Blog główny

środa, 9 września 2015

Polityka kawiarniana i blogowa

W dawnych, lepszych czasach, sto lat temu, panowie w tużurkach, melonikach i z monoklami siadywać zwykli rano, przed podjęciem obowiązków służbowych tajnego rzeczywistego radcy dworu, felczera albo "szkólnego" przy okrągłym, kawiarnianym stoliku i przy doskonałej, parzonej na węglach drzewnych kawie dyskutować treść porannych gazet. Gazety zresztą ukazywały się wtedy dwukrotnie w ciągu dnia (istniała zresztą zaciekła rywalizacja między gazetami porannymi - uchodzącymi za "poważniejsze" i popołudniówkami - o "lżejszej" treści...).
 
Panowie nowe koszule, chustki, bieliznę, spodnie i tużurki sprawiali sobie raz do roku, a meloniki - raz na dwa - trzy lata. Monokle zasadniczo były dożywotnie. Po tym jak wstali z puchowych piernat, za potrzebą musieli na ogół iść albo do wygódki, albo do wspólnej instalacji sanitarnej, jednej na całe piętro kamienicy - w tych, nielicznych, nowoczesnych miastach, które zaprowadziły sobie wodociągi i kanalizację. Ewentualnie - nocnik, trzymany pod łóżkiem, opróżniała służba, albo specjalnie tylko tym się zajmujący, dochodzący raz dziennie fachowcy, płatni (w carskiej jeszcze Warszawie) trzy grosze od nocnika. Myli się w miednicach, na ogół zimną wodą. Golił ich jeszcze po dawnemu golibroda, do którego wstępowali po drodze do kawiarni, choć upowszechnienie się tanich lusterek sprawiało, że niejeden już wówczas po cichu oszczędzał na tej usłudze, goląc się samemu.
 
 
Mógłbym tak ciągnąć jeszcze długo - punktując wszystkie po kolei różnice między tamtym, dawnym życiem, a naszym, dzisiejszym. Bo jasnym jest, że gdyby któryś z tych panów dosiadł wehikułu czasu (mogli już znać ten koncept, Welles jak raz zdążył opublikować swoją powieść...) i przeniósł się w nasze czasy - byłby zdziwiony tym, jacy my teraz jesteśmy bogaci i rozpieszczeni..!
 
Maria Magdalena, z którą rozmawiałem przez telefon jadąc do pracy przypomniała, że wśród pań o pozycji społecznej informował rodzaj noszonego gorsetu. Panie "z towarzystwa" nosiły gorsety sznurowane z tyłu - bo nie dało się ich założyć bez pomocy służącej:
 
 
Natomiast kobiety "z ludu" kontentowały się zapinanymi lub wiązanymi z przodu gorsetami, jakie dziś można zobaczyć na zdjęciach z Oktoberfest czy innego zjazdu fetyszystów, bo te dało się już założyć samodzielnie:
 

Ale to już naprawdę dygresja na marginesie..!
 
Istota sprawy sprowadza się do tezy, którą stawiałem już dawno temu - że mianowicie wiele się wprawdzie zmieniło, ale ludzie się nie zmienili ani trochę. I tak, jak sto lat temu panowie lubili sobie, dla dodania apetytu i animuszu podyskutować o polityce, śmiałe nieraz snując koncepty - tak i dziś, w przerwie między jedną umową a drugą, albo w oczekiwaniu na telefon od klienta i my lubimy popuścić wodze fantazji...
 
Dawniej dyskutowało  się w gronie bliższych lub dalszych znajomych. Teraz ogłasza się swoje przemyślenia nieomal całemu światu - bo, jak się kto uprze, to nawet i języka w którym tekst jest napisany znać nie musi, jest przecież Google Translator..!
 
W praktyce jednak - nic zgoła z tego nie wynika. Dziś - bardziej chyba nawet niż sto lat temu. Żeby przemówić w kawiarni, trzeba było jednak te minimum odwagi wykazać. A wklepać coś na klawiaturze..? Kiedy nikt nie patrzy? Każdy to potrafi...
 
Przyznaję, że dość jestem tą bezsilnością zmęczony. Nie, nie zamierzam porzucić blogowania. Koniec końców, mój "blog główny" to po prostu narzędzie marketingowe - mam nadzieję, że za rok będą źrebięta do sprzedania. A od czasu do czasu na pewno przyjdzie mi ochota na pouczenie Państwa ex cathedra o tym, co uważam za słuszne, a co nie.
 
Ale nie liczcie na mnie jak chcecie obmyślać plany "ustroju idealnego"..! Za długo żyję na tym świecie, żeby w jakiekolwiek "ustroje idealne" wierzyć. Konserwatywne monarchie też nie były lekiem na całe zło tego świata. Przecież wszystkie upadły - nieprawdaż..?


11 komentarzy:

  1. moje blogi też są narzędziami marketingowymi, tylko obecnie właściwie nie mam bloga do wolnej wypowiedzi - a i moja wolna wypowiedź, jak i polityka komentarzy, w miejscach aktualnych kończy się obrażalstwem części publiczności

    pisząc o glosowaniu referendum, od razu tracę ileś tam fanów i tak ze wszystkim poza mydłem, powidłem i pożyczkami z banku

    może czas na nowy blog?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, na tym blogu, kompletnie mnie to nie obchodzi. A tak naprawdę to na "blogu głównym" też nie bardzo. Żeby zaakceptować tak dziwne konie jak moje i tak trzeba być lekko szurniętym, więc zaakceptowanie mnie i mojej niechęci do lizania zadków Czytelnikom (czego ci zwykle się spodziewają...) to już drobiazg...

      Usuń
    2. a to jest trafna uwaga, mam czasem wrażenie, że blogosfera zamienia się w wielkie, lubieżne lizodupisko, gdzie każdy każdemu....

      z resztą ja nie kończę na ogół wpisów zdaniem typu "jaki jestem z ciebie dumny. że przeczytałeś tak długi wpis" albo podobym włazidupstwem

      nie, ja tu piszę, że jakiekolwiek odstępstwo od pewnych ram na blogu specjalistycznym kończy się negatywnymi reakcjami braci czytelniczej i utratą subskrybentów

      musisz być śliski jak piskorz i umiejętnie lawirować w blogowaniu, jak w polityce

      po prostu nie sposób być popularnym blogerem (i opłacanym przez agencje) bez zastosowania przynajmniej autocenzury



      Usuń
    3. Do d..y z popularnością zatem!

      Usuń
    4. nie ma dramatu aż takiego, ponieważ ew. drobne sumy od sponsorów potrafią pocieszyć i osłodzić smrodek tego zgniłego kompromisu

      tylko chciałoby się popisać coś "z pieprzem" i wygląda na to, ze potrzebny dodatkowy, anonimowy blog, taki dodatek jak "twórczy" deuslovult do "komercyjnej" Boskiej Woli

      Usuń
  2. "Istota sprawy sprowadza się do tezy, którą stawiałem już dawno temu - że mianowicie wiele się wprawdzie zmieniło, ale ludzie się nie zmienili ani trochę."

    Ludzie zmieniają się z każda informacją, którą przyswoją - fachowo nazywa się to programowaniem pośrednim, czyli takim, które wpływa na reaktywność.
    (Proszę wygooglować np. psycho-emocjonalne uwarunkowania istnienia systemów autonomicznych).

    "Za długo żyję na tym świecie, żeby w jakiekolwiek "ustroje idealne" wierzyć."
    Nie ma i nie będzie ustroju idealnego, lecz w niektórych żyje się ewidentnie lepiej vide Uchodźcy.
    Sto lat temu średnio panowała taka nędza, że jedynie nieświadomość chroniła Antenatów przed samobójstwem.

    A propos chaosu, czasem rzeczywiście nie wiadomo o co chodzi:
    http://www.elobservador.com.uy/gobierno-promete-solucion-pero-refugiados-sirios-acamparan-ser-enviados-libano-n675473

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj zapewne panuje nędza w porównaniu do tego, co będzie za sto lat. Mamy z tego powodu popełnić samobójstwo..?

      Usuń
  3. NIe zgodze sie.Taki bloger Matka Kurka "zalatwil" Durczoka i dal w kosc Owsiakowi.Kataryna tez wczesniej miewala takie "lepsze dni".Ogolnie o ile pojedyncze blogi za wieel nie znacza to latwo mozna zaobserwowac pojawianie sie w mainstreamie z pewnym opozniem tez z blogow-czasami z wstrzasajacym skutkiem.Natura ludzka faktycznie sie nie zmienia ale stwierdzenie ze NIC praktycznie sie nie zmienia idzie za daleko.Samoloty czy samochody zmienily sposob w jaki ludzie sie przemieszczaja a Internet w jaki sie komunikuja-pewne rzeczy oczywscie sa te same ale jakas zmiana jest(i to raczej na lepsze-w koncu kto jak nie internauci zaszczuli (z)Radka Siskorskiego czy paru innych aferzystow).Dzieki netowi a szczegolnie blogom latwiej rozpooszechnic informacje ktore wladz chce ukryc i LATWIEJ zebrac "tlum oburzonych" ktory "chlosta wladze-i wladza czasem sie UGINA.Kiedys tez to dawalo sie zrobic ale teraz dzieki naetowi jest po prostu LATWIEJ.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ot, prawda, no na przyklad jutro na oszczedzanie.biz opublikuje info o $ przeżeranych przez partie polityczne i władza tego nie ocenzuruje ;-)

      Usuń
    2. Ludzie się nie zmienili, Panie Piotrze. Ludzie. Już nawet Pan nie czyta tekstów, które komentuje. To po co je w takim razie pisać, no po co..?

      Usuń
    3. Niech Pan nie bedzie taki sceptyczny.Ludzie sie nie zmienili ale efekty ich "tych samych" zachowan sa nieco inne.A ze rozszerzam nieco komenta-coz,przy okazji odnosze sie do panskiego poprzedniego wpisu na temat wplywu blogow na polityke-popelnionego przez Pana lata temu ale pamietam.

      piotr34

      Usuń