Blog główny

wtorek, 6 stycznia 2015

Duchowe głębie

Pewien Anglik wyjechał do Jakucji w poszukiwaniu "duchowej głębi". "Duchowej głębi" nie znalazł - szamanów, jak się dowiedział dopiero na miejscu (no co za szok..!) wyłapano i pozabijano jeszcze za Stalina.

Skądinąd jednak, dużo bardziej symptomatyczne jest, że w taki właśnie sposób owej "duchowej głębi" szukał - co pokazało na ekranie BBC. To samo BBC zresztą, jakiś czas temu, w programie kulinarnym zapodało, iż "osobą uduchowioną" jest uczestniczka tego programu, która interesuje się okultyzmem, astrologią i temu podobnymi, urągającymi rozumowi bzdurami.

To samo BBC w urywku programu przyrodniczego, na który trafiłem, przerzucając kanały stwierdza, iż coś tam coś tam uczy nas, że nikt nie powinien posiadać więcej niż potrzebuje.

No cóż: rzeczywiście argumenty za tym, żeby jednak wyrzucić w cholerę cały ten dekoder i telewizor są. Dobrze, że nie mamy dzieci! Doszło do tego, że już nawet programów kulinarnych, podróżniczych czy przyrodniczych nie można bez komentarza zostawiać...

Co więcej - założę się (przecież ja to dobrze wiem...), że i wśród Państwa moje twierdzenia, iż "astrologia to stek bzdur najoczywiściej sprzecznych z doświadczeniem", że "żadnych zjaw, duchów ani innych zjawisk nadprzyrodzinych z całą pewnością nigdy nie było, nie ma i nie będzie, bo jest to sprzeczne z najbardziej fundamentalnymi prawami przyrody", "hipoteza, iż to kosmici zbudowali Egipcjanom piramidy nie jest nawet niedorzeczna - ona jest zwyczajnie do niczego niepotrzebna" - itd., itp. - będą uchodziły za - hmm... - kontrowersyjne?

I pewnie jeszcze się obrazicie jak Wam napiszę, że jak chcecie poszukiwać "duchowej głębi" to może jednak warto byłoby zacząć od złożenia wizyty u najbliższego geograficznie... no dobra: niekoniecznie proboszcza!* Ale już - dominikanina..? Łatwo ich znaleźć. Takie charakerystyczne białe habity. Rzucają się w oczy. Najlepiej wypatrywać w pobliżu większych uniwersytetów...


Z "duchową głębią" jest tak samo jak z nauką i sztuką. Do uprawiania każdej z tych rzeczy potrzebny jest nielichy talent, którego żadne znajomości, formalizmy czy drogi na skróty nie zastąpią. Jak ktoś talentu z natury nie ma, a w dodatku nie chce mu się przysiąść fałdów, studiować, medytować, pościć, biczować się - czy co tam jeszcze dla osiągnięcia "duchowej głębi" ludzie przez te paredziesiąt tysięcy lat nieustannych prób wymyślili - no to pozostaje już tylko stoczenie się w śmieszność.

--------------------
*z proboszczami faktycznie nie jest łatwo. Wczoraj pod moją nieobecność odwiedziła Lepszą Połowę sąsiadka próbując pożyczyć pieniądze na datek dla kolendującego proboszcza: po sto złotych od członka rodziny kasuje... Niestety: akurat w domu żadnych pieniędzy nie było, nie wypłaciłem z konta, a co wcześniej było, to wszystko miałem w portfelu, bo kupowałem nowy bilet miesięczny...

47 komentarzy:

  1. Kiedyś chrzaniłeś bzdury, że małpa może napisać wszystkie historie świata, waląc w nieskończoność paluchami w klawiaturę, a teraz autorytatywnie stwierdzasz, że duchów nie ma, bo JESZCZE tego nie dowiedziono? Ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co ja poradzę, że blogerka Kira, która nie ma bladego pojęcia ani o statystyce (z matematycznego punktu widzenia stado małp waląc na oślep paluchami w klawiaturę napisze dowolną historię NA PEWNO jest to wyłącznie funkcja czasu...), ani o fizyce - mimo to ma dostęp do komputera i Internetu i pieprzy głupoty jakie jej tylko do durnego łba przyjdą..?

      Usuń
    2. Wyższość doświadczania życia nad teoretyzowaniem nad nim jest bezsprzeczna...

      Usuń
    3. Niejaki Henri Bergson tak twierdził. Nie do udowodnienia. Ale w 1914 inspirowana duchem tej filozofii armia francuska przekonała się, że "le fer tue"...

      Usuń
    4. Tysiące doświadczeń contra Twoje teoretyzowanie, stawianie na równi MOŻLIWEGO z PEWNYM - i jak tu Cię czytać bez uśmieszku?

      Usuń
    5. No nie możesz czytać, bo po prostu brak Ci elementarnej wiedzy - i tyle...

      Usuń
    6. Wiem, ale jeśli ktoś swoją wiedzę przecenia i tym samym deprecjonuje tysiące czyichś doświadczeń, bo coś mu się wydaje niemożliwe, to chyba też nie jest dobrze. Pokora się przydaje.

      Usuń
    7. Jakich "doświadczeń"..? Powtarzalnych, sprawdzalnych, dobrze opisanych i zweryfikowanych..? Czy bełkotu jakichś pozbawionych zdolności krytycznego myślenia, nienawykłych do obserwacji narwańców, którym coś się przyśniło albo przywidziało..? Gdyby rzekome "duchy" były częścią tego świata, to dałoby się je badać tak samo jak każde inne zjawisko fizyczne. Neutrina są z całą pewnością dużo bardziej nieuchwytne od rzekomych "duchów" - nie mówiąc już o ciemnej materii czy ciemnej energii - a jednak daje się je badać!

      Jeżeli nawet duchy są, to są "nie-z-tego-świata", ergo: nie mogą mieć nań żadnego fizycznego wpływu. A więc - nie ma się co bać upiorów czy też oczekiwać, że "duch" poruszy talerzykiem...

      Usuń
    8. Nie mogą mieć! Ha!

      Usuń
    9. Naszemu poznaniu mogą podlegać tylko byty fizyczne. Byty z tego świata. Jeśli nawet coś istnieje poza światem, to jest dla nas z definicji niepoznawalne. Dzięki temu można pogodzić religię z fizyką (aczkolwiek Bóg zachowałby się przyzwoiciej powstrzymując się od robienia cudów... no dobra: od czasu do czasu, ale tylko pod warunkiem, że cud pozostaje niepowtarzalny, a przynajmniej - nie ma powtarzalnych, fizycznych konsekwencji - bo gdyby takie miałby, Bóg przestałby być przedmiotem zainteresowania teologów... wzięliby się za niego fizycy!). Jest to rozróżnienie logiczne i pojęciowe, ma zatem walor prawdy absolutnej - albo coś należy do tego świata i jest poznawalne, albo doń nie należy i poznawalne nie jest (i równie dobrze może nie istnieć - dowodu na istnienie lub nieistnienie bytów niepoznawalnych, z definicji, zdobyć nie można...).

      Tak samo jak zbędną z punktu widzenia historii i technologii hipotezą jest założenie, iż to kosmici zbudowali Egipcjanom piramidy, tak też hipoteza, iż w naszym świecie działają jakieś "duchy" jest najzupełniej zbędna z punktu widzenia fizyki, biologii czy chemii. Niczego nie tłumaczy, a pozostaje w sprzeczności z fundamentalnymi założeniami nauki. Co więcej: jakim niby cudem fenomen - jak piszesz - dostępny doświadczeniu tysięcy prostych i nieuczonych ludzi, gdyby był fenomenem fizycznym, a więc dostępnym naszemu poznaniu - umknąłby uwadze nauki..? To niedorzeczne.

      Usuń
    10. Niedorzecznością jest sugestia, że jeśli coś nie zostało JESZCZE poznane, zbadane i zmierzone, to na pewno nie istnieje. Zresztą, obecnie na Discovery oraz innych kanałach, które Ty byś pewnie nazwał pseudonaukowymi, można się natknąć na sporo programów o tzw. zjawiskach nadnaturalnych, nie mówiąc o UFO.

      Gdyby człowiek był tylko ciałem, to może faktycznie nie byłby w stanie poznać niczego "nie z tego świata". Jednak na dzień dzisiejszy wierzę, że "animuje" nas także duch. A czym on jest? Cóż, to pojęcie faktycznie nie zostało przez naukę zdefiniowane. Jeszcze. Ale poleganie na skromnej wiedzy, jaką ludzkość do tej pory zdobyła nie wydaje mi się najlepszym pomysłem. A już wiara w to, że każdy naukowiec z zaciekłością dąży do poznania PRAWDY, ociera się o naiwność. Przeciwnie, naukowcy lubią, kiedy im się wszystko zgadza. Nie lubią tego, co nie pasuje do dotychczasowych badań.

      Podobnie jak Ty.

      Usuń
    11. PS. Co to znaczy "z tego świata"? To mamy jeszcze jakiś oddzielny świat? A może te światy się zazębiają, przenikają?

      Usuń
    12. Z całą pewnością to co nie zostało zbadane i zmierzone nie istnieje jako element naszej wiedzy. Podstawą wiedzy naukowej jest przede wszystkim wiedza o aktualnej niewiedzy, czyli o tym, czego brakuje aby domknąć obraz świata w eleganckich i prostych wzorach matematycznych. W tej chwili brakuje nam bardzo wiedzy o tym, czym jest "ciemna materia" i "ciemna energia" - choć ani jednej ani drugiej żaden człowiek nigdy nie doświadczył własnymi zmysłami i zapewne nigdy nie doświadczy. Zupełnie niepotrzebna jest nam zaś wiedza o tym, czym są "duchy" choć o tych, faktycznie, tysiące ludzi twierdziło, że je jakoś doświadczyły.

      Co nas animuje to dość złożona kwestia i zależy z której strony do niej podejść. Jeśli masz na myśli jakąś FIZYCZNĄ "elan vitale" to ta hipoteza jest zbędna, bo niczego zgoła nie tłumaczy. Jeśli chodzi Ci o fenomen świadomości to faktycznie, nasza wiedza na ten temat jest mniej niż skromna. Jeśli jednak można się tu spodziewać jakichś postępów, to zdecydowanie - raczej dzięki rozwojowi neurobiologii czy teorii informacji, a nie - seansom spirytystycznym...

      "Ten świat", jak tłumaczę od początku, to inaczej "wszystko co można poznać". W tym sensie jest to pojęcie ścisłe aż geograficznie. Na przykład możesz sobie wygooglać termin "horyzont zdarzeń". W określonej odległości od centrum każdej czarnej dziury (zależnej od jej masy) istnieje granica sfery, której nie może opuścić żaden foton. Tym samym wszystko co znajduje się pod "horyzontem zdarzeń" pozostaje dla nas na wiek wieków niepoznawalne, a więc jest "poza światem". Czarna dziura skądinąd, choć jej wnętrze pozostaje "poza światem", przynajmniej w sposób stały, powtarzalny i poznawalny oddziałuje na nasz świat (swoją grawitacją na przykład) - czego w żadnym razie nie można powiedzieć o "duchach"...

      Usuń
    13. Jak najbardziej można powiedzieć, skoro wielu ludzi doświadczyło - najczęściej wyjątkowo nieprzyjemnego - oddziaływania ze strony jakichś mocy. I raczej nie byli to idioci, którzy po pierwszym czy drugim nietypowym incydencie zaczynali histeryzować. Pewnie, że można wytłumaczyć nocne duszności jakimiś specyficznymi właściwościami ciała, złe samopoczucie infradźwiękami, widziadła przywidzeniami, etc. Ale jeśli iluś tam badaczy (ciągle są to na pół amatorzy) zarejestrowało twarze, głosy, etc, to co o tym myśleć?

      Nie twierdzę, że trzeba dawać wiarę każdemu medium, które znakomicie przedstawiło historię danego domu łącznie ze szczegółami zgonów jego dawnych mieszkańców. Ale żeby twierdzić, że na pewno nie, na pewno niemożliwe, na pewno bzdura? Hmm...

      Usuń
    14. Na pewno nie, na pewno niemożliwe, na pewno bzdura.

      Popkulturowa bzdura. Dla rzesz "inteligentnych inaczej".

      Opowiadanie takich historyjek to świetny interes. Ludzie chętnie za to płacą. Nie trzeba żadnego naukowego przygotowania, żadnej matematyki, żeby zrozumieć historyjkę o "duchach" - nieprawdaż?

      I jeszcze to rozkoszne poczucie, że byle Kira mądrzejsza jest od wszystkich noblistów fizycznych świata...

      Usuń
    15. Buahaha... I rozmowa skończona. Dzięki.

      Usuń
    16. Jacku,

      jakby nie było to egzorcyści w KRK działali od dawna, na ich usługi nadal jest wielkie "zapotrzebowanie". W większości przypadków delikwentów wysyłają do psychiatry czy psychologa, albo odmawiają modlitwę za nich w celach powiedzmy "placebo", ale w niektórych okolicznościach to oni muszą się zająć daną osobą, bo problem ma podłoże "nie z tego świata".

      Usuń
    17. Niewiele z tego wynika. Takie na przykład "doświadczenia mistyczne" można przeżywać oddając się postom i modlitwom - a można też zażyć meskalinę albo LSD. Efekt jest nader podobny. Czy z tego wynika, że narkotyki "otwierają drogę do innego świata"..? Bynajmniej! Najprawdopodobniej wywołuje się w ten sposób bardzo podobne stany ludzkiego mózgu - i nic więcej niż przebieg prądów w korze za takim doświadczeniem nie stoi...

      Usuń
    18. Najprawdopodobniej to pan Kobus wypowiada się z wielką pewnością siebie o sprawach, których jeszcze gruntownie nie zbadał. I właściwie nigdy nie zbada, bo go nie interesują.

      Usuń
    19. Gdyby z wielką pewnością siebie można było wypowiaać się wyłącznie o sprawach "zbadanych" (a co to właściwie znaczy..? ja nie mam najmniejszych zgoła kwalifikacji do tego, aby "zjawiska paranormalne" badać w naukowym sensie tego słowa! A Kira takie kwalifikacje ma..?) osobiście, to żadna w ogóle nauka nie byłaby możliwa. A i życie codzienne - dość trudne.

      Usuń
    20. Ja czegoś nie znam, to nie twierdzę, że coś na pewno jest niemożliwe.

      Usuń
    21. Twierdząc, że "duchy i zjawiska paranormalne" MOGĄ istnieć, wbrew pozorom wypowiadasz nader kategoryczny sąd o świecie...

      Usuń
    22. Ja mogę być o tym nawet przekonana, ale dopóki nie mam dowodów, nie nazwę idiotą tego, kto w takiej zjawiska nie wierzy.

      Usuń
    23. Idiotą jest każdy bezmyślny konsument popkulturowej papki. Która to papka zawiera dowoli takich właśnie ingrediencji jak "zjawiska paranormalne", "kosmici", "psychiczne życie roślin", itp., itd. Sprzeciw wobec tych obrażających zdrowy rozsądek bzdur jest dowodem zdrowia - rzadkim w dzisiejszych czasach. I tyle.

      Usuń
    24. Idiotą jest ten, kto myśli, że zna prawdę, chociaż NIC na dany temat nie wie.

      Usuń
    25. Miarą idiotyzmu jest stopień zaufania do popkulturowej papki serwowanej przez media. Kto ją łyka, idiotą jest i basta.

      Usuń
    26. Kto wypluwa coś, zanim skosztuje, też jest idiotą.

      Usuń
    27. PS. Tak samo jak ten, kto wie lepiej od tysięcy ludzi, co oni sami zobaczyli, czego doświadczyli i jaki to miało wpływ na ich życie.

      Usuń
    28. Świadectwo tysięcy, ba! Milionów idiotów - jest warte tyle samo, co świadectwo jednego idioty...

      Usuń
    29. Ty tak na serio czy jaja sobie robisz?

      Usuń
    30. Rozumiem, że Kira chce prawdę ustalać w drodze głosowania?

      Usuń
    31. Jacku, żeby dojść do prawdy, trzeba wyjść poza swój rozum(ek). Do świata.

      Usuń
    32. No właśnie: do świata. Czyli nie do duchów, zjaw, ufoludków i innych bytów fantastycznych, które istnieją tylko w ludzkich głowach. Oraz - "wyjść". Co to znaczy? To znaczy, że trzeba opanować nader skomplikowany zestaw procedur i narzędzie gwarantujących akceptowalny standard, powtarzalność i weryfikowalność doświadczenia. O co, jakoś dziwnym trafem, pseudobadacze wirujących talerzyków i latających talerzy hurtem - kompletnie nie dbają... Ergo: jest to li i jedynie w 100% komercyjny "produkt popkulturowy" sprzedawany naiwnym Kirom, które dzięki temu poprawiają sobie samopoczucie i mogą się uważać za kogoś lepszego od jakiegoś tam Howkinga czy innego "ograniczonego" fizyka, który ani pomyśli, żeby się duchami zajmować...

      Usuń
    33. @ Jacek Kobus

      Bzdury pleciesz. Nikt tu się nie uważa za kogoś lepszego. A, przepraszam - TY się za takiego uważasz. Nazywając tysiące ludzi idiotami, bo ich doświadczenie nie pasuje do schematu, jaki dałeś sobie wcisnąć. "Nigdy", "nikt", "żaden"...

      Powtarzalność zjawiska nadnaturalnego? A czemu relacje kilkunastu, kilkudziesięciu osób nie wystarczą, żeby się tym zająć?

      Usuń
    34. Ależ wiele razy próbowano! Próbowano badać, na przeróżne sposoby, występowania zjaw, telepatię, telekinezę i całą masę temu podobnych zjawisk. NIGDY nie uzyskano jakiegokolwiek wartościowego rezultatu. Po co zatem zajmować się tym więcej..? Bo Kira tak chce..? Bo miliony idiotów wciąż wierzą w te bzdury..? Ależ ani ci idioci, ani Kira, nie mają śladu kwalifikacji by decydować o tym, co warte jest badania, a co nie...

      Usuń
    35. @ Jacek Kobus

      Ale wielu zjawisk nie wyjaśniono!

      Usuń
    36. nowy2002
      Na wszystkich zwolenników parapsychologii czy innej pseudonauki czeka nagroda w wysokości miliona dolarów. Wystarczy "jedynie" wykazać istnienie telepatii lub telekinezy
      http://pl.wikipedia.org/wiki/James_Randi
      Do tej pory nikt jej nie zgarnął

      Usuń
    37. No właśnie, nie wyjaśniono: zjawisko za nic w świecie nie chciało się powtórzyć. Albo zarejestrować. A skoro tak - to co tu badać..?

      Kiro: ja wiem, że Ty nie pojmujesz takich pojęć jak "prawdopodobieństwo", "zbiór zdarzeń", itp. Nic na to nie poradzę. Nie wytłumaczę Ci tego, czego Ci profesor w liceum wytłumaczyć nie zdołał. Możesz mi jedynie uwierzyć na słowo, albo nie - prawa natury jakie znamy obecnie, są statystyczne. Woda w garnku postawionym na ogniu NA OGÓŁ po pewnym czasie zacznie wrzeć. Ale wcale nie będzie cudem czy zjawiskiem niemożliwym fizycznie, jeśli pewnego pięknego dnia - zamarznie. Po prostu termodynamika to nie rachunkowość, gdzie lewa strona tabeli musi się zgadzać z prawą.

      Znane nam obecnie prawa natury doskonale sobie radzą z wytłumaczeniem praktycznie każdego, dowolnie nieprawdopodobnego zjawiska (jest kilka wyjątków - np. dość fundamentalny problem mamy z wytłumaczeniem zjawiska życia: z czysto statystycznego punktu widzenia wiek znanego nam Wszechświata, o Układzie Słonecznym nawet nie wspominając, wydaje się wciąż za młody, aby takie zjawisko mogło wystąpić PRZYPADKOWO - jedno z trojga zatem: albo nie wiemy czegoś o życiu, albo o świecie, albo - mieliśmy nieprawdopodobne wręcz szczęście...).

      Usuń
    38. @ Jacek Kobus

      Ale nie mylmy prawdopodobieństwa z pewnością, że coś na pewno BY się wydarzyło.

      A żeby zajmować się "zjawiskami nadnaturalnymi", trzeba najpierw widzieć w takich badaniach sens. A jeśli się ten sens wyklucza z góry, to i badań nie ma.

      Usuń
    39. To tylko Twoja niewiedza sprawia, że nie rozumiesz związku między wielkością ("mocą") zbioru zdarzeń, a prawdopodobieństwem wystąpienia najbardziej nawet nieprawdopodobnych spośród nich. Jeśli zbiór jest dostatecznie wielkiej mocy, KAŻDE ze zdarzeń, które jest w nim zawarte, wystąpi właśnie NA PEWNO. Tak więc dostatecznie wielkie, albo dostatecznie długo walące przypadkowo paluchami w klawiaturę stado małp z całą pewnością, bez najmniejszej wątpliwości i nieodwołalnie na pewno napisze "Encyklopedię Britannicę" i każdy inny tekst, jaki tylko można sobie wyobrazić (inna rzecz, że "moc" takiego zbioru przekraczać by musiała liczebność atomów we Wszechświecie - i to bardzo, ale to bardzo...).

      GDYBY "zjawiska nadnaturalne" istniały, to oczywiście, że ich badanie byłoby nader popłatnym i ważnym zagadnieniem! Pomyśl, ile korzyści ze zjawiska telepatii odniosłyby na przykład służby specjalne... I wiele razy, pod wpływem takich właśnie służb, podobne badania prowadzono - bez skutku...

      Usuń
    40. @ Jacek Kobus

      Problem w tym, że - powtarzam - wielu zjawisk nie wyjaśniono.

      Owa małpa encyklopedia mogłaby się pojawić wyłącznie pod postacią pojedynczych słów, ewentualnie zdań, ale na pewno nie identycznej z napisaną przez człowieka treści.

      Usuń
    41. Nie wyjaśniono i NIGDY się nie wyjaśni. Bo to metodologicznie niemożliwe.

      Ty po prostu nie masz bladego pojęcia o czym dyskutujemy. Brakuje Ci elementarnej, najbardziej podstawowej, najbardziej oczywistej wiedzy.

      To nie ja tu jestem arogancki. To Twoja arogancja sięga Everestu - bo nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wielka jest Twoja niekompetencja...

      Usuń
    42. Niech i tak będzie, że o rachunku prawdopodobieństwa nic nie wiem. Może się dowiem niedługo.

      Usuń
  2. Chrześcijaństwo to eklektyczna religia będąca ukrytym kultem solarnym. Cel? Władza. Jaka tam może być duchowość. Propozycja poszukiwania jej u zakonników - śmieszna. To tylko epigoni Arystotelesa. W tej religii nie ma NIC oryginalnego a tym bardziej - objawionego. Chyba, że to natura jest objawieniem. Ale wówczas - po co religia. To już lepiej szamani syberyjscy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam bełkoczesz, durniu, ale tego nie widzisz, bo masz zaspawany mózg dogmatami. Śpij dalej.

      Usuń
    2. Nie jest przypadkiem, że u "osobistych nieprzyjaciół Pana Boga" pierwsze ginie poczucie humoru i przyzwoitość. Są to objawy tej samej choroby umysłowej, niestety...

      Usuń