Blog główny

czwartek, 9 marca 2017

Grzesznicy już smażą się w piekle!

W podtekście dyskusji o pigułkach, o aborcji i o innych takich (a pełno takich dyskusji około 8 marca) przewija się pragnienie wielu Pań, by uprawiać seks "dla przyjemności", "bez ryzyka".

Zresztą - co ja piszę "w podtekście"! Przecież Panie same się do tego przyznają...

No i wychodzi w tym momencie, że jako "katotalib" jestem przeciw przyjemnościom życia, a za umartwieniem i ascezą...

No cóż. Z pewnością - jestem przeciw przyjemnościom NA CUDZY KOSZT. Niezależnie od tego, czy chodzi o pokrywanie kosztów finansowych pigułek z podatków ludzi, którzy uważają ich stosowanie za grzech (jeśli nie uważacie tego za co najmniej niedowcipne, to już nic na to nie poradzę - nie pogadamy, nie mamy o czym...), czy - o zabijanie nie narodzonych dzieci. W taki, czy w inny sposób. Nawet przypadkiem, nawet o tym nie wiedząc (jak przy zastosowaniu tzw. "pigułki dzień po" w niewłaściwym czasie...) - i absolutnie, ale to absolutnie NIE OBCHODZI MNIE tłumaczenie, że dla Pani "zarodek", czy "zlepek komórek" nie jest jeszcze człowiekiem. Po prostu mam Pani zdanie na ten temat tam, gdzie słońce nie dochodzi. Capisce..?

Z tego samego powodu nie trafia do mnie argument, że przecież katolik nie musi tego stosować. Nie musi. Ale dlaczego ma się zarazem godzić na to, że ktoś inny stosuje..? Z łagodnej życzliwości..? Dla kogo lub dla czego..? Dla grzechu..?

Bo, sięgając głębiej - tak się składa, że jest mi Was po prostu żal. 

Moje własne życie NIGDY WCZEŚNIEJ nie obfitowało w tyle przyjemności (przyjemności cielesnych bynajmniej nie wyłączając). Widzicie to - choćby po tym, że nie mam czasu ani sił pisać. I, to prawda - dowcip mi nieco stępiał. Nie tylko z powodu braku czasu i wkurzenia pracą (nie do uwierzenia jakie numery ludzie potrafią odpier...ać gdy zobaczą kasę - a wydawałoby się, że program "Cela+" powinien na nich działać otrzeźwiająco...). Również dlatego, że zrobiłem się ckliwy, przyjaźnie nastawiony do życia, sentymentalny. Jest mi dobrze. I... dobrze mi tak..!



A Was mi po prostu żal. Same nie wiecie, jakie fajne może być życie - jeśli tylko przestanie się kombinować po swojemu i zaufa Bogu. On wie lepiej. I wcale nie chce tylko naszego umartwienia czy ascezy. Jak sam do nas pisze w Księdze Powtórzonego Prawa:

Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, 20 miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi

4 komentarze:

  1. Niewiernym wydaje się, że zaufać to nie działać. I czasem faktycznie tak jest ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Panie Jacku, jak tylko będzie Pan znać wolę Pana Boga, chętnie się do Pana zgłoszę po nauki. A na razie pozwolę sobie żyć "po swojemu". Nie, żebym w Boga czy moralność obiektywną nie wierzyła. Ale za nauki konserwatystów, socjalistów, ultrakapitalistów, chrześcijan, muzułmanów czy innych ideologów pięknie dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpiękniejsze w tym jest, że kler tworzący prawo dotyczące świeckich, bo czymże jest 10 przykazań i inne, sam nie stosuje się do nich.
    Realnie nie ma takiej opcji by żyć po bożemu. Tzn jak? Tzn jak można opierać się na "historii" sprzed 2000 lat gdy sami nie potrafimy ogarnąć tego co bliżej. NP choćby historii ojców, praojców pl. A to tylko 1000 lat wstecz. Ja rozumiem p Jacku, że dostałeś ogromne wsparcie z drugiej strony. Sądzę, że to sprawka Lepszej Połowy. Ale pisząc ogólnikami a nie podając, nie opisując małych i dużych cudów dnia powszedniego, staje się pan moralizatorem pustosłowym. Nie słowa a fakty. I o to prosiemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odnosząc się do Twojego fejsbukowych niedawnych wpisów- jestem tylko prostym inżynierem, daleko mi do poziomu intelektualnego politologa, cóż więc mogę napisać...?

    OdpowiedzUsuń