Blog główny

piątek, 10 lutego 2017

Pociesznie!

Najlepsza z Żon zwróciła mi uwagę, że w poprzednim wpisie brakuje przynajmniej jednego punktu: traktującego mianowicie o tym, jak schematyczni są na ogół piewcy "indywidualnej wolności" i do jakiego stopnia dają sobą kierować najdurniejszej nawet modzie.

Nie mam, przyznaję, w tej chwili czasu na to uzupełnienie. Ale trafił mi się kąsek nie lada jaki! Jak zwykle (niemal...) na tzw. "Mównicy", czyli części forum historycy.org, gdzie P.T. Publiczność nie zalogowana nie ma dostępu. W wątku o... myśliwych! Trafił się tam tak pocieszny użytkownik, że nawet komentarza nie potrzeba - pośmiejcie się i Wy, Drodzy Czytelnicy:
Krótko się ustosunkuję tylko do jadowitej i skrajnie ignoranckiej wypowiedzi Jkobusa, gdzie mnie i środowisko obraził. Pozostałych wiadomości jest za dużo, bym je przeczytał, a i z tego co widzę, są to generalnie takie tylko luźne opowieści. Nie obchodzą mnie jego pseudofilozoficzne refleksje, jakie to wszystko jest durne: psy, wojskowi, myśliwi, naukowcy itd.

Odnośnie psów. Są one, przynajmniej w Europie, dużo mniejszym zagrożeniem dla dzikiej przyrody, niż koty. Nie twierdzę, że nie są nim w ogóle, ale w porównaniu do sierściuchów nie ma tu nawet czego porównywać. Jeśli gdzieś jest z tym duży problem, to w rejonach biedniejszych, jak Świętokrzyskie czy Rumunia. Ot, żeby nasz przyjaciel dopadł sarnę przez większą część roku, musi być generalnie spełnionych kilka podstawowych czynników, o co ciężko. W Europie Zachodniej psy właściwie już są gatunkiem wymarłym, tam nie ma się z tej strony czego obawiać.
QUOTE(jkobus @ 12/12/2016, 12:32)
Do wypowiedzi kol. Jagdteriera odnosić się nie ma po co. Każdym kolejnym postem ilustruje on bowiem tylko to, co wcześniej napisałem odnośnie mentalności postkomunistycznych poputczyków tworzących jaczejkę, która zwie się "PZŁ".
*

W tym wątku powołałem się chyba jako jedyny na poważne, nieznane w Polsce, opracowania naukowe (pisane bynajmniej nie przez członków ,,polskich jaczejek"), kilka rzeczy też wytłumaczyłem. Posty Jkobusa z kolei ilustrują mentalność anarchizującego prywaciarza, który pod pretekstem jakichś, niby to racjonalnych obserwacji ,,Mikołaja Reja", próbuje promować własną osobę, swoje skrajnie wsteczniackie i obrzydliwe poglądy na życie, przypominające czasy restauracji. Ot, nie podoba mu się ,,komuna" i wszystko, co z nią w jakikolwiek sposób się wiąże, więc sobie pozwala na wylewanie żółci na myśliwych jako ,,relikt minionego ustroju". Tymczasem my zdobyczy osiągniętych po II wojnie światowej nie oddamy i, wbrew różnym nowobogacko-liberalno-cwaniackim tendencjom, od obecnego modelu organizacyjnego łowiectwa w Polsce nie może być odwrotu. Rozumie to nawet PiS.
Dziś ludzkość doszła do takiego punktu swego rozwoju, że przed katastrofą może ją ochronić tylko efektowne zarządzanie planetą, w czym łowiectwo jest niezbędne. I to właśnie w takim wzorcu strukturalnym, jaki gwarantuje centralizację.
W odróżnieniu od Jkobusa, w dyskusji nie poruszyłem kwestii PZPN, PZW PZPŚ czy jakiegokolwiek innej instytucji o nazwie ,,Polski Związek...", bo to się ma do wątku nijak, a potwierdza tylko moją opinię, że tematy te służą jedynie Jkobusowi za pretekst do snucia swoich tandetnych rozmyślań o życiu (skoro się nie zna, może tylko tak ,,zabłysnąć").

Slogany, stereotypy, obrażanie i łykanie wszystkiego, co się dziś masowo podaje jako prawdę objawioną (obśmiewanie i obrażanie rzeczy uznawanych za peerelowskie), a z rzeczywistością ma najczęściej słaby związek, nie zmienią niczego.
QUOTE(jkobus @ 12/12/2016, 12:32)
Wszyscy zakuci obrońcy tych rezerwatów komuny zawsze znajdują tysiące argumentów na swoją obronę - ale zdradza ich samo podobieństwo fizyczne i duchowe. Niestety, nadzieje na to, że problem rozwiąże biologia, że "leśne dziadki" zaludniające każdą z tych organizacji po prostu wymrą, nie spełniły się - ich potomstwo jest, o ile to tylko możliwe, jeszcze gorsze od swoich przaśnych rodziców i dziadów...
*

Powyżej kwintesencja forumowej działalności Jkobusa. Nie potrafi się odnieść do owego tysiąca argumentów, bo jest zupełnym laikiem (statystykę by trzeba znać, biologię, historię...), toteż wypisuje w kółko o ,,jakimś podobieństwie fizycznym i duchowym", jaczejkach i obrzydliwym życzeniu ludziom wymarcia jak jakimś dodo. Wtedy Jkobusa znalazłby wreszcie pole dla wprowadzenia w życie chorej wizji świata, która mu odpowiada mentalnie (,,duchowo"). Trochę podobnie jak lewactwo, którego tak nienawidzi, a przecież podobieństwa wykazuje.

QUOTE(jkobus @ 12/12/2016, 12:32)
Australia, Nowa Zelandia i inne izolowane kawałki dawnej Gondwany mają swoją specyficzną faunę, której charakterystyczną cechą był brak skutecznych drapieżników. Nasze poczciwe, europejskie mruczki poczuły się tam królami puszczy  rolleyes.gif  To nic dziwnego, że stanowią poważny problem!

Ale w Europie kot (a raczej cała plejada kotowatych...: bo akurat nie kot domowy, ten do nas trafił zapewne w średniowieczu...) buszuje sobie po prasłowiańskich lasach od zarania dziejów. W miastach (a w tej chwili problem ekosystemu miejskiego jest dużo ważniejszy od jakichś tam gajów i ruczajów!) są naszą pierwszą i ostatnią linią obrony przed gryzoniami.

Mieszkając na wsi, a raczej - na puszczy, bo do najbliższych obcych zabudowań mam ponad kilometr - za największe szkodniki uważam psy. Zbierają się w watahy i potrafią zagrozić nie tylko zającom (których też w konsekwencji jest niewiele...), ale i sarnie, jak je głód przyciśnie. O przepiórkach, kuropatwach czy innych małych ptaszkach można powoli zapominać - znikają z krajobrazu jak śnieg na wiosnę!

U mnie problem częściowo rozwiązał się minionego lata: przybłąkał się nam kundel podobny z wyglądu do charta. Baliśmy się, że będzie zające niepokoił, ale odkąd się odkarmił, nawet nie zwraca na nie uwagi - za to obce psy trzymają się od nas z daleka. A i nasz kotka (faktycznie - bezlitosny morderca...) ograniczyła nieco wyprawy łowieckie - bo ile razy można psu nos masakrować, kiedy on ciągle nie rozumie i nie rozumie, że powinien ją obchodzić szerokim łukiem..? Niestety - wszystkie psy z jakimi miałem do czynienia były zwyczajnie durne, a ten to już wręcz rekordzista - pozbawiony w ogóle zdolności uczenia się...

Do wypowiedzi kol. Jagdteriera odnosić się nie ma po co. Każdym kolejnym postem ilustruje on bowiem tylko to, co wcześniej napisałem odnośnie mentalności postkomunistycznych poputczyków tworzących jaczejkę, która zwie się "PZŁ".

Dodam tylko ponownie, że lista podobnych jaczejek jest w III RP bardzo długa: PZPN, PZPŚ, inne związki sportowe, PZHK, PZJ, no i last but not least - największa z nich wszystkich: Wojsko Polskie...

Wszyscy zakuci obrońcy tych rezerwatów komuny zawsze znajdują tysiące argumentów na swoją obronę - ale zdradza ich samo podobieństwo fizyczne i duchowe. Niestety, nadzieje na to, że problem rozwiąże biologia, że "leśne dziadki" zaludniające każdą z tych organizacji po prostu wymrą, nie spełniły się - ich potomstwo jest, o ile to tylko możliwe, jeszcze gorsze od swoich przaśnych rodziców i dziadów...
*
 
 Wczoraj, 15:51Report Post Quote Post

QUOTE(jkobus @ 12/12/2016, 15:53)
Nie ma sensu szukać problemów tam, gdzie ich nie ma.
Równie absurdalna jak "walka z kotem" jest "walka z globalnym ociepleniem". Ot co!
*

Zaprzeczanie globalnemu ociepleniu to mniej więcej tak jak negowanie grawitacji. Najlepszą wystawia ci to opinię. Szeroko pojęta walka z globalnym ociepleniem jest zresztą najważniejszą potrzebą ludzkości. Trudno sobie to wyobrazić bez intensywnie prowadzonego i scentralizowanego łowiectwa.
 Wczoraj, 19:30Report Post Quote Post

QUOTE(gregski @ 9/02/2017, 17:06)
Tak jest! Wybić to całe futrzane tałatajstwo bo to tylko żre i pierdzi wydzielając metan, który jest gazem cieplarnianym.
*

Tu akurat chodzi o płową, a nie futrzaną. Las w ostatnich dekadach przeszedł takie zmiany, że nie przypomina już tego sprzed parudziesięciu czy stu lat. Nie ma też do takiej sytuacji, jak wtedy, powrotu. Dziś należy zintensyfikować odstrzał przede wszystkim jeleni i dzików, skończyć z moratorium dla łosia. Na to zagadnienie pierwsza uwagę zwróciła nauka niemiecka.
A bobry, wilki i koty to swoją drogą.
QUOTE(Sghjwo @ 9/02/2017, 18:00)
Najwiecej maetanu wydzielaja "trawozercy", wiec moze niech "lesne dziadki" strzelaja do krow. Dwie pieczenie na jednym ogniu, mniej metanu, wiecej zieleni. wink.gif
*

Wystarczy, że ograniczy się te idiotyczne ,,ekologiczne" pastwiska dla krów. Koło mnie się tak pasie od parunastu lat gigantyczne stado ,,bawołów" i nic nie można z tym zrobić. Właściciele są jak zwykle niereformowalni.

 
Wczoraj, 20:00Report Post Quote Post

QUOTE(gregski @ 9/02/2017, 18:33)
QUOTE
Właściciele są jak zwykle niereformowalni.

Prywatny "bawół". Prywatna łąka, Nikomu nic do tego.
*

To demagogia liberalna. Szanujące się państwo nie może ot tak sobie pozwalać na idiotyzm obywateli w imię ochrony praw własności. Zabrać, ukarać, znacjonalizować, a nie tworzyć państwo istniejące dla prywaciarzy.
QUOTE(Eamr @ 9/02/2017, 18:40)
Tiaa, najlepsze dla mlekodajki jest tkwienie na łańcuchu w ciasnej obórce. Jak tkwił jej przodek tur i inne praprzodki.
*

Dla przyrody i gospodarki jest lepiej trzymać pod dachem w oborach. Co jest komfortowe dla samej krowy, rzecz całkowicie nieistotna i zresztą nie taka oczywista do określenia.
QUOTE(Eamr @ 9/02/2017, 18:40)
Podrążę. A co to jest „coś normalne”?
BTW: pierwszy raz widzę miłośnika przyrody wyrażającego się o żywym stworzeniu per „śmieć genetyczny”. O tempora o mores…
*

Coś, co naturalnie wygląda i zachowuje się zgodnie z przewidywaniami wzorcowymi... Obecnie w Anglii czy Francji o dobre psy niezwykle już ciężko, ponieważ one nie istnieją w próżni - zawsze są emanacją społeczeństwa, z którego się wywodzą. Tamte narody się zdegenerowały, toteż i psy się do niczego nie nadają. Po cichu przyznają mi to zresztą ostatni żyjący tam hodowcy, którym na psach zależy.

Pojęcie ,,śmiecia genetycznego" jak najbardziej istnieje. Jest to odpad, który nie powinien się rozmnażać.
Wczoraj, 20:39Report Post Quote Post

QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 19:15)
Jakoś dziesiątki a może i setki milionów wielkich trawożerców jeszcze nie tak dawno temu biegają cech po stopach, sawannach i preriach do zagłady planety nie doprowadziło
*

Jakoś nie w Europie. No i proszę nie porównywać historycznej liczebności bawołów kafryjskich i bizonów do dzisiejszego pogłowia bydła. To tak jak zestawianie stanów armii polskiej z chińską albo irańską.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 19:15)
Potrzebny jest ale wymaga reformy. 
*

Tego nie neguję. W najogólniejszych ramach chodzi o utrzymanie wprowadzonego w PRL systemu organizacji.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 19:15)
Spora część tych naszych łowców, zwyczajnie posługiwać się bronią nie potrafi. Więc tak może od tego zaczniecie? W sumie też jestem za przywróceniem polowań na żubra, niedźwiedzia i wilka. Na początek może jednak oszczepem? Sprawdzi się i chart ducha i pewność ręki... Tym, którzy przeżyją będzie można już wydać pozwolenie na broń palną
*

Różnie to bywa. Ja sam też żadnym snajperem nie jestem, mimo to jakiejś zupełnej tragedii nie ma. Wypadków zdarza się relatywnie niewiele, a na 120 tys. znajdzie się i Zajcew, i pudlarz.

A w WP to ilu myślisz, żołnierzy umie dobrze strzelać? W wojsku niewiele było oddziałów, które by ćwiczyły ten element wyszkolenia bojowego w sposób częsty.

Co do użycia broni drzewcowej, sam czasem stosuję, ale na dzika. Duży niedźwiedź, z tego co się orientuję, poza zasięgiem pojedynczego człowieka z białym orężem. Dziś zresztą nie ma w tym nikt doświadczenia, toteż byłby to wyrok dla ewentualnego łowcy. Pomijam, że na niedźwiedzie już się u nas nie będzie w przyszłości polowało.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 19:15)
Sprawdzi się i chart ducha i pewność ręki
*

Rozczaruję Kolegę. Chart się na niedźwiedziu nie sprawdzi. wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster

 
 Dzisiaj, 00:18Report Post Quote Post

Jeszcze krótko Ci odpowiem póki mam wolny wieczór.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 20:27)
Co do umiejętności posługiwania się bronią to nie tylko samo trafianie(lub nie) w cel. To także zasady bezpieczeństwa i tu jednak problemy są spore. O ile w mundurówce wypadku z bronią zatuszować się nie da a w każdym razie nie jest to proste to w myśliwskie większość wypadków w ogóle nie jest zgłaszana. Jeżeli nikt nie zginął ani nie został ranny to towarzystwo problemu nie widzi. Ot jakąś dziura samochodzie, ścianie czy czymś innym. Jesienią pewien polują y chirurg jeździł u nas z dziurką w klapie bagażnika. Pewnie od kornika 😂
*

To prawda, że są problemy, nie wiem natomiast czy nasi myśliwi odbiegają poziomem wyszkolenia od Szwedów czy Francuzów. Nie wiem, bo w listopadzie na jednym polowaniu, jako podkładacz, mogłem prawie dwa razy od nich zginąć (nie przesadzam, kula trafiła w drzewo obok mnie na wysokości głowy) i znajomy naganiacz też. Są różne koła. W jednym za notoryczne pudła, znam taki przypadek, łowczy potrafi przerwać zbiorówkę i na kopach wygonić wszystkich na strzelnicę.
Różne epizody są zgłaszane. O kulach w masce samochodu ku przestrodze informuje np. prasa łowiecka. Nieraz człowiek niby się zna, a kula potrafi swoje zrobić i kogoś zabić - tak było z tym zastrzelonym rowerzystą, gdzie zginął z kuli wystrzelonej przez młodego chłopaka - no ale ten myśliwy zrobił wszystko poprawnie i legalnie (szkoda, że prokuratura jest na stwierdzenie tego za tępa). Czasem się tak zdarza i nie wszystko z bronią przewidzisz. Dlatego nie jest ona powszechnie dostępna jak cukierki w sklepie.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 20:27)
Europy i wielkich trawożerców. Było ich całkiem sporo w różnych okresach historycznych. Swobodny wypas to rzecz normalna a nie jak to kolega Jagdterier określa "prywaciarstwo"
*

W którym okresie historycznym w Europie było więcej zwierzyny niż w XXI wieku? Weźmy np. jelenie. Nigdy, tylko to jest wiedza dla specjalistów - biologów. Ludzie wierzą zaś w ekologistyczne mity, rozpowiadane w zamian za potężne pieniądze przez kanalie z WWF.

Swobodny wypas bydła na masową skalę, bo nie mówimy tu o tym, że chłop sobie mućkę wyprowadza na trawę, na terenie miażdżącej większości Europy (poza Niziną Panońską, Wołyniem i jeszcze paroma innymi), nie był generalnie rozpowszechniony. Państwo kategorycznie musi obecną sytuację przerwać nawet już nie dlatego, że to nierentowne, ale przede wszystkim ze względu na ochronę bioróżnorodności. Tereny, gdzie pasą się stada krów, po paru sezonach zamieniają się w kompletną pustynię ekologiczną. Nie korzysta na tym nikt. Gdyby ludzie w Europie byli nieco bardziej normalni i, zamiast obżerać się w jakichś macdonaldach i kupować ,,mięso" z biedry, hodowaliby nutrie, króliki i świnie, angażowali się w łowiectwo, nie potrzeba byłoby utrzymywać całej tej, niszczącej przyrodę, gigantycznej maszynerii, jaką jest przemysł mleczarski i wołowina. Zdegenerowana Holandia mogłaby sobie też darować masowe gazowanie dzikich gęsi, bo dałoby się na nie polować spod legawców i je spożywać.

Tak to już życie wygląda o wiele bardziej skomplikowanie, niż głoszą tabloidy i popularne portale internetowe. A to, co tu zaznaczyłem, to jedna z najpoważniejszych spraw, jakie w ogóle były kiedykolwiek omawiane w historii niniejszego forum. To nie jest jakiś tam trybunał konstytucyjny ani mama Madzi. Twoje pokolenie może umierać w skrajnie drastycznych warunkach.
QUOTE(czarny piotruś @ 9/02/2017, 20:27)
Jakoś do czasów nowożytnych dawno sobie radę. Dziś także jeszcze tu i ówdzie, z włócznią poluje się na lwa nawet.
Problem z dzisiejszym łowieckie polega na motywacji. Ot dobrze widziany sport dla ustosunkowanych, nowobogackich macho. Oczywiście to mniejszość ale ta najbardziej widoczna, halasliwa i z najmniejszym pojęciem.
*

Popieram wykorzystanie rohatyny jako bardzo skutecznej, tradycyjnej i uczciwej broni. Żeby było jednak jasne, polowania już dziś u nas o ten oręż się nie oprze. To może być dodatek dla podkładaczy, których mamy niewielu, a i używanie tego w Polsce to tylko 1/3 roku. Rozstrzyga karabin.

Dziś na lwy z włóczniami polują dzikie plemiona murzyńskie. Mam do nich ogromny szacunek i oczywiście imponuje mi to. Wyrobienie do tego białego człowieka postindustrialnego jest moim zdaniem nieprawdopodobne, bo trzeba uprzednio zapłacić frycowe w postaci zębów i pazurów. Kto chce, niech próbuje, natomiast uzależnianie dostępu do łowiectwa od tego, czego kto by dokonał bronią białą, prowadzi w złą stronę. Dla przykładu, w kole, w którym poluję, kłuć dziki potrafię tylko ja i mój ojciec - na 40 chłopa, w tym wielu wojskowych. Reszta się zwyczajnie boi, nie zna tego, nie umie. W tym sezonie ubiłem w ten sposób 21 dzików (nie w jednym kole). Są natomiast ludzie, których to kompletnie nie interesuje, a nawet bywają i ci, co uważają taką praktykę za nieetyczną (ci to akurat palanty). Dla nich polowanie to po prostu spacer z bronią, dotlenienie mózgu, wrażenia estetyczne z pracy pointera, a ewentualny strzał do bażanta to kończąca misterium wisienka na torcie. Są tacy, co lubią siedzieć na ambonie przy karmisku. Niech sobie to robią, tak jak uważają, byle mnie się nie czepiali. Lasów mamy dużo, a zwierzyny jeszcze więcej.

Co do kłucia odyńca (odyńca sensu stricte), nie zdarzyło mi się to przez całe życie. Raz tylko widziałem w necie jak jakiś Francuz tego dokonał. W naszych warunkach skończyłoby to się po prostu masakrą i nie uważam tego za wykonalne przez kogokolwiek.

Nie jestem do końca pewien, czy nie grzeszę, zamieszczając te cytaty - dostrzeżone w wypowiedziach oczywiste absurdy i niespójności (raz "skłuł rohatyną 21 dzików", innym razem "kłucie odyńca nie zdarzyło się /mu/ przez całe życie"), pozwalają domniemywać, że mamy do czynienia z osobą chorą.* Ponieważ jednak forum jest anonimowe (no cóż, jak się zapewne domyślacie, użytkownik "jkobus", to autor niniejszego bloga...) sądzę, że możemy oddzielić wypowiedzi od osób i zajmować się samymi tylko wypowiedziami. A te, no cóż - dostarczyły mi dziś (w przerwach między urzędową korespondencją) wiele radości..!


------------------------------------------------------------------------------------------
*Swoją drogą: czy cieszy Was wiedza, że być może to jednak NIE jest od początku do końca produkt chorej wyobraźni i ktoś taki RZECZYWIŚCIE chodzi gdzieś po lasach ze strzelbą i watahą ostrych psów..? Zdecydowanie: zakup czarnoprochowca awansuje na coraz wyższą pozycję na liście moich priorytetów inwestycyjnych...

5 komentarzy:

  1. Ciekawe, że autor większości wypowiedzi tu przytoczonych jest przeciwnikiem prywatności, choć sam opisuje się jakoby był księciem na polowaniu we własnym lesie. Co do globalnego ocieplenia....hmmm to jak grochem o ścianę! Może zamiast AGO po prostu zdroworozsądkowe korzystanie z planety, którą przecież mamy przekazać dalszym pokoleniom. Tylko problem w tym że najwygodniej gadać o wielkich sprawach (skala powoduje pewne odrealnienie) korzystając zarazem ze wszystkich dóbr, których ekologicznymi zgoła nazwać nie można. I jeszcze jedno nie pochwalam polowań, bo z tego co obserwuję to żałosne próby udowadniania "męskości" dziwnie pojętej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ clou jego stanowiska polega na tym, że "co wolno wojewodzie, to nie tobie ...." On wcale nie potrzebuje i pewnie nawet nie chce mieć żadnego "prywatnego lasu". Bo każdy las jest jego..! Jako "wyższej istoty", namaszczonej przez Polski Związek Łowiecki.

      Usuń
  2. Już widzę, jak pastwiska przejęte przez państwo byłyby zarządzane... PGR z kilkukrotnie niższą ilością pracowników niż za komuny na pewno będzie gospodarować ziemią lepiej niż może niedoinformowany, ale jednak właścicie...

    Ten utwór mi się jakoś przypomniał gdy czytałem ten wpis.
    https://www.youtube.com/watch?v=WnAvNdVyJB0
    Ateistyczny kalwinizm ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją drogą tereny na których pasą się krowy w sposób ciągły powodują ich niską produktywność, bo krowy wybierają co smaczniejsze kąski i zmieniają znacznie skład runi. Pozostała roślinność często jest bardzo charakterystyczna - porosty, niejadalne zioła i chwasty, które w normalnych warunkach nie wytrzymałyby konkurencji z bardziej "produktywnymi" roślinami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uległam modzie na kolorowanki.

    OdpowiedzUsuń