Blog główny

piątek, 11 marca 2016

Zawracanie Wisły kijem...



Tekst ten i projekt nie byłby niczym szczególnym, gdyby nie ta jego cecha charakterystyczna, iż ujawnia on prawdziwe intencje autorek. Autorkom wcale nie chodzi o żadną tam "wolność", "prawo wyboru", czy temu podobne..! O nie!

"Wolność" i "prawo wyboru" to kobiety już obecnie mają. Koniec końców - jeśli chcą, to wcale nie muszą brać urlopu macierzyńskiego, a jeśli wolą, aby to tatuś zajmował się dzieckiem, ówże może wziąć "tacierzyński".

Tyle, że najwidoczniej kobiety wolą jednak dłużej pozostawać w domach i same zajmować się dziećmi, skoro z tej możliwości na ogół nie korzystają - jak tego dowodzi analizowany przez autorki materiał statystyczny.

Co się więc zatem proponuje..? Ano - nie chcą być równe..? To je do tego zmusimy! 

Zastanawia mnie przede wszystkim, jaka jest właściwie podstawa ontologiczna tak kategorycznego żądania? O co tu chodzi? Nie to, żebym się odpowiedzi spodziewał po "doktorkach" Janinie Petelczyc i Paulinie Roickiej ("Instytut Polityki Społecznej UW"...) - panie te, w oczywisty sposób są zbyt głupie na to, aby umiały prawdziwie powiedzieć, "co im w duszach gra". Ale może Państwo macie jakieś hipotezy na ten temat..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz