Blog główny

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Państwo wyznaniowe - czyli jakie..?

Nie, nie - ABSOLUTNIE nie chodzi mi tym razem o ochronę nienarodzonych dzieci (i przykładne karanie ich nieudacznych ojców: jeśli nie za co innego, to przynajmniej za nieudacznictwo właśnie...). W ogóle nie obchodzi mnie w tym wpisie aktualna polityka.

Prawa konwergencji kulturowej są nieubłagane. Europa "ubogacona kulturowo" nie ostanie się jako "projekt laicki". To niemożliwe. Jak słusznie zauważył jakiś czas temu ksiądz proboszcz z Warki, cały ten "projekt laicki" jest po prostu śmieszny. Nie ma z czym dyskutować. Kto będzie umierał - i zabijał - w imię "tolerancji i praw człowieka"..? Sprzeczność sama w sobie..!

Europa przyszłości - i to przyszłości nieodległej - z całą pewnością będzie domeną państw wyznaniowych. Powstaje tylko pytanie - jakich? O ile dość dobrze wiemy jak wygląda państwo wyznaniowe muzułmańskie, a także państwo marksistowskie (to też jest przecież forma religii - a że się tak sama nie nazywa, a nawet głośno proklamuje swój "ateizm"..? Wieloryba nikt nie pytał, czy jest ssakiem, czy rybą, gdy mu nadawano nazwę...), czy państwo wojującego nacjonalizmu (religia jak mo..dę strzelił! Tyle że pogańska...) - o tyle nikt z żyjących nie pamięta już "państwa katolickiego".

Tak samo też nikt z żyjących nie pamięta "tradycyjnej monarchii".  Obawiam się zaś, że ani w jednym, ani w drugim przypadku, odgórnie zadekretować "religijno - tradycyjnej legitymizacji władzy" nie sposób. To tak nie działa. Najpierw dostatecznie dużo ludzi (przynajmniej - aktywna i dobrze zorganizowana mniejszość...) musi uwierzyć, że taka legitymizacja ma sens. 

A to jest bardzo trudne w przypadku rzeczonej właśnie "tradycyjnej monarchii" o tyle, że "prawdziwie tradycyjna monarchia", w jaskrawym kontraście do "państwa marksistowskiego", czy też "państwa tolerancji i praw człowieka" - nie daje się zredukować do kilku prostych sloganów, w rodzaju cztery nogi dobrze - dwie nogi źle, tak ukochanych przez naszą, pożal się Panie Boże, "klasę polityczną" (złożoną na ogół z patentowanych półgłówków - do polityki, wojska i biurokracji od dziesięcioleci mamy przecież "selekcję negatywną", idą tam tacy, co już do niczego innego się nie nadają...).

Co ja zresztą będę tłumaczył..? Bareja już to w końcówce "Misia" doskonale zrobił...


14 komentarzy:

  1. Aktualnie żyję w kraju będącym czymś na pograniczu monarchii, łagodnej teokracji i dyktatury wojskowej. Nie jest wcale źle! Dodam, że brak prawa do głosowania w zupełności nie przeszkadza mi w byciu szczęśliwym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Laicka Europa ma się całkiem dobrze. Ma już również swoje tradycje. Masy ludzi pędziły i pędzą na Zachód, bo tam się żyje lepiej. Problemem jest właśnie to, że bez selekcji przyjmowano za dużo ludzi zbyt uduchowionych. To ludzie, którzy nie potrafią się zintegrować są skazą laickiego społeczeństwa. Sprowadzano ich również kiedy byli potrzebni do pracy. Do wyzyskiwania nawet bardziej nadawali się tacy niezintegrowani, bo po pierwsze mniej szkoda obcego, a po drugie miejscowi mieli już swoją dumę, chcieli wyższego standardu życia i potrafiliby się zbuntować, robić zamieszki, jakby przymuszano ich do kiepskiej pracy, którą jednak wykonywać ktoś musi. Teraz, kiedy przybywa niepotrzebny nadmiar migrantów, to np. upycha ich się już po obozach gdzie nie mają jakiś szczególnych luksusów. To co się mówi to jedno, a to co się robi to drugie.

    Szerzenie praw człowieka i demokracji jest wystarczającą wymówką do tego żeby mieszać u innych i czerpać z tego korzyści. Więcej tutaj nie trzeba. Ludzie będą umierać i zabijać dla odwiecznego boga siedzącego wewnątrz nich, czyli dla własnego egoizmu. Dla pieniędzy, dla poszerzania swoich wpływów, po to żeby wybijać się na tyle innych i łechtać swoje ego, by zostać zapamiętanym. Tacy potrafią działać bardzo skutecznie. Wbrew pozorom potrafią być twardzi i cwani. To, że nie łkają nad byle płodem i to, że nie boją się piekła sprawia tylko, że w manipulowaniu ludźmi są znacznie lepsi. Za czasów "monarchii" też niekoniecznie wygrywali najlepsi i najbardziej moralni kandydaci, ani też niekoniecznie tacy, którym tradycyjnie się należało. Nawet nie zliczę ile to razy brat potrafił zabić brata, a również niekiedy przy okazji malutkich synów brata po to żeby w przyszłości nie stanowili problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Laicka Europa" jako coś więcej niż projekt - nigdy nie istniała, nie istnieje i istnieć nigdy nie będzie. Nie da się żyć bez wiary. Takiej lub innej. Choćby dlatego - że byłoby to potwornie niewygodne! Samodzielne sprawdzanie każdego faktu, bez dawania wiary komuś innemu, to byłby jakiś koszmar i tak może mógłby żyć jakiś pustelnik, ale nie człowiek uspołeczniony. Jak się nie wierzy w Boga, to wierzy się np. w "naukę", albo w "postęp", albo właśnie w "demokrację i prawa człowieka". Albo chociaż w to, że "my i nasza banda jesteśmy najlepsi". Grunt że się wierzy - a zimny cynizm, o którym P.T. Anonimowy pisze NAJLEPIEJ działa w środowisku ludzi prawych i moralnych. Bo jak wszyscy są tacy cwani - to kto komu ufa i kogo właściwie ów cwany manipulator ma oszwabiać? Nie mówiąc już o tym, że życie zimnego cynika wydaje się bardzo smutne - mało kogo stać na tak heroiczny wybór życiowy. Egoizm, wbrew pozorom, spotyka się wśród ludzi rzadko: człowiek nie tylko nażreć i napić się lubi, ale nade wszystko - lubi też, gdy inni go lubią. A to jest o wiele łatwiejsze, gdy jest się szczerze dobrym (oczywiście - w granicach zdrowego rozsądku...), niż gdy się ową dobroć wciąż i wciąż tylko udaje (jakież to musi być męczące..?).

      Usuń
    2. A ja właśnie widzę coś odwrotnego: ludzie udają lepszych niż są. I nie ma w tym nic dziwnego. To właśnie autentyczna dobroć jest trudna, a nie jej udawanie.

      Niekoniecznie zresztą lubimy tych dobrych. Lubimy PODOBNYCH. Dlatego dobro tak często przegrywa.

      Usuń
    3. Lubimy tych, którzy lubią być lubiani i starają się o to. Nie sposób "z zewnątrz" stwierdzić, czy robią to "na zimno", czy "spontanicznie" - ale przecież efekt jest dość podobny, prawda..? Przynajmniej - na dłuższą metę...

      Usuń
    4. Prawie każdy jest przez kogoś lubiany, a przez kogoś innego nielubiany. Totalnych outsiderów czy bożyszczy tłumów masz niewielu.

      Usuń
    5. Bycie szczerze dobrym pochłania znacznie więcej wysiłku. Na świecie jest wiele zła i ludzi prawdziwie potrzebujących pomocy, a nie wszystkim sposób pomóc. Dobry człowiek wiele razy musi odmawiać pomocy dla własnego dobra i dla dobra swojej rodziny, a nigdy nie jest to dla niego przyjemne. Na przykładzie lekarzy powiem, że jak podziwiam osoby, które wyjeżdżają pomagać do Afryki - zaznaczając, że do biednych krajów - tak uważam, że o wiele bardziej korzystnie jest mieszkać z rodziną w Europie i nie jechać do kraju gdzie jest nędza nawet na kilka lat. A cwaniak będzie potrafił jeszcze wykorzystać to, że ludzie mają nędzę i nie dość, że nie wyjedzie z Europy, to jeszcze uruchomi produkcję tam gdzie mu będzie się najbardziej opłacać. Zapłaci tylko tyle na ile ludzie będą się godzić. Czyli może starczy na chleb, czy ryż, bo głodni ludzie i na tak kiepskie stawki się zgodzą. Ani "grosza" więcej nie zapłaci. Później dzięki konkurencyjnym cenom odniesie sukces. Po czym przedstawi całą sytuacje tak, że jest dobrym człowiekiem, bo daje miejsca pracy, bo dzięki niemu ludzie mają przynajmniej na ten chleb, czy ryż. Będzie mówił, że ze względu na to wybrał właśnie dany kraj. W duchu będzie się śmiać, bo przecież miał gdzieś tych ludzi, a wybór podejmował biorąc pod uwagę nie moralność, ale ekonomię, zysk. Przeznaczy trochę pieniędzy na cele charytatywne w Europie, ale nie dlatego, że zrobiło mu się żal potrzebujących, ale po to, by polepszyć swój wizerunek i by reklamować swoją markę i już będzie bohaterem. Oczywiście bardziej wielbiony i lepiej postrzegany będzie ten, który wykorzystuje ludzi dla własnych celów, a odniesie sukces i będzie potrafił, to przedstawić pięknie, a nie lekarz, który bezinteresownie, nie kierowany egoizmem pojechał pomagać. Egoista częściej będzie lubiany i podziwiany, a ktoś kierujący się czynieniem dobra musi się liczyć z tym, że niekoniecznie przyniesie mu to poklask. Osoba patrząca głównie na siebie będzie lubiana, jeśli będzie potrafiła się sprzedać.

      W temacie aborcji, to też bywa tak, że porzucona kobieta kierująca się własnym interesem usunie ciążę i nie będzie się przejmować, a dziecko urodzi, kiedy będzie jej pasować. Kiedy skończy szkoły, stanie na nogi. A jej koleżanka w podobnej sytuacji może nie dać rady skończyć szkoły, może zacząć pracować na jakiejś śmieciówce i bieda. Również dla jej dziecka. Alimenty czasem będą, częściej ich nie będzie. Jak to w Polsce. Oczywiście prawie każdy będzie rozumiał faceta i będzie facetowi pomagał załatwić pracę na czarno, byle tylko mógł nie płacić na dzieci, bo wtedy będzie można się razem napić i dobrze zabawić. Mało kto będzie bić oklaski, że kobieta postawiona w trudnej sytuacji jakoś wiąże koniec z końcem. Do tego często w szkołach bywa tak, że biedne dzieci nie są lubiane tylko ze względu na to, że są biedne. Muszą kolegować się między sobą, bo inni podchodzą do nich z dystansem. Czasem jest wyjątek jak biedne dziecko dobrze gra w piłkę nożną. Wtedy może liczyć na kolegowanie się. Niestety tak to wygląda.

      Usuń
    6. Bycie dobrym nie wyklucza bycia rozumnym. Bycie egoistą zaś, bynajmniej nie jest dowodem inteligencji. Wręcz przeciwnie. Znam bardzo wielu egoistycznych durniów! Co zresztą nie dziwne - ograniczenie władz umysłowych w jednej dziedzinie, bywa skorelowane z ich ograniczeniem także i w innej...

      Zarówno styl Twojej wypowiedzi, jak i jej treść, jest bardzo nieporadna. Dziecinna. Ile Ty masz lat? Naście..? Polecam jakąś dobrą historię filozofii. Na przekład Giovanni Reale. Trochę Ci to poukłada w głowie.

      Usuń
    7. Nic takiego nie twierdzę. Twierdzę tylko, że bycie dobrym, altruistycznym często wiąże się z wyrzutami sumienia. Również, kiedy nie robi się nic złego, ale też nie czyni dobrego. Dobry człowiek chce coś robić, nie chce być obojętny. Rozum mówi, że trzeba zadbać o siebie, a "serce", że należałoby pomóc. Taki człowiek zbyt mocno przejmuje się czymś, co mogłoby być mu obojętne, czymś co mogłoby nie mieć żadnego wpływu na jego życie. Kiedy altruista i egoista są tak samo rozumni, to egoista będzie miał w życiu wygodniej, lepiej. Egoista nie musi być egocentrykiem, więc nie należy mówić o ograniczeniu władz umysłowych. Można uważać, że egoiści to durnie, a potem okazuje się, że to oportunizm. Brak zdolności nadrabiają doczepieniem się do silnej grupy. Bywa, że tylko udają, że wyznają poglądy takie jak inne osoby z grupy, a potajemnie, kiedy wiedzą, że się nie wyda robią swoje. Czasem chcą tak wyczekać wyższą pozycję. Egoizm może wiązać się z wysokim poczuciem własnej wartości, a bywa, że ta cecha jest uważana za dobrą. Egoista będzie uczciwy, będzie pomagał, kiedy będzie to leżało w jego interesie. Altruista będzie pomagał, nawet jeśli nie będzie to się wiązało z żadną korzyścią dla niego. Nie twierdzę, że to objaw braku rozumu. Większość ludzi jest pomiędzy, ale u tych u których wyraźnie przeważa jedno można wiele zaobserwować.

      Zapiszę sobie. Może przeczytam, ale nie w najbliższym czasie.

      Usuń
    8. @ Anonimowy

      "Większość ludzi jest pomiędzy"

      Dokładnie tak, czysto egoistyczne czy altruistyczne typy spotyka się rzadko. To właśnie równowaga pomiędzy troską o własny interes a chęcią niesienia bezinteresownej pomocy jest najbardziej opłacalna tak dla jednostki, jak i dla całego społeczeństwa.

      Usuń
  3. Pożyjemy-zobaczymy. Pan Jacek jak zwykle podpiera wszystko teorią nie zaliczywzzy tego co było wspominane, czyli bycia rodzicem.
    U mnie w rodzinie zawsze mówiono- nie mów hop, póki nie przeskoczysz.
    Jeszcze życie przed panem i wszystko może się wydarzyć łącznie ze skrajnym ubóstwem i wykluczeniem pana, pana żony i potencjalnych dzieci. Oby nie.
    Ale przy pana zadufaniu kara od losu będzie. Nic w przyrodzie nie ginie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz to ja nie rozumiem. Jaki jest związek tego komentarza z tekstem..?

      Usuń
  4. Stawiam na wojujący nacjonalizm.

    OdpowiedzUsuń