprowadził do wyrównania wyników testów mężczyzn i kobiet w tzw. "świecie rozwiniętym" (a tylko Niemcy i Żydzi dla powodów, których nie rozumiemy - ale to nic dziwnego, skoro my  W NAJMNIEJSZYM NAWET STOPNIU nie rozumiemy, co takiego właściwie w ogóle mierzą "testy na inteligencję"! - czemuś się do tego ogólnego trendu nie dopasowują i u nich różnica wciąż pozostaje, statystycznie zresztą NIEISTOTNA, bo co to jest 4 - 5 punktów, gdy "przedział normalności", w obrębie którego mieści się gros populacji, rozciąga się na skali na punktów z górką 30..?), albo nie doprowadził. Czy ktokolwiek z nas ma na to wpływ? Ja mam wpływ..? Pan Janusz Korwin - Mikke ma wpływ..? Ludzie..!

Trochę może inaczej jest, jak chodzi o antykoncepcję czy aborcję - bo tu spór w małym stopniu tyczy się stanu faktycznego (Państwo P.T. Miłośnicy Postępu tak naprawdę nie macie żadnego argumentu przeciw najprostszemu możliwemu założeniu: że człowiek "zaczyna się" w chwili połączenia komórki jajowej z plemnikiem - właśnie dlatego, że jest to rozwiązanie NAJPROSTSZE, a każde inne nieuchronnie prowadzi, wcześniej czy później, do logicznej sprzeczności...), a bardziej - postulatów natury moralnej i prawnej. Tu, faktycznie, można z sensem kłócić się z każdym i zawsze, bo taka już natura tego rodzaju sporów, że od "stanu faktycznego" w małym stopniu zależą.

Zauważmy jednak, że i w tej sprawie Państwa, P.T. Miłośników Postępu zapał jest iście... "inkwizycyjny"..! Na co ostatnio poskarżył się publicznie nawet łagodny i kulturalny minister Gowin.

Kiedyś, dawno dawno temu, chyba jeszcze na "blogu głównym" (ale doprawdy - nie mam czasu tego teraz szukać...) wyjaśniałem, co Was tak napędza. Otóż, w wielkim skrócie, bardzo wiele zwyczajów i instytucji naszego codziennego życia służy tak naprawdę poprawie dobrego samopoczucia poprzez ZAMASKOWANIE RZECZYWISTOŚCI. I ma to bardzo wiele wspólnego z przewagą "wrażliwości estetycznej" nad "wrażliwością moralną".

Tłumy ludzi (i już - niestety - nie tylko egzaltowanych nastolatek...) dały się wydoić kilku cwaniakom z różnych "fundacji pro-zwierzęcych" które, jak zauważył nawet PZHK (ho, ho! A to nie taka znowu spostrzegawcza organizacja...) na ostatnich "Wstępach" w Skaryszewie wykupiły od 100 do 150 zdrowych, w doskonałej kondycji koni - za przeciętnie dwukrotność ich ceny rynkowej. Teraz ci sami cwaniacy doją dalej owych naiwniaków, urządzając zbiórki "na utrzymanie koników" - przy czym (przecież wiem, co piszę, sam prowadziłem pensjonat dla koni..!) znowu ceny, jakie podają, są - średnio - zawyżone dwukrotnie. Naiwniacy nie tylko dają się doić, ale jeszcze - co psychologicznie jest w pełni zrozumiałe - z ogromną agresją reagują na każdą próbę otwarcia im oczu.

Czemu tu się dziwić? Im więcej wpłacają, tym lepiej się czują. A nawet - tym LEPSI się czują! Kto nie chciałby poczuć się "lepszym"..? Przynajmniej - raz na jakiś czas..? A tu przychodzi jakiś "psuj" i psuje zabawę pisząc im o jakiejś - nikomu do niczego nie potrzebnej - "prawdzie". To huzia na Juzia..!

Tak samo Państwo, P.T. Miłośnicy Postępu po prostu nie możecie znieść, gdy Najlepsza z Żon czasem coś wklei o "pigułce dzień po", albo gdy jakaś Amerykanka ŚMIE występować przeciw aborcji - i to jeszcze - bezczelność! - na Uniwersytecie. Który przecież, powinien być "awangardą postępu", a nie "ogonem zacofania" - prawda..?

To samo Was kłuje w oczy, co owych naiwniaków, dających się doić psychopatce Szyłogalis i jej cwanym koleżkom. Samo tylko mówienie o tym, do czego może doprowadzić zastosowanie - w nieodpowiednim momencie - "pigułki dzień po" burzy Wasze dobre samopoczucie. Będziecie więc tupać nogami, wrzeszczeć, pod siebie narobicie ze złości - a nie dacie sobie oczu otworzyć! Czy raczej - jak u Gombrowicza - nie dacie się "zgwałcić przez oczy".

Rozumiem Was.

Ale to, że Was rozumiem, to jeszcze nie znaczy, że dam Wam spokój...

5 komentarzy:

  1. Z tym wykupieniem koni w Skaryszewie, to chyba aż tak źle nie jest. Jakby nie było tego typu organizacje zwiększają popyt na konie. Jako dyletant domyślam się, że pieniądze idą od ludzi normalnie nie zainteresowanych końmi?

    Też spotkałem się z tym, że ludzie nie lubią jak pokazuje się im (za darmo) jakieś lepsze rozwiązania lub sugeruje, że istnieje możliwość lepszego wydania pieniędzy w "środki produkcji". Jeśli zażąda się za to 3000 zł to inna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hodowcy koni zimnokrwistych i handlarze zarobili. Ale to jednak tylko doraźny zysk. Docelowo fundacje dążą do zakazu hodowli. Może im się udać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wytłumacz mi prosto- jak krowie w rowie- w czym lepsza jest katolicka etyka seksualna od ewangelickiej. Albo prawosławnej. Albo muzułmańskiej. W czym jest taka np. transsubstancjacja od konsubstancjacji?

    Twoje obecne fejsbukowe wpisy to nie "głos wołający na puszcze" a chamstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając subtelności w rodzaju pytania, czy w ogóle istnieje coś takiego jak "ewangelicka etyka seksualna" wytłumaczenie jest istotnie bardzo proste - ale dość trudne do zaakceptowania. Ma charakter pętli. To oczywiste, że katolicka etyka seksualna jest najlepsza - bo jest katolicka! Oczywiście można się też bawić w jakieś dywagacje na temat skutków stosowania takiej czy innej etyki - ale jako znany, fejsbukowy "cham" nie będę przecież zgrywał intelektualisty tym bardziej, że takie dywagacje na pewno nikogo jeszcze do niczego nie przekonały.

      Tymczasem rozumowanie na zasadzie pętli jest dość w filozofii popularne. Starczy sięgnąć do Wittgensteina...

      Usuń
  4. Oczywiście, że CZUJEMY się lepsi, kiedy zrobimy coś dobrego: czy będzie to jednorazowe nakarmienie kota, bezdomnego, ptaszka, czy wpłata na chore dziecko bądź wykup konika z rzeźni, czy praca w wolontariacie - wszystko się liczy. Jeśli jakieś rozwiązania są lepsze - podaj. Ale jeśli tylko wykpiwasz, to nie mówisz niczego mądrego i nie prowadzisz do poprawy ani ludzkości, ani świata.

    Ty też CZUJESZ się lepszy i mądrzejszy, bo jesteś (teraz) katolikiem. A przecież Twoje widzimisię, opinie i przekonania nie mają NIC wspólnego z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń