Blog główny

czwartek, 31 marca 2016

Kobiece i męskie

Rozmowa z panią z poradni małżeńskiej (obowiązkowa wizyta przed ślubem...) zaczęła się, rzecz jasna, od klasycznej wyliczanki, jak to mężczyźni są zawsze gotowi, szybcy, otwarci, ciekawi, podczas gdy kobiety są zamknięte, ukryte, wycofane, potrzebują więcej czasu, itd.

Jak widzę co miesiąc, od niemal roku Bubę gwałcącą biednego Juliana na naszym padoku, tak nie mogę nie przyznać w tym aspekcie racji "genderystom": to, co "kobiece" i to co "męskie" tak średnio wynika z biologii (Buba jest akurat czystą biologią w tej sprawie przynajmniej...), a zdecydowanie bardziej - z konwencji.


Tyle tylko, że takie konwencje są nam potrzebne! Jeśli ze stwierdzenia faktu, iż "kobiecość" i "męskość" są w znacznej mierze pojęciami konwencjonalnymi wynika postulat likwidacji lub przedefiniowania tych pojęć (a tym samym radykalnego przekreślenia Tradycji sięgającej co najmniej górnego paleolitu - od którego to zamierzchłego czasu różne cywilizacje i kultury pracowicie gromadzą tego rodzaju "konwencje", "przesądy", itp.) - to nie ma się co dziwić, że mamy na bogatej Północy miliony sfrustrowanych kobiet oraz oziębłych mężczyzn (i odwrotnie...).

Swoją drogą, naprowadza to nas na trop całkiem nowego argumentu przemawiającego za naturalnym planowaniem rodziny, nauką Kościoła, itp. Poddanie się tego rodzaju konwencjom po prostu gwarantuje... znacznie lepsze życie seksualne! Katolicyzm jest sexy. Ot co...

4 komentarze:

  1. Kiedys czytalem ze ktos zrobil badania na ten temat i wbrew pozorom faktycznie katolicy maja bardziej udadne zycie seksualne niz ateisci-przyznaje ze nawet dla mnie zwolennika chcrzescijanskiej moralnosci bylo to zaskoczeniem.Ale nie do konca rozumiem zdanie ze "takie konwencje sa nam potrzebne" i jak to wlasciwie przeklada sie na zycie seksualne wiec prosze o rozwiniecie.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Piotrze, ależ to oczywiste! Skoro różnica między "kobiecym" a "męskim" jest konwencjonalna - to skąd się w takim razie bierze napięcie między płciami, jeśli nie z owej konwencji..? Jeśli zniesiemy tę konwencjonalną różnicę, zaniknie też napięcie: ciekawość, żądza, zainteresowanie - jak zwał tak zwał. Widzimy to przecież na co dzień. Im bardziej "wyzwolone" społeczeństwo, tym mniej w nim erotyki, a więcej - frustracji...

      Usuń
    2. No właśnie, a przecież pornosów mamy zalew. Ostatnio (no, od dłuższego czasu) święci triumfy powieść "50 twarzy Grey'a". Ludzie potrzebują podniety, a ponieważ coraz mniej jest w społeczeństwie pruderii/wstydu, to i muszą aplikować sobie coraz silniejsze bodźce.

      Usuń
    3. Jest przy tym rzeczą charakterystyczną, że owe bodźce są także coraz to prymitywniejsze i bardziej wulgarne. Owego Greya nie czytałem, bo i po co, ale z opinii, które widuję chcąc nie chcąc wnioskuję, że tak się ma do "Historii O" Pauliny Reage jak pseudosensacje Dana Browna do oryginalnych tekstów gnostyckich sprzed 1700 lat...

      Usuń