Blog główny

poniedziałek, 13 października 2014

Przekręt wszechczasów

Amber Gold, OFE, "afera taśmowa"..? Nic z tych rzeczy! To są wszystko drobne. Powiedziałbym wręcz: Pikuś. Pan Pikuś.

Prawdziwy przekręt wszechczasów to...


wyprawa Krzysztofa Kolumba!

Pomyślcie tylko:

1) Żeby w ogóle zacząć dyskusję o tym projekcie, jego autor musiał ni mniej, ni więcej a... zaniżyć obwód Ziemi o 1/4! Co oczywiście wywołało pusty śmiech u jajogłowych z renomowanego uniwersytetu w Salamnce, konsultowanych w tej sprawie: aferzyście mimo to... udało się przekonać odpowiedzialnych decydentów, że to on - człowiek bez naukowego tytułu, człowiek znikąd, o którym nic prawie nie wiadomo - ma rację, a nie cały fakultet nauk wyzwolonych z dziekanem na czele, wspierany przez rektora i miejscowego biskupa...

2) Obiecywał odkryć krótszą drogę do Indii, a tak naprawdę zaniosło go do Ameryki - i taka pomyłka nawigacyjna (raptem 20.000 km - licząc po najkrótszej możliwej linii...) uchodzi u potomności za wielkie odkrycie! Co za pijar! Doprawdy: czapki z głów...

3) Nawet, gdyby sam pomysłodawca i autor projektu wierzył w ten zaniżony o 1/4 obwód Ziemi, to zapasów żywności i wody wziął na te swoje łupinki... i tak o połowę za mało! Już gdy dopływał do Hispanioli, woda się kończyła. A to nie jest nawet 1/3 drogi do Indii - wedle jakichkolwiek hipotetycznych obliczeń, które mogą wchodzić w grę. Z jego własnymi włącznie. Jedno z dwojga zatem: albo wiedział o Ameryce (a tylko ściemniał tymi Indiami...) - albo od początku chodziło o coś całkiem innego. O co..? Bóg jeden raczy wiedzieć...

4) Mając tak wątłe jak wykazano powyżej dane by spodziewać się sukcesu - mimo to z góry zażądał  zapłaty: mianowania się dziedzicznym gubernatorem wszelkich ziem, które odkryje po drodze i "admirałem Oceanu". W dzisiejszych czasach urzędnik państwowy, który by podpisał tego rodzaju kontrakt z prywatnym wykonawcą, co najmniej poszedłby na dłużej siedzieć: Kolumb miał szczęście, że Ich Katolickie Wysokości w swej łaskawości nie skróciły go po powrocie o głowę... Ba! Korona nawet usiłowała przez pewien czas wykonywać tę skrajnie niekorzystną dla siebie umowę - co okazało się zwyczajnie niemożliwe dopiero wobec jaskrawej nieudolności synalków "odkrywcy"...

4 komentarze:

  1. Totez wielu twierdzi ze on bazowal na starych ksiegach i nawet jesli nie wszystko dobrze zinterpretowal to raczej wiedzial gdzie plynie.Podobniez jego sponsorzy ktorzy takze mogli do owych manuskryptow miec jakis tam dostep.Dzis juz wiadomo ze byly przed Kolumbem rozne wyprawy w tamte strony(mniej i bardziej udane)wiec to nawet dosc prawdopodobne.Podobniez Kolumb za mlodu bywal na Islandi a tam legendy o Winlandi mogly byc calkiem zywe a nawet dosc...precyzyjne.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życiorys Kolumba składa się głównie z hipotez - tak mało o nim wiadomo.

      Niewątpliwie, w Europie Północnej jakaś wiedza o wyprawach Wikingów musiała była przetrwać. Tylko nie wiadomo nic bliższego - jaka i gdzie.

      Dużo bliżej, baskijscy rybacy i wielorybnicy wypuszczali się wówczas na północny Atlantyk, aż gdzieś w okolice Nowej Funlandii.

      Tyle tylko, że nic nam nie wiadomo o jakichkolwiek poprzednikach Kolumba tam, gdzie go faktycznie zaniosło - na Antylach...

      Usuń
    2. Jedna z hipotez mówi, że Kolumb był w załodze o kilka lat wcześniejszej ekspedycji, która dopłynęła do Ameryki, a której dowódcą był niejaki Jan z Kolna. Jak pisał mistrz Waldemar "historia straciła by sens, gdyby zabrakło w niej Polaków".

      Usuń
    3. Problem polega na tym, że nie ma żadnych dowodów na istnienie owego Jana z Kolna (a gdyby istniał, to miał był rzekomo ratować resztki skandynawskich osad na Grenlandii, a nie - zwiedzać Antyle...).

      Usuń