Blog główny

poniedziałek, 1 lutego 2016

Niekonsekwencja

Dyskutanci, osobliwie konserwatywnie nastawieni, bulwersują się czasem odkryciem, że dla (przynajmniej niektórych...) radykalnych genderystów płeć "to tylko wytwór kulturowy". Ale nie to jest naprawdę bulwersujące..!

Naprawdę bulwersujące jest, że ci sami radykalni genderyści łączą takie przekonanie z dążeniem do "destabilizacji pojęcia płci", "rodziny", itp. Przecież to jawna sprzeczność!

Jeśli "płeć jest konstruktem kulturowym" (a nie ukrywam, że pod pewnymi względami stwierdzenie takie MOŻE być uzasadnione...), to oznacza, że nikt nie jest mężczyzną ani kobietą jeśli wychodzi z roli społecznej męskiej albo żeńskiej.

Tym samym, "destabilizowanie pojęcia płci", "destabilizowanie pojęcia rodziny" - to działania iście antykoncepcyjne. Prowadzące do zaniku napięcia seksualnego pomiędzy ludźmi: kobietami i mężczyznami. Na przykład. Bo inne, nie mniej szokujące skutki można by długo wymieniać.

Czy zatem radykalni genderyści to opętani nienawiścią do życia, przyjemności i prokreacji asceci..?


13 komentarzy:

  1. Mógłbyś podać mi jakieś bliższe szczegóły odnośnie tych radykalnych genderystów, co dla nich płeć "to tylko wytwór kulturowy"? Nazwisko, narodowość, stopień naukowy, wpływ na propagandę i media?
    Bo może to tylko domniemania rozsiewane przez domorosłych znawców tematu, rozsiewających popelinę publicystów i straszących diabłem księży?
    Temat znam od lat i teraz jestem nim nieco zszokowana. I nie wiem, czy tak rzeczywiście ewoluował, czy tak został przekręcony sprytnie przez katolików i propagandystów różnej maści.
    A temat zaczynał się medycznie, od problemu transseksualizmu i jego leczenia. W tym jednak wypadku nie jest to tylko problem kulturowy, choć bywa dla tych, którzy jednak nie podejmują się zmiany fizycznej płci, ale także biologiczny, fizjologiczny, hormonalny i psychologiczny.
    Cala reszta, naddatki owe kulturowe, które weszły w obieg czysto kulturowy, jako wymiana poglądów na tak i nie, straszenie maluczkich zboczeńcami i spadkiem libido, to już manipulacja. I zapewne w jakimś celu. I pewnie także w takim, o jakim piszesz.
    Blisko to spiskowej teorii, nieprawdaż?
    ES

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profesor Jacek Kochanowski w najnowszym podręczniku akademickim do "Gender Studies" pisze, cytuję: ''Rozwiązaniem nie jest więc wprowadzenie małżeństw dla lesbijek i gejów, ale całkowita likwidacja instytucji małżeństwa, także dla par heteroseksualnych.
      Oczywiście nie wiadomo, jak dziś można by ten projekt zrealizować, ale tymczasem ruch na rzecz praw mniejszości seksualnych nie powinien asymilować się do
      przyjętych wzorców społecznych kosztem członków tejże mniejszości, których taka asymilacja nie obejmie albo wręcz nie interesuje. '' A to tylko jeden z przykładów...

      Usuń
    2. Proszę bardzo, link do całego tekstu: http://www.kph.org.pl/publikacje/queerstudies_podrecznik.pdf

      Usuń
    3. @Jacek Kobus:

      A masz może jakiś abstrakt? Jestem bardzo prostym chłopem (ze wsi), wypowiedzi w stylu "ukonstytuowało akt wypowiedzenia tego terminu jako
      dyskursywne znormalizowanie granic seksualnej prawomocnośc" są ponad moje siły. Ja się tylko na inżynierii chemicznej znam...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Wypowiedzi z ambony o "zachodniej dekadencji" brzmią podobnie do wizji polskiej historii jako faszystowskiego ciemiężenia mniejszości...

      Usuń
    6. Dzięki, poczytam sobie. Zastanawia mnie cały proces, otoczka problemu, który przecież istnieje i nie wiadomo co jest jego przyczyną, ale generalnie można sprawczość przypisać w końcu Bogu, bo to, co jest na tej bazie robione o pomstę do nieba wzywa.

      Usuń
  2. Gender jest w pewnym sensie przeciwieństwem płciowości. Można czytać natchnione publikacje mądrych głów, ale gender to jest przede wszystkim zjawisko społeczne, niezależne od fizjologii. To inne niż naturalne umocowanie płci we współczesnym świecie, gdzie nie płeć a potrzeby generują określone zachowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakie znowu "potrzeby"..? Fizjologiczne? W takim razie żadne "życie erotyczne" nie jest w ogóle potrzebne - bo pod tym względem najtaniej i najłatwiej jest zaspokoić się samemu. "Potrzeba fizjologiczna" to zdecydowanie za mało, żeby człowiekowi chciało się wyjść z domu i oderwać od telewizora/internetu...

      Usuń
    2. Gender to nie to kogo bzykasz :D

      Usuń
  3. Potrzeby życiowe
    , kolokwialnie mówiąc i potrzeba samorealizacji. Czym innym jest realuzacja się żyjąc w Twój sposób, a czym innym młodego chłopaka z dużego miasta. Twoje skupione na naturze, pomijając techniczny aspekt, młodych zupełnie wyizolowanych od tego co pierwotne. Inna dżungla, inne potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bełkot, te słowa nie mają żadnego sensu...

      Usuń
  4. https://youtu.be/5oGL7njQwrg

    Tu jest ciekawy film który dotyczy tematu, szczerze polecam. Jest to film zrobiony przez pewnego norweskiego komika który zadał sobie trud i odwiedził szereg naukowców specjalizujących się w problematyce płci. Prowadził wiele niby zabawnych wywiadów na uczelniach w Norwegii, USA i Wielkiej Brytanii.
    Warto to zobaczyć do końca, film ma polskie napisy.

    OdpowiedzUsuń