Blog główny

piątek, 10 czerwca 2016

Prawo a sumienie

Jak zauważył już Lao Zi, im więcej w państwie praw, tym więcej przestępców. Jakoś się utarło ten cytat rozumieć w takim sensie, że istnieje odwrotna zależność proporcjonalna pomiędzy "ilością praw", a "moralnością publiczną". 

Nie przesądzając, czy taka zależność istnieje, czy nie, mam wrażenie, że starożytnemu Chińczykowi chodziło jednak o rzecz daleko prostszą: im więcej czynów państwo uznaje za zakazane - tym więcej ludzi będzie czyny zakazane popełniać. Co chyba nie wymaga obszerniejszego tłumaczenia..?

Jadąc dziś do pracy rozmawialiśmy z Najlepszą z Żon o sensie i bezsensie regulacji prawnych. Na kanwie przygody Najlepszej z Żon, która dnia poprzedniego trafiła w Warce na koreczek drogowy spowodowany przez bardzo powolną i przesadnie ostrożną jazdę pewnego starszego kierowcy. Pytanie: czy aby zapobiec takim sytuacjom osoby starsze powinny być pozbawiane prawa kierowania pojazdami? Albo poddawane obowiązkowym, cyklicznym kontrolom (jak, zdaje się, jest już teraz)?

Odpowiedź: nie!

Każda regulacja będzie tu niesprawiedliwa. Każda granica wieku - arbitralna. Są żwawi i bardzo sprawni 80-latkowie, dla których ograniczenia tego rodzaju byłyby uciążliwymi szykanami - i są czterdziestolatkowie dostający zawałów za kierownicą, których żadne badania i tak nie wychwycą.

Można, oczywiście, iść w kierunku policjanta stojącego nieustannie nad każdym poddanym i pilnującego dzień i noc, by nie zrobił sobie lub komuś innemu krzywdy. Tylko co to da..? I jaki będzie koszt takiego "absolutnego bezpieczeństwa"..?

Prawo nie jest w stanie zastąpić sumienia. W tym konkretnym przypadku staruszek, jadąc sobie wolniuteńko przez Warkę, krzywdy nikomu nie robił. Na trasie szybkiego ruchu, albo na przelotowych ulicach Warszawy... różnie by to się mogło skończyć..!

Zasada ta jest szczególnie widoczna w trakcie sporu o aborcję. Obie strony, ale osobliwie - zwolennicy "liberalizacji" tego prawa, uwielbiają epatować skrajnymi, niezmiernie rzadko spotykanymi, drastycznymi przykładami. A to - wyrodnej matki peklującej swoje już narodzone dzieci w beczkach po kapuście (że niby, jak się będą niechciane dzieci rodzić, to WSZYSTKIE tak skończą...). A to - bardzo rzadko spotykanych chorób genetycznych (że niby, jak się na powszechne badania prenatalne i eugenikę nie pozwoli, to już zdrowych dzieci nie będzie, same tylko "potworki"...).

Jest to nie tylko podły chwyt erystyczny - ale jest to także zwykły, merytoryczny błąd. NIE DA SIĘ zmusić nikogo przepisem prawnym, by kochał dzieci. Ani, by tylko zdrowe dzieci płodził. Wyrodne matki były, są i będą - najzupełniej niezależnie od tego, jakie przepisy w sprawie aborcji obowiązują. Choroby genetyczne będą się trafiać (być może częściej obecnie i w przyszłości niż dawniej...) - a powszechność badań prenatalnych i eugeniki co najwyżej może ten fakt ukryć. Ale go nie zmieni.

Prawo i sumienie to dwie rzeczywistości równoległe i nie zawsze mogą, ani też nie zawsze powinny wzajem się ze sobą stykać. Dużo ciekawszy jest zresztą spór o to, w którym kierunku pójść - czy "redukowania liczby praw" tak, aby o jak największej liczbie możliwych czynów wątpliwych decydowało tylko sumienie. Czy raczej - "redukowania liczby wyjątków" tak, aby to sumienie sędziego decydowało o ewentualnym odstąpieniu od kary w takim lub innym przypadku.

Moim zdaniem sensowne jest połączenie obu tych zasad. To znaczy - jak najmniej praw. Ale też: jak najmniej wyjątków.

Jeśli wprowadzamy do kodeksu zakaz zabójstwa - to nie musimy już osobno opisywać "zabójstwa kobiety" i "zabójstwa mężczyzny", ani też - "zabójstwa człowieka nie narodzonego". Mamy jeden czyn, jedno prawo, jedną karę - i jeden, w gruncie rzeczy, dopuszczalny wyjątek: gdy do zabójstwa dochodzi w bezpośredniej obronie dobra prawem chronionego, któremu zabity zagrażał. W każdym pozostałym przypadku decydować powinien sędzia: czy karać - i jak karać, jeśli karać...

No cóż. Panu Bogu jakoś wystarczyło raptem Dziesięć Przykazań. Co by to było, gdyby zadanie ich ułożenia powierzyć... Komisji Europejskiej..???


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz