Blog główny

sobota, 6 grudnia 2014

Zagadka historyczna

Nie to, żebym był całkiem zdrowy i w pełni sił, do tego jeszcze daleko - ale cóż: krew nie woda. Nie darmo cwani Chińczycy mawiają: chcesz uchować córki w cnocie - trzymaj je w chłodzie i nie karm. Co, rzecz jasna, synów (nawet podstarzałych, o czym zaraz poniżej) również, a nawet przede wszystkim dotyczy. Lepiej się poczułem, to i głupoty w głowie.

No i właśnie, a propos rzeczonych głupot. Rozumiem, że to tekst nie drukowany (w każdym razie do niedawna). Że krążył sobie był w odpisach. Że ludzie dawniej bardziej się wstydzili i jeśli nawet czytywali, to po kryjomu i nie chwaląc się tym publicznie. Rozumiem też, że tzw. "styl mickiewiczowski" jest od strony czysto technicznej prosty (niektórzy twierdzą nawet, że wręcz prostacki - co jednakowoż otwiera prawdziwe otchłanie nierozstrzygalnych sporów tym mniej istotnych, że tymczasem gust się zmienił i nikt już jak Mickiewicz pisać chyba wierszy nie zamierza..?) i wielu z powodzeniem mogłoby aspirować do skutecznego naśladownictwa.

Wszystko to, powtarzam, jak najbardziej rozumiem. Tym niemniej: jak to możliwe, że tak wielkie panuje w kwestii autorstwa tego tekstu chronologii pomieszanie..? Gdyby spór tyczył się autorów sobie współczesnych - OK, można by było uznać zagadkę za nierozwiązywalną.

Tymczasem Aleksander hr Fredro umarł w 1876. Rzeczonego dzieła nie mógł napisać wcześniej niż w 1834, gdy miał już lat 41 (w sumie właśnie dlatego - czekając przy komputerze aż się rozwidni na tyle, żebym mógł pójść na pastwisko i obejrzeć Margire, która dziwnie się zachowywała przy śniadaniu, boję się, czy aby nie kolkuje - ale chyba nie, a w każdym razie w tej chwili nic już na to nie wskazuje - sprawdzałem tę sprawę: bo mi zgrabna analogia do własnego wieku do głowy przyszła...). W tym samym roku 1834 urodził się drugi z podejrzewanych o autorstwo pisarzy, Włodzimierz Zagórski. Trzeci zaś, Tadeusz Boy-Żeleński, przyszedł na świat 40 lat później, w roku 1874.

Tak więc wszyscy trzej żyli razem tylko przez dwa lata - a ponieważ nic nam nie wiadomo o tym, aby Żeleński jako dwulatek przejawiał jakieś fenomenalne zdolności twórcze (tekst choć prosty, od dwulatka jednakowoż wymagałby genialności...), śledząc chronologię ewentualnie odkrywanych odpisów tudzież wzmianek pośrednich (chociażby w potępiających kazaniach lub pamiętnikach sekretnych...) - można by ewentualnie mieć wątpliwości, czy XIII księgę napisał młody Zagórski, czy sterany wiekiem i paryskim doświadczeniem (tudzież 11-letnimi zabiegami o serce i rękę przystojnej wdowy po hr Skarbku...) hr Fredro. Skoro pęta się przy tym wciąż i Boy wnioskuję, że nikomu nie udało się znaleźć świadectwa istnienia tego tekstu starszego niż przełom XIX i XX wieku?


Czy nikt nie szukał?

Wierzyć mi się nie chce, pamiętając jakim erotomanem - gawędziarzem był mój własny polonista z liceum (cóż - dopiero teraz zaczynam go rozumieć...).

3 komentarze:

  1. Tak z rana wczesnego? Czy to uchodzi?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uchodzi, nie uchodzi - ale czy się podoba?

      Usuń
    2. Podoba się, pewnie. Fragmenty jakieś czytaliśmy, słyszeliśmy, ale całości jakoś nie. I dopiero dzisiaj...Doedukowałam się.

      Usuń