Blog główny

poniedziałek, 7 września 2015

W polskim złodziejstwie nadzieja...

Naprawdę nie mam nic przeciwko imigrantom. W 2001 roku byłem w Syrii, poznałem trochę Syryjczyków, głównie chrześcijan - i chętnie bym im pomógł. Ale wszystko należy robić z głową, a nie na łapu - capu! Na "łapu - capu" to stać Amerykanów, którzy Bóg jeden wie po co (albo i On nie wie...) najpierw destabilizują pokojowy i chroniący mniejszości (bo na nich oparty...) rząd Assadów, a potem dziwią się, że ich wahabiccy pupile bynajmniej nie zaprowadzają demokracji i równouprawnienia, tylko wprost przeciwnie...
 
Dlatego wczorajsze kazanie w kościele św. Maksymiliana Kolbe na warszawskim Służewcu, gdzieśmy z Marią Magdaleną nieco przypadkowo trafili przypomniało mi podobne kazania i listy pasterskie z 2004 roku: wtedy Episkopat namawiał Polaków do głosowania za przystąpieniem do Jewrosojuza twierdząc, że wierny polski naród na nowo zewangelizuje Europę. Akurat! Wskaźnik frekwencji w kościołach zdaje się spadł już poniżej 30%, a głównym skutkiem przystąpienia do Jewrosojuza są dziesiątki, albo i setki tysięcy do niczego niepotrzebnych i z założenia nieefektywnych inwestycji (jak wodociągi i kanalizacje w wiejskich gminach - zawsze będą droższe i mniej wygodne od własnych ujęć wody i szamb lub oczyszczalni ścieków...) oraz miliony emigrantów, którzy już nigdy do Polski nie wrócą, a i katolikami też w większości nie będą ani oni, ani ich dzieci... Oczywiście księża muszą być i optymistami i ludźmi życzliwymi całemu światu poniekąd "zawodowo" - ale ot tak sobie, beztrosko i mimochodem twierdzić, że "nie mamy się czego bać ludzi innej wiary, póki sami pozostaniemy chrześcijanami"..? Człowieka świeckiego, a jeszcze polityka, na taką beztroskę po prostu nie stać!
 
Na szczęście, jest w tym wszystkim światełko nadziei! Ale po kolei, po kolei...
 
Jeśli więc pomagać z głową, a nie na łapu - capu, to trzeba sobie powiedzieć najpierw - komu. A potem - w jaki sposób.
 
Otóż komu jest rzeczą względnie jasną. W Syrii wciąż przetrwał, w spadku po Imperium Ottomańskim system "milletów", czyli takich grup etniczno - religijnych, na czele których stoją na ogół przywódcy religijni. Dzięki temu chrześcijanie wszystkich wyznań są policzeni, zewidencjonowani, zorganizowani. Trochę tylko gorzej policzeni i zorganizowani są też inni: Druzowie, Jezydzi, Kurdowie, szyici różnych obediencji.
 
Wszystkie te mniejszości razem tworzyły do tej pory koalicję wspierającą rządy klanu Assadów i mają słuszne powody obawiać się zemsty sunnickiej większości: biedniejszej, do tej pory nie dopuszczanej do stanowisk rządowych, armii, urzędów czy szkół, dyszącej chęcią zemsty, a w tzw. "Państwie Islamskim" posiadającej zbrojne ramię, które będzie tej zemsty narzędziem.
 
Wojna się jednak jeszcze nie skończyła! Tak samo więc, jak nie widzę najmniejszego powodu, aby pomagać syryjskim sunnitom - bo nic, ale to nic im w rodzimym kraju nie grozi, a nawet wprost przeciwnie! - tak też nie widzę najmniejszego powodu, aby ratować mężczyzn w wieku poborowym. To przecież dezerterzy!
 
Sunnici - mężczyźni i chłopcy zdolni do walki powinni być zamykani w dobrze pilnowanych obozach. Pozostałych mężczyzn "uchodzących" z Syrii należy wyposażyć przynajmniej w broń osobistą (radomska fabryka będzie miała zbyt...), stosowny zapas amunicji, podstawowe środki medyczne (zwłaszcza opatrunkowe) - i odstawiać do Damaszku, żeby zasilili szeregi armii rządowej, która jako jedyna jest w stanie skutecznie przeciwstawić się wahabitom.
 
Kobiety i dzieci sunnitów, o ile takowe wśród uchodźców w ogóle się trafią (podobno prawie ich nie ma - dlaczego..?) powinny być odstawiane na tereny opanowane przez "ISIS" - ich obecność spowolni ruchy rebeliantów, zmusi ich do wydzielenia części żywności i paliwa na potrzeby cywilów. Azyl w Europie należy się kobietom i dzieciom pochodzącym z mniejszości etnicznych i religijnych Syrii, bo oni i tylko oni są rzeczywiście zagrożeni.
 
Skoro już wiemy komu - to pozostaje pytanie: jak..? To trudniejsza sprawa. Syria w ogólności, jak pamiętam z 2001 roku, najbardziej przypominała Polskę z lat 80-tych XX wieku. Podobny poziom techniki w każdym razie. Syryjczycy potrafią zatem obsługiwać maszyny, posługiwać się komputerami osobistymi - wśród chrześcijan jest wielu nauczycieli, lekarzy, urzędników, trochę rzemieślników. Druzowie to przede wszystkim żołnierze. Kurdowie i Jezydzi to głównie pasterze i rolnicy. Niestety: na ogół mówią pięknym językiem arabskim, co raczej niewiele pomaga w Naszej Umęczonej Ojczyźnie (a są też chrześcijanie - z jednej, jedynej wioski, która jest rodzajem "żywej skamieliny" - mówiący na co dzień po asyryjsku - ostatni żywi Asyryjczycy na tej planecie! To prawie jak dinozaury...). Najpowszechniej znanym w Syrii językiem obcym jest rosyjski, ale młodzi na ogół znają też choć trochę angielski.
 
"Integracja w społeczeństwie polskim" wydaje się dość abstrakcyjnym zadaniem, a przy tym - czy rzeczywiście należy do tego dążyć..? Naprawdę chcecie, żeby ostatni żywi Asyryjczycy przestali mówić po asyryjsku i uznali język polski za swój ojczysty..? To by przecież była niepowetowana szkoda dla kulturowego dziedzictwa ludzkości...
 
Skądinąd jednak, jakeśmy wczoraj spacerowali po Służewcu z psem (którym Maria Magdalena się właśnie opiekuje w zastępstwie właściciela...), to nie ma bloku, żeby na nim choć jedno ogłoszenie o sprzedaży mieszkania nie wisiało. A kilka stoi całkiem pustych, deweloper jeszcze nie sprzedał.
 
Co za problem kupić całe osiedle - i tam, porządnie, zorganizowanie, parafiami i sąsiedztwami, tych najbardziej zagrożonych przesiedlić? O ile oczywiście sami tego chcą.
 
Nie mówię wcale, żeby tworzyć getto! Ale tak będzie wszystkim łatwiej - no i nie prześlizgnie się żaden terrorysta, bo przecież swoi swoich znają najlepiej... Od razu pojawią się pierwsze miejsca pracy: własna szkoła, własna parafia (albo i parafie, bo wyznań chrześcijańskich jest tam kilka...), sklepy i restauracje z syryjskim jedzeniem, bazarek na którym rzemieślnicy będą mogli ciekawskim Polakom sprzedawać swoje "old hand made" wyklepane świeżo na zapleczu dzieła metaloplastyki, przyprawy, kawę czy dywany. Sam mam nad łóżkiem w chatce kobierzec kupiony na ulicy w pobliżu damasceńskiej Bab Tuma, czyli Bramy św. Tomasza - tej właśnie, gdzie Pan dotknął Szawła i zamienił go w Pawła!
 
 
Bredzę trzy po trzy, prawda..?
 
Jasne, że nikt tak nie postąpi, jak powyżej radzę..! Nie ma takiego rządu w Europie, który by się odważył "dyskryminować" na ten przykład sunnitów - co oczywiście będzie miało taki skutek, że ludzie naprawdę uciekający przed wahabickim terrorem z Syrii, zostaną w ciągu pokolenia czy dwóch zdominowani, stłamszeni i przymuszeni do konwersji na wahabicką odmianę sunnickiego islamu tam właśnie, dokąd uciekli - w Europie! Szybko bowiem sunnici staną się większością także i w skupiskach świeżo przybyłych azylantów i przejmą w nich władzę. Zresztą dla niemieckiego czy polskiego urzędnika każdy śniady to śniady i kto by ich tam rozróżniał...
 
To gdzie ja w takim razie widzę światełko nadziei..? Ano - w tytułowym polskim złodziejstwie. Natchnęli mnie tą nadzieją wczoraj, podczas krótkiego spotkania, pp. M., nasi sąsiedzi i dobrodzieje. Otóż - ulegli presji księgarza i przed nowym rokiem szkolnym nie kupili podręczników dla swojego pierwszoklasisty, któremu przysługiwały darmowe podręczniki, fundowane w ramach "kiełbasy wyborczej" przez rząd pani Kopacz za pośrednictwem samorządu.
 
Popełnili błąd! Podręczniki dostali stare i zniszczone - a podpisać musieli zobowiązanie, że jeśli takie na koniec roku oddadzą, zapłacą jak za nowe.
 
Znakiem tego ktoś:
  1. Rozkradł do szczętu dotację (jak czytamy na zalinkowanej powyżej stronie MEN, 221 mln PLN).
  2. Zebrał, zapewne oddawane za darmo, stare i zniszczone podręczniki i dał je pierwszoklasistom zamiast nowych.
  3. Na koniec roku szkolnego zbierze za te "darmowe" trupiszcza jeszcze raz kasę jak za nowe.
M. aż w głowę zachodził, kto był taki genialny, żeby tak totalny przekręt przeprowadzić! Aż strach wypowiedzieć to słowo, ale jego zdaniem to nie mogła być głowa bez pejsów i jarmułki... Choć ja tam w przemyślność przaśnych naszych, pszenno - buraczanych złodziei też wierzę..!
 
Z ewentualną "pomocą dla azylantów" będzie tak samo, albo i gorzej. Widzimy przecież, że i ci chrześcijanie, których parę tygodni wcześniej prywatna fundacja ściągała, już uciekają do Niemiec, bo w Polsce głodem padają - tak mało do nich trafia z obiecanej wcześniej pomocy. Owe 10 tysięcy, które nam Anielica Merkel chce wcisnąć, o ile tylko znajdą dziury w płotach ośrodków dla azylantów - prysną najdalej po paru tygodniach. Taki mamy klimat...



9 komentarzy:

  1. Rzecz mimo wszystko jest bardziej optymistyczna, albowiem nikt przy zdrowych zmysłach nie zamieszka w pl. Nawet gdy wcisną nam jakąś grupę zweryfikowanych, czyli zbędnych reichowi, to oni: 1. Szybko zwieją bo socjal jest "zacny", 2. Młodzież w różnych suubkulturach i nie tylko oni, szybko stłumią jakiekolwiek formy patologii szariatu. Nam oni na plaster, natomiast dla reichu są niezbedni. Ma on deficyt siły roboczej i tysiące pustostanów, szczególnie na terenie dawnej ndr. Jedyn co musimy robić w gminach to pilnować by nie powstawały nowe meczety no i myśleć w tym kontekście o zmianie ustaw i definicji religii. Zrobić zebranie w każdej miejcowości i banreami w ojczystym języku islamu przesłać stosowną informację rządowi i światu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe piękno polega na tym, że właściwie nic robić nie trzeba. Skoro "pomoc" dla owych "uchodźców" i tak zostanie rozkradziona - to jak niby mieliby się oni tu utrzymać..?

      Usuń
  2. Ważna notka.

    "Ale wszystko należy robić z głową, a nie na łapu - capu! "
    Skąd założenie, że to nie jest zrobione z głową?

    Wystarczy pomyśleć, iż jest to generacja przez USA skoku jednostkowego Heaviside'a w obszarze społeczeństw EU w celu zbadania transmitancji i wiele rzeczy się "dodaje".

    Inaczej mówiąc można obecnie łatwo sprawdzić reakcję poszczególnych państw EU na zakłócenie w sferze materialnej i informatycznej, czyli określenia możliwości jednolitego i ukierunkowanego działania EU.
    Kto wie, czy nie czekają Nas większe wędrówki Ludów...?

    Poza tym z lotu ptaka widać, co powinno się brać pod uwagę, iż:
    1. Rosja powoli wykrwawia się materialnie na Ukrainie, czyli słabnie,
    2. Niemcy chcąc nie chcąc ze względów historycznych wspierają Ukrainę psując sobie jednocześnie stosunki z Rosjanami, czyli mamy z głowy sojusz "ponad głowami" Polaków,
    3. Wkrótce Polacy dostrzegą wiele wad Ukraińców i Niemców, co przesunie RP w stronę USA,
    4. Nie wiem jak RFN wytrzyma absorpcję kolejnej grupy Ludzi tak odległych kulturowo. Można się o to spierać, lecz osobiście sądzę, dobiegamy do mety legendarnej tolerancji Niemców i wystąpi silna reakcja w kierunku przeciwnym.
    5. Pozostaje kwestia coraz potężniejszych Chin, czyli zapobieżeniu przez USA sojuszowi Chin z Rosją. (Nie wiem jakie wady mają Chińczycy, lecz wkrótce wyjaśnią to Nam w TVN).

    BTW, Polska, jeśli już ma pomagać, powinna pomagać uchodźcom o etyce Chrześcijańskiej, bo wprowadzenie większej entropii w tak słabe struktury (chroniczny brak zaufania do Władzy) łatwo może rozsadzić nasze Państwo, zresztą teoretyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytłumaczenie tego co się dzieje zwyczajnym chaosem, bałaganem i brakiem zdrowego rozsądku jest dużo prostsze, a więc, dopóki nie ma jednoznacznych dowodów, snucie innych hipotez uważam za stratę czasu...

      Usuń
    2. Odnośnie działań USA wobec Syrii to obserwując wypowiedzi polityków amerykańskich można wysnuć poniższe wnioski:
      1. Syria Assada to wg nich sojusznik złego Iranu, który zagraża ukochanemu Izraelowi.
      2. Dlatego wspierali rebelię przeciwko Assadowi (razem z Turcją i Arabią Saudyjską), która nie odniosła jednak szybkiego sukcesu.
      3. W efekcie pojawiły się plany bezpośredniego zaangażowania sił amerykańskich pod pretekstem ochrony biednych cywilów przed złym Assadem, który używa broni chemicznej, ale ostatecznie się z tego wycofano.
      4. Najbardziej fanatyczni rebelianci-islamiści niespodziewanie odnieśli spore sukcesy w Syrii i rozszerzyli teatr działań wojennych na Irak.
      5. Plan USA powiódł się częściowo - sojusznik Iranu osłabiony, ale pojawiło się kolejne niebezpieczeństwo. Bombowce USA wkraczają do akcji.
      6. Pora dogadać się z Iranem, bo wszystko inne zawiodło.
      Tak w olbrzymim skrócie było wg mnie.
      Fox Mulder

      Usuń
    3. Zapewne. Ale wciąż dużo prościej jest nazwać to... hmm... "brakiem dojrzałego namysłu" - niż jakąś wyrafinowaną i złożoną strategią, nieprawdaż..?

      Usuń
    4. Zapewne. Chciałem jedynie przedstawić najbardziej prawdopodobny przebieg wypadków (tłumaczący nieco tło obecnych wydarzeń), który wynika z jednej strony z mniej lub bardziej przemyślanych działań USA a z drugiej z typowego chaosu jaki powstaje, gdy różne siły ścierają się ze sobą z większym lub mniejszym szczęściem.
      Fox Mulder

      Usuń
  3. @JK
    Chodzi o to, że określenie czegoś chaosem nie ma ŻĄDNYCH właściwości prognostycznych, a Ja podałem 5 prognoz, które można łatwo sprawdzić, powiedzmy uściślając maksymalnie do 1 roku.

    Dla rozjaśnienia, poziom planowania większości projektów w armii USA jest na poziomie, które dla większości PM w RP jest niedoścignionym ideałem, a cóż dopiero operacje strategiczne.
    Kiedyś dwóch kolegów wracając z USA do Wa-wy zajechało na moje zadupie, by pokazać mi dodatki do MS Project'a umożliwiające wykorzystanie łączeń różnych metod, np. rozkładu logarytmicznego normalnego z metodą Monte Carlo, zamiast ścieżki krytycznej.
    Jak to zobaczyłem wiedziałem, że jestem nieźle zapóźniony, ...była to oczywista oczywistość.
    95% Amerykanów to Konsumenci bezpodstawnie kultywujący swoją wyższość wobec reszty padołu, nie mniej, nie mnie te parę procent to creme dela creme, który planuje na skalę o jakiej się Większości się nawet nie śni.

    Słowem mówiąc wpisuję sobie do Outlook'a mój komentarz chaos vs. plan i siee zobaczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmienia to faktu, że oddaje się Pan w ten sposób czysto abstrakcyjnej rozrywce intelektualnej, ponieważ nawet ze spełnienia jednej z prognoz nic kompletnie nie wynika w praktyce. Po pierwsze - jak tu wszyscy przed komputerami siedzimy, tak NIC nie możemy zrobić, ani w prawo, ani w lewo. A po drugie - taka prognoza może się sprawdzić także i przypadkiem (a nawet byłoby dziwnym, gdyby JAKAŚ się nie sprawdziła...), więc gdy się tak stanie, wciąż niczego to nie dowodzi...

      Amerykanie nie są nadludźmi. To, że są bogaci i rozpasani to zasługa ich pracowitych przodków. W tej chwili, jeśli patrzeć po tym, jak się zachowują na świecie przez ostatnie 30 lat, to ja w tym żadnej zgoła mądrości nie widzę. Co nie zmienia faktu, że USA to wciąż bardzo przyjemne miejsce do życia (co stwierdziłem z pewnym zaskoczeniem niemal dokładnie rok temu...).

      Usuń