Blog główny

wtorek, 7 czerwca 2016

Liga Żon a szklany sufit

Ważne egzaminy (takie jak np. egzamin maturalny...), jeśli mają w nich brać udział kobiety, powinny odbywać się w czterech terminach, w czterech KOLEJNYCH tygodniach. Inaczej średnio 1/4 zdających pań podchodzi do egzaminu w - delikatnie pisząc - nieoptymalnej formie. I pewnie często oblewa - całkowicie niezasłużenie!

Aż dziw, dlaczego feministki nigdy nie wysunęły tak oczywistego - i tak łatwego do realizacji - postulatu..?

Czyżby na to nie wpadły? Albo - koniecznie pragną udowodnić, że kobieta niczym, ale to niczym nie różni się od mężczyzny? W tym drugim przypadku - można je wręcz podziwiać za upór w negowaniu rzeczywistości...


No ale w takim razie nie ma się co dziwić rozpostartemu nad żeńską częścią naszej populacji "szklanemu sufitowi". Konkurencja na tak nierównych warunkach nie może być równa. Hmm... temat dla Ligi Żon..?

1 komentarz:

  1. Naciągany problem. Nie poparty statystyką. Kobiety radzą sobie znakomicie z maturą. Może i mogłyby sobie radzić lepiej, ale to jak tłumaczenie sportowca, że w innym dniu pobiegłby lepiej i szkoda, że zawody nie odbyły się np. dwa tygodnie wcześniej, bo był wtedy w formie. Uważam jednak, że kobiety nie powinny być równo traktowane, ale powinny być uprzywilejowane przez państwo. Kobiety tracą na rynku pracy z powodu zachodzenia w ciążę i wychowywania dzieci. Często z własnej woli chcą brać na siebie to naturalne zadanie i to co na tym tracą powinno zostać wyrównane. W ramach solidarności. Facet tak samo uzdolniony jak dana kobieta, a nie mający na głowie ciąży i wychowania dzieci zawsze osiągnie w pracy więcej. W naszych polskich warunkach najczęściej jego dziećmi zajmować się będzie żona i babcia, a on będzie tylko się z nimi bawił i będzie miał czas na doszkalanie, na integracje, na zostawianie w pracy po godzinach. Uważam, że dobrze jak kobiety zakładają duże rodziny i dlatego jestem za parytetami, czy raczej za przymusowym przyjmowaniem 30% kobiet w zawodach w których nie jest wymagana większa siła fizyczna. Jeśli chodzi o pracę w niebezpiecznych warunkach, czy wpływającą na płodność, to tam bez parytetów, ale jakby kobieta sama chciała, to nie należy zabraniać. Trzeba dbać o kobiety szczególnie. Nie uważam, by konkurowanie na równych zasadach z mężczyznami miało być zawsze dobrym pomysłem. Może to i niesprawiedliwe, że ktoś lepszy nie dostanie pracy, bo jest mężczyzną, ale kobiety częściej mają więcej na głowie, a poza tym jest niż demograficzny. Za wszelką cenę trzeba sprawić, by kobiety w pierwszej kolejności miały zapewnioną pewną i stabilną pracę. Nawet jak zrobią mniej, to należy docenić to, że zajmują się też rodziną. I nawet jak nie mają dzieci, to kobiety częściej też niż mężczyźni zajmują się swoimi starymi rodzicami, myją rodziców, robią zakupy, pomagają w domu itd.

    Pozdrawiam
    Feministka

    OdpowiedzUsuń