Blog główny

wtorek, 1 marca 2016

Chleba naszego powszedniego...

Tak się zastanawiam, trochę na kanwie wczorajszych nauk przedmałżeńskich, a trochę w związku z bardzo smutną dyskusją na moim ulubionym historycznym forum, czy tytułowe słowa, z Ojcze nasz wzięte, mają jeszcze jakieś znaczenie dla tych spośród "młodych, wykształconych z wielkich miast", którzy używają tylko dietetycznych substytutów dawnego pieczywa (osobliwie w Ameryce, gdzie chleba właściwie się już od dawna wcale nie je...):



Nie, żeby te wszystkie placki odległe były od oryginału, który posłużył w czasie Ostatniej Wieczerzy:



(nota bene nawet na pewnym ściśle konfesyjnym blogu znalazłem ongiś dowód kompletnego zapoznania tematu - autorka dziwiła się bowiem, że hostia może być nazywana chlebem - choć jest nim niewątpliwie i więcej ma z owym oryginałem wspólnego niż wielkie bochny czarnego razowca, które skądinąd bardzo lubię...) - ale problem nie tyle do formy się sprowadza, co do wyobrażenia, że pożywienie i to pożywienie podstawowe, wcale nie wykwintne, może być jakimkolwiek "błogosławieństwem"!

"Błogosławieństwem"..? Przecież od chleba się tyje..!

Nie, żebym miał się tym jakoś szczególnie przejmować. Koniec końców to raczej "młodzi, wykształceni z wielkich miast" mają problem (nawet, jeśli jeszcze tego nie wiedzą...).

10 komentarzy:

  1. Spotkałam się z twierdzeniem, że pierwotna nazwa w cytowanej modlitwie, której tak naprawdę Jezus nie wymyślił, lecz przekazał dalej, a pochodzi ona ze starożytnego Egiptu, była nie "chleb", lecz "manna". Ezoterycy mocno glówkują co by to moglo być, owa manna, przypisując jej wiele cudownych wlaściwości odżywczych (o czym świadczy również księga mojżeszowa). Nie chodzi w istocie o "chleb powszedni", a pokarm powszechny, taki, jakim żywią się wszystkie istoty, niezależnie czy to gady, ryby, ssaki, drapieżniki, roślinożerne, czy ptaki. Chleb, jako substytut owej niebieskiej cudownej manny (siły manicznej, zawartej w świetle) też dobrze wypada, bo przecież można nim nakarmić każde stworzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, brak wyobraźni owych "mocno główkujących ezoteryków", tak przywiązanych do immanencji, że nie potrafią się oderwać od prostego przecież obrazu tylko potwierdza moje niskie o nich mniemanie...

      Usuń
  2. No to o mnie będziesz miał jeszcze niższe. Choć ani młoda ani nadzwyczajnie kształcona nie jestem. Modlitwa faktycznie w pierwotnej wersji jak i " zdrowaśka" pochodzą z Egiptu. Skąd żydzi " ukradli" kult Jahwe. Z kolei Egipcjanie capnęli go od Madianitów. Taki ludek koczowniczy. Coś w rodzaju Beduinów :) ale to wyższa szkoła jazdy. Oparta o zabytki archeologiczne a nie wiarę. Szkiełko ma moc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w archeologii to nie ma dowodów na to, że jacyś Izraelici kiedykolwiek byli w Egipcie (przed epoką hellenistyczną gdy owszem, zjawili się tam nawet w dużej liczbie...) - ani też na to, że kiedykolwiek nastąpiły takie wydarzenia opisane skądinąd w Piśmie Świętym jak ucieczka z Egiptu, podbój Kanaanu czy też utworzenie królestwa Salomona. Co zresztą NIE MA NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA dla istoty sprawy. No chyba, że się "wiedzę" czerpie z pisemek kolorowych...

      Usuń
    2. Pan Jacek ze zwykłą arogancją. Standard. Nic to. Każdy ma prawo do swej wiedzy i źródeł. Najdalszych od kolorowych pisemek. Z Bogiem i w górę serca o najmędrszy ale nie najskromniejszy :P
      Buta- cóż po ludziach.

      Usuń
    3. Wiedza jest jedna. To smutny news dla wielu. I jaki arogancki!

      Usuń
  3. No tak! Nawrzucaliśmy sobie. Tylko jedno drugiemu nie przeczy. Kwestia dostępności przekazów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje istotnie pewien tekst egipski NIECO podobny do modlitwy "Ojcze nasz". I co z tego?

      Usuń
  4. To z tego, że i modlitwa - "zdrowaś Mario ..
    " również w pierwotnej wersji w kościele egipskim występuje, więc jest to kolejny przyczynek, żeby choć odrobinę pomyśleć. U siebie ogólnie pisałam co i jak. Skąd. Nie ma zresztą specjalnie nad czym dyskutować. I st i nt są pisane ludźmi pod natchnieniem. Ludźmi. Nie Bogiem.
    I mimo, że nie w temacie, polecam obejrzeć przynajmniej kilka odcinków serialu dla kucharek "wspaniałe stulecie". Doskonale oddaje klimat Wschodu i rolę władcy. Ten sam motyw przebija się w Biblii. Całej. Czyli" Panie, padam na pysk przed Majestatem Twym." A prawda jest taka, że Bóg nie stworzył nas do cierpienia. To jest jedna z wolnych interpretacji ludzkich.
    Wogle przypisywanie Panu intencji i zachowań ludzkich jest jakąś koszmarną pomyłką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskusji o panteizmie, deizmie i innych religiach dla ubogich tu nie będzie. Nie mam nastroju.

      Usuń