Blog główny

niedziela, 22 stycznia 2017

Eloje i Morlokowie

Powoli zaczynamy się przygotowywać do porodu. To znaczy: czytamy stosowną literaturę i staramy się, m.in. przeglądając strony internetowe, wybrać jakiś najsensowniejszy scenariusz tego wydarzenia. Szczęśliwie - mamy wybór (wiele pokoleń ludzi wyboru nie miało: albo działo się to "jak zawdy" - albo, przez ostatnie pięćdziesięciolecie: wedle procedury szpitalnej...). Ale każdy wybór to też pewien kłopot.

Nie ma takiego szpitala, na ten przykład, co do którego opinie pacjentów byłyby choć w przybliżeniu zbieżne! Co gorsza, MOTYWY tych rozbieżności - rozjeżdżają się zgoła rozpaczliwie. Co dla jednej mamy było zbawieniem, dla drugiej - zdaje się być zgoła o pomstę Niebios wołającym grzechem!

Jak łatwo możecie sobie Państwo wyobrazić, podobnie jak w całym naszym współczesnym życiu, podział przebiega wedle kryterium naturalność vs bezbolesność. Pary nastawione na naturalność jeżą się, gdy zniecierpliwieni, mało uważni, lekceważący ich jedyne w swoim rodzaju doświadczenie lekarze arogancko ignorują wolę rodziców, stosując wygodne dla siebie, rutynowe procedury (leżąca pozycja rodzącej, nacięcie krocza, podanie oksytocyny, itp. elementy składające się na medykalizację porodu).

Z kolei są szpitale w Warszawie, gdzie i 80% porodów to cesarskie cięcia - i są to przede wszystkim drogie, prywatne szpitale, z których korzystają, jak się zdaje, ludzie posiadający prywatne ubezpieczenia medyczne. Widać, że bardzo wiele pań WOLI, aby poród przebiegł przede wszystkim szybko, planowo, bezboleśnie i - bez udziału ich świadomości. Te panie z kolei gniewają się, gdy personel bywa obojętny wobec ich bólu lub opieszały w podejmowaniu czynności wyżej opisanych.

Jak się zdaje, uprzednie nastawienie konkretnej pary ma decydujące znaczenie dla opinii o szpitalu, lekarzu lub położnej - konkretne zachowania i sytuacje są dużo mniej istotne (koniec końców, nie każdy lekarz musi być od razu dr House'm - inna rzecz, że serialowy dr House to w sumie bardzo delikatny i uprzejmy człowiek był; przynajmniej robiąc pacjentowi jakiś "numer", zwykł go przedtem odurzać lub usypiać; a spotkałem paru takich, którzy nader grubiańsko, chamsko wręcz i prymitywnie natrząsają się z pacjenta wprost w żywe oczy, o  żadne pozory wcale nie dbając... - arogancja jest jednak wpisana w zawód lekarza, idąc do lekarza, raczej nikt się nie powinien spodziewać spotkania z człowiekiem uległym i skłonnym do kompromisu...).

Cóż. Wszystko wskazuje na to, że Mr Welles był prorokiem. Dzielimy się coraz bardziej. Na Morloków:


i Elojów.

Rozważam zabranie ze sobą na poród siekiery. Jakiś argument w dyskusji trzeba mieć...

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o opinie o danym szpitalu, to- przekornie- nie liczy się ona, ważna jest opinia o konkretnym szpitalu. Miałem niedawno operację w Kętrzynie. W necie znalazłem tylko (fatalne) opinie o oddziale ginekologicznym. Ja natomiast miałem bliski kontakt z oddziałem otolaryngologicznym- i było, jak na polski szpital, bardzo dobrze, jestem zadowolony z samego zabiegu jak i warunków. Najdziwniejsze były pielęgniarki- były naprawdę miłe. Może warto, żebyś pod tym kątem poszukał informacji...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście miało być "o konkretnym oddziale".

      Usuń
  3. Gratuluję (nienarodzonego jeszcze) potomstwa! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.

    Ja miałam koszmarny poród, aczkolwiek głównie przez "komplikacje" zdrowotne. Niestety, położne były chamskie i nieczułe. :/ Na szczęście trwało to krótko...

    OdpowiedzUsuń