Blog główny

piątek, 8 kwietnia 2016

Kobiece i męskie 2

Jeszcze niespełna 200 lat temu służba osobista była głównie męska. Kto nie wierzy, niech poczyta chociażby "Pamiątki Soplicy" Wacława Rzewuskiego. Są tam "pokojowcy" - nie ma żadnych, ale to żadnych "pokojówek". Są "rękodajni", a żadnych "garderobianych". Są "sekretarze" wreszcie - nie ma "sekretarek".

I zajęcia te cieszą się prestiżem! "Pokojowcami", "rękodajnymi" Karola "Panie Kochanku" ks. Radziwiłła są synowie najlepszych szlacheckich rodzin z Litwy - i bardzo sobie ten zaszczyt cenią. Bycie "sekretarzem" takiej persony to już gotowa przepustka do majątku i kariery.

O bycie "pokojówką" już w drugiej połowie XIX wieku, raptem kilka dziesięcioleci po tym, jak Rzewuski swój zbiór opowieści napisał, to się mogła ubiegać co najwyżej uboga panna ze wsi pochodzenia włościańskiego - dla szlachcianki, choćby najbiedniejszej, byłby to straszny dyshonor.


Pokazuje to względność i zmienność "tego co męskie" i "tego co kobiece". Przemiana ta jest także koronnym dowodem na względność i zmienność prestiżu, jakim ludzie zwykli obdarzać poszczególne zawody i pozycje społeczne (ten prestiż zawsze jest czysto konwencjonalny - bo niby gdzie jest napisane, że bycie pokojówką to coś gorszego od bycia na ten przykład - nauczycielką..?).

Co charakterystyczne - wartościowane dodatnio zwykle były w historii zajęcia męskie. Wydaje się to o tyle naturalne, że i samego wartościowania dokonywały zwykle... kobiety! To przecież one mówiły swoim dzieciom: e, lepiej nie bawcie się w służbę, to nie przystoi albo tak synku, ładnie się bawisz w lekarza... (zupełnie inną sprawą jest podział "ról płciowych" między małymi nawet dziećmi, bo ten jednak wydaje się "z natury", a nie "z kultury" - małe dziewczynki wszędzie na świecie przytulają i kołyszą lalki nawet, jeśli im tego aktywnie zabraniać, a mali chłopcy tak czy inaczej bawią się w wojnę...).

Skoro wartościowania "zawodów" dokonują zwykle kobiety, to nic dziwnego, że - "dodatnio" wartościowane są zajęcia... męskie! Takie, w których kobiety same nie uczestniczą.

Pytanie: czy jeśli awangardzie jewropiejskiego postępu uda się doprowadzić do równouprawnienia totalnego i kobiety będą już mogły absolutnie wszystko i zawsze - to co się tak naprawdę stanie? Rzecz nie jest ani łatwa, ani mała - a skutki, jak się nad tym zastanowić, mogą być opłakane...

10 komentarzy:

  1. Kobiety zawsze robiły wszystko w przeciwieństwie do facetów. Po prostu zostanie prawnie usankcjonowany stan faktyczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ta teza na początku wpisu? Przecież zamożne damy zawsze miały pokojówki i służące. A główna bohaterka "Pameli" Richardsona to kim niby była?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia kim była bohaterka "Pameli" i nic mnie to nie obchodzi. Jesteś totalną ignorantką jak chodzi o historię, mieszasz epoki, postaci i miejsca. Powołałem się na konkretne źródło i tam możesz sprawdzić, skąd moja teza. I już.

      Usuń
  3. A co ma się stać? Pójdzie pan na tacierzyński :)
    Co to za jakieś tezy oparte na nie wiadomo czym? Że tylko mężczyźni? No owszem przejmowali pieczę na podrostkami ale dziewczynki były pod opieką kobiet.
    Pozatym plecie pan androny nie pisząc o niesprawiedliwym dostępie do kształcenia. I kto to wymyślił? Faceci. Jako ułomni i zajęci " wyższymi" sprawami potrzebowali wsparcia. Wszelkiego.
    Strzeliłeś sobie pan w stopę :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostęp do kształcenia nie był "niesprawiedliwy", tylko dostosowany do podziału ról i obowiązków. Absolwent Harwardu zginie marnie na pustyni, która dla wytrawnej zbieraczki z plemienia Himba jest jak dobrze zaopatrzony supermarket. I odwrotnie - ta kobieta, ucząca się swojego środowiska przez całe życie i doskonale w tym wyspecjalizowana, w "świecie cywilizowanym" nie będzie w stanie wykonać najprostszych nawet czynności. Jeśli teraz jednemu i drugiemu damy "takie same" wykształcenie (bo domyślam się, że o to właśnie chodzi...), to oboje zginą na pustyni, a poziom "cywilizacji" nieuchronnie się obniży. Co przecież widzimy na własne oczy...

      Usuń
    2. Z perspektywy historycznej choćby to kobiety były i są bardziej przystosowane do życia. Wy toczyliście swoje cholerne wojenki pod bele jakim pretekstem. My tworzyłyśmy życie. Budowałyśmy i budujemy.

      Usuń
    3. @ LU

      Nie uważam, żeby kobiety były "bardziej przystosowane do życia". W ogóle takie podziały są niemądre. Podobnie jak wydzielanie wiedzy, kształcenia, edukacji - wg płci.

      Usuń
  4. Pozwolę sobie dopisać małą złośliwość. Będąc na tacierzyńskim z pewnością znajdzie pan czas by zająć się końmi w czasie między jednym karmieniem a drugim. Takoż wesprze pan walnie sąsiada z piątką ganiających dzieci. Bo cóż to takiego dla mężczyzny jako istoty doskonałej? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, ale co ta "złośliwość" ma do rzeczy? Wychowanie dzieci to czynność obiektywnie (na ile jakikolwiek "obiektywizm" jest tu w ogóle możliwy...) znacznie ważniejsza od takich dupereli jak skład
      Trybunału Konstytucyjnego czy polityka imigracyjna Jewrosojuza. Z czego zresztą nie wynika, iżby najlepsza matka była zarazem najlepszym sędzią Trybunału...

      Usuń
  5. Obawiam się, że to trybunał i głosy " naszych" przedstawicieli w sejmie mają decydujący wpływ na realia. Poprzez ustawy.

    OdpowiedzUsuń