Blog główny

piątek, 23 września 2016

Suwerenność agentów, czyli dlaczego Prawodawca prawie zawsze błądzi..?

Mistrz Lem w swej późnej publicystyce zastanawiał się, czy "cywilizacja przyszłości" będzie się różnić od współczesnej wyższym poziomem energetycznym (jak proponował Kardaszew), czy raczej - doskonałością wewnętrznej regulacji?

Nie zamierzam się tu wdawać w dyskusję na temat technologicznej osobliwości, możliwości stworzenia sztucznej inteligencji, czy też "przychylnego człowiekowi środowiska" - jak w niektórych powieściach Mistrza ("Wizja lokalna" chociażby). Te tematy zostawmy sobie na długie, zimowe wieczory...

Dziś chciałbym Państwu zwrócić uwagę na jeden drobny szczególik świata bynajmniej nie przyszłego, tylko tu i teraz realnie istniejącego. Szczególik, skądinąd, dobrze opisany przez cybernetyków, socjologów i ekonomistów. A mimo to - wciąż i wciąż, uparcie ignorowany przez Niemiłościwie Nam Panującego Prawodawcę!

Otóż - uchwalenie prawa przez Niemiłościwy Sejm (a nawet przez Najniemiłościwszą Komisję Jewropiejską...) bynajmniej NIE oznacza, że bodaj jeden liść drgnie na klombie przed gmachem odnośnej władzy.

Żeby cokolwiek się w praktyce wydarzyło, nowe prawo musi zostać, jak to się uczenie mówi, "zaimplementowane". Robią to różne mniej lub bardziej wyspecjalizowane służby. Od najwyższych organów władzy wykonawczej poczynając, a na prostych stójkowych i paniach z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej kończąc.

Teoria i praktyka zgodnie mówią, że owi "agenci", realizujący wolę Niemiłościwego Prawodawcy, to zwykli ludzie jak Ty i ja, Drogi Czytelniku. Niedoskonali. Rzadko kiedy kierujący się jakimiś wygórowanymi standardami etycznymi. Na ogół - raczej umiłowaniem Świętego Spokoju i comiesięcznej pensji (ewentualnych dodatków - prawych lub lewych - nie wyłączając...). Czasem - także różnymi kompleksami, ambicjami, idiosynchrazjami - nie zawsze zdrowymi. Osobliwie na najniższych szczeblach. Które, pechowo, najczęściej wchodzą w interakcję z prostymi poddanymi Niemiłościwej Władzy.

I to jest ta rafa, na której najzacniejsze intencje Niemiłościwego Prawodawcy rozbijają się zwykle do cna!

Ot - program "500+". Program, który z całego serca popieram! I głęboko wierzę, że ma on przed sobą wielką przyszłość. Przede wszystkim dlatego właśnie, że gdyby go wprowadzić w pierwotnej wersji - potrzebowałby do realizacji bardzo niewielu "agentów" i żadnej zgoła nie dawałby im władzy.


Ale program "500+" w toku prac sejmowych popsuto. Niemiłościwy Prawodawca wyposażył agenta realizującego program - czyli kierowników Gminnych (Miejskich) Ośrodków Pomocy Społecznej w nową władzę. Taki kierownik może konkretnej rodzinie pieniądze wypłacić - ale może ich też nie wypłacić. Zależy, czy - jego zdaniem - rodzina wydaje otrzymywane pieniądze "prawidłowo".

Na przykład - wg interpretacji kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w jednej z gmin ościennych, na zakup żywności czy zabawek dla dzieci pieniądze z programu "500+" rodzinie wydać wolno. Ale już na urządzenie dziecinnego pokoju - nie.

Nie podoba się..? To idź, człowieku - i się z kierownikiem kłóć..! Ciekawe, kiedy wówczas następną wypłatę zobaczysz..?

Tak jest zawsze. Nie ma takiej władzy, która nie mogłaby zostać nadużyta. I - praktycznie - nie ma takiego prawa, które by jakiemuś "agentowi" nadającej się do nadużywania władzy nie dawało. Im zacniejsze intencje Niemiłościwego Prawodawcy, tym władza większa i dotkliwszych potrafi się dopuścić nadużyć.

Doskonałość regulacji..? Ha, ha, ha..!

3 komentarze:

  1. Jakbyśmy się bali nadużyć w tak wielkim stopniu, jak Ty, to żadnego prawa by być nie mogło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy mógłbyś dokładnie rozpisać powody, dla których popierasz 500+?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ, gdyby nie różne niepotrzebne dodatki, które do tego pomysłu dołożono na etapie prac legislacyjnych (konieczność dokumentowania dochodów, możliwość zamiany świadczenia pieniężnego na rzeczowe, itd.), byłby to doskonały pomysł na znaczne OSZCZĘDNOŚCI budżetowe. Jako że koszt obsługi takiego programu w jego wersji oryginalnej byłby niezmiernie wręcz mały!

      Ale to się wszystko jeszcze da naprawić. Da się też działanie programu "500+" w przyszłości rozszerzyć. Np. w ten sposób, iż każdemu obywatelowi, od poczęcia do śmierci, państwo wypłaca po 500 zł miesięcznie. ZAMIAST wszystkich istniejących teraz zasiłków, dodatków, emerytur. Dałoby to kilkadziesiąt miliardów rocznie oszczędności budżetowych.

      A od jakiegoś systemu "opieki społecznej" raczej nie uciekniemy. Nigdy nie było takiego społeczeństwa, w którym takowy by nie istniał. Najczęściej, co prawda, opieką społeczną to się zajmowali państwo Potoccy, a nie państwo - ale to se ne vrati, a jak mamy wybierać, to taki system, swoistej "pensji obywatelskiej", wydaje się mieć najwięcej zalet, a najmniej wad. Brak konieczności składania podań, dokumentowania czegoś, itd. - jest jedną z najważniejszych zalet! I to, że wszyscy dostawaliby po równo - też.

      Usuń