Blog główny

piątek, 18 lipca 2014

Wojny nie będzie

Zadzwoniła do mnie dzisiaj nasza przyjaciółka z Warszawy z hiobowymi wieści: oto jej znajomi gotują się sprzedawać nieruchomości i wiać co prędzej zagranicę. Bo do Warszawy lada dzień wjedzie na czołgu zły czekista Putin.


Chwilowo bardziej mnie interesuje, żeby na moje pastwisko wjechał wreszcie druh mój serdeczny Radek na traktorze - co bardzo marudnie idzie, bo choć w środę już zaczął, niewiele do tej pory zostało zrobione, a to za sprawą ciągłych awarii sprzętu.

Tym niemniej, choć sprawa ta jakoś szczególnie mnie nie zajmuje, chciałbym tu z całą mocą oświadczyć: żadnej wojny nie będzie!

Są co prawda tacy, którzy twierdzą, że Wielki Czarny Ojciec z Białego Domu (a raczej - poruszający nim jak kukiełką zakulisowy "banksterzy"..) właśnie do wojny zmierza (i kto wie? Może i sam tego malezyjskiego 777 zestrzelił..?) - a to po to, aby ukryć nieuchronne rzekomo bankructwo Zgniłego Zachodu.

Mówcie sobie co chcecie, ja to między bajki wkładam!

Ot - pozbyć się starszego sprzętu (by zrobić miejsce i zdobyć zamówienia na nowy...) w jakichś Irakach czy Afganistach to jedno. Ale zadzierać ze złym czekistą Putinem, który na żartach kompletnie się nie zna, za to trochę wcale jeszcze sprawnych rakiet z nader nieprzyjemną zawartością ma - to coś całkiem innego.

Nie wyobrażam sobie, żeby Wielki Czarny Ojciec z Białego Domu miał wystarczająco wielkie jaja.


Tym mniej widzę tak wielkie jaja między drżącymi udami oślizgłych bankierów... (na zdjęciu powyżej cohones są już ugotowane...).

Pomysł, że wojny chce nie kto inny jak sam zły czekista Putin i dlatego z rozmysłem strąca pasażerskie samoloty - chyba nie wymaga jakiejś bardziej szczegółowej krytyki..?

Zresztą: gdybym nawet się mylił i gdyby zły czekista Putin faktycznie wkrótce wjechał na czołgu do Warszawy - a co mnie to w Boskiej Woli obchodzi..?

Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna...

8 komentarzy:

  1. "żadnej wojny nie będzie!"
    No i bardzo dobrze, oby!
    Ze względu na lekkiego fioła w kwestiach zarządzania ryzykiem (też prywatnie) mam "obcykane" wiele niekorzystnych okoliczności, lecz przyznam, że pomimo, iż czynnik pod tytułem "wojna" mam na liście, doszedłem kiedyś do wniosku, że nie stać Mnie na przygotowanie sensownej odpowiedzi (mówiąc inaczej scenariusza) na którą byłoby Mnie stać. Męcząc się onegdaj z tym czynnikiem doszedłem do oczywistego wniosku, że na taki "słuczaj" Przodkowie wynaleźli Państwo.
    (W tej szufladce "wojna" umieściłem religijne teksty, siódmy odcinek rosyjskiego filmu Mistrz i Małgorzata, kilka kazań John Paul'a Jackson'a etc.:)).

    "aby ukryć nieuchronne rzekomo bankructwo Zgniłego Zachodu."
    A popros, spotkałem się dziś z moimi pięcioma b. dobrze wyedukowanymi Kolegami i sprawy zeszły na temat kolapsu finansowego cywilizacji białego człowieka. Pogadaliśmy sobie na ten temat i w końcu pytam się Ich, Panowie, a waszym zdaniem, ile ten Bretton Woods jeszcze potrwa?
    Koledzy szacowali ten okres na od 3 do 15 lat.
    Doszedłem do wniosku, że jestem cholernym pesymistą, bo nie jestem pewny, czy doczołgamy się do wtorku w przyszłym tygodniu.
    Ze względu na to, iż w 2008 roku założyłem się publicznie o wino i wygrałem, z Kolegą bankierem:), na miesiąc przed dupnięciem Lehman Brothers uznali moją prognozę za ponury żart...

    Uważam, iż należy się cieszyć każdym tygodniem (szczególnie w weekend'y), bo jesteśmy w rękach kompletnych Wariatów i cholera wie co Nas czeka.

    Pozdrawiam, idę nawodnić roślinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bretton Woods to zdaje się jeszcze Nixon pochował..?

      Całe piękno systemu "fiat money" na tym polega, że tu właściwie nie bardzo wiadomo - na czym miałoby polegać jego bankructwo..?

      Potrafi Pan to zdefiniować..? Bo ja nie.

      Przecież nie chodzi o to, że ludzie będą dolary taczkami wozić (co nawet, technicznie rzecz biorąc, raczej się nie zdarzy - od czego w końcu są karty kredytowe..?). Marki taczkami wozili - i:... nic!

      Odpowiedzią na tąpnięcia giełdowe jest "quantitavie easing" - więc nawet uczciwego krachu, takiego, żeby bankierzy lecieli z nieba jak ulęgałki - nie doczekamy się.

      Że istniejące długi są nie do spłacenia..? To, zdaje się - wszyscy dobrze wiedzą? I jakoś - nie przejmują się!

      Długi współcześnie nie służą do tego, aby je spłacać (wyciągnąłem stąd zresztą wnioski także i na użytek prywatny...).

      Niby wiadomo, że nie da się tego ciągnąć w nieskończoność - a przecież, tydzień po tygodniu - latka lecą. I nic. Jeden Profesor Bobol wszystko porównuje do złota (moim zdaniem - też przeginąjąc i uzyskując błędny wynik: wszak złota się nie je..!) i wszędzie widzi kryzys, załamanie, krach. Dlaczego ludzie na ulicach w sklepach - jakoś tego nie widzą..?

      Usuń
    2. "Bretton Woods to zdaje się jeszcze Nixon pochował..?"
      Wiadomo, ...załóżmy na przyszłość, że wiemy dużo więcej niż piszemy, a czasem kompresujemy.
      Nie chodziło Mi o zakończenie rozliczeń w złocie między państwami, tylko o sposób zwiększania masy pieniądza w obiegu powiedzmy mierzone M1, M2, M3 i konsekwencje tego faktu.

      "Potrafi Pan to zdefiniować..? Bo ja nie."
      No jak nie, skoro przywołał Pan erozję mamony a la Republika Weimarska.
      Właśnie tak, z tym, że teraz będzie to szybciej, bo 80% transakcji na derywatach, czyli gross mamonowych bitów realizują algorytmy.

      "bankierzy lecieli z nieba jak ulęgałki - nie doczekamy się"
      No chciałbym by tak było, ot choćby ze względu na trójkę moich Dzieci i dobrobyt, który Mi odpowiada, ale IMO nie ma możliwości, aby to kasyno zatrzymać.

      'To, zdaje się - wszyscy dobrze wiedzą? I jakoś - nie przejmują się!"
      Ludzie się nie przejmują nawet tym, iż nie mają papierowych kwitów zapłaconych rachunków i papierowej kasy w szufladzie, co przy najprostszej awarii systemu energetycznego, czy informatycznego gwarantuje poważne problemy. Ludzie jak to Ludzie nie kombinują na przyszłość, nawet nie pamiętają tego co było miesiąc temu, żyją ewangelicznie z dnia na dzień...

      "Jeden Profesor Bobol wszystko porównuje do złota "
      Trzy razy próbowałem przebić się u Profesora Boboli z myślą, iż cena Au jak cena każdego innego towaru fluktuuje, ale nie podołałem.
      Gdyby przywrócić złoto jako pieniądz dla rozliczeń musiałoby kosztować dużo powyżej 10 000 USD/oz.
      Cena Au jest pod ścisłą kontrolą Gości od mamony tak, aby uniemożliwić klasie średniej proste zabezpieczenie się przed inflacją.

      "wszak złota się nie je.."
      Złoto jest dobrym zabezpieczeniem się na wypadek kryzysu gospodarczego, ale w przypadku kolapsu już nie, lepsze są konserwy na 1 - 3 miesiące i umiejętność wyhodowania i upilnowania kury jeśli to miałoby potrwać dłużej.
      Zresztą w przypadku kolapsu po 3 miesiącach 90% miejskich Ludzi już by nie żyło.

      Usuń
  2. >>Że istniejące długi są nie do spłacenia..? To, zdaje się - wszyscy dobrze wiedzą? I jakoś - nie przejmują się!

    Długi są nie do spłacenia, ale ciągle spłaca się odsetki, co drenuje kasę z budżetu. W końcu przybierze to skalę tak absurdalną, że nie do spłacenia będą też odsetki i coś się rypnie.

    ps. Obecna sytuacja wydaje mi się niezwykle korzystna dla Polski. Co prawda politycznie i wojskowo nic się nie zmieniło, ale po ostatnich wydarzeniach na wschodzie ludziom (tzw. opinia publiczna) zaczynają spadać łuski z oczu co może mieć długofalowe konsekwencje osłabiające Rosję.

    ps2. Zresztą: gdybym nawet się mylił i gdyby zły czekista Putin faktycznie wkrótce wjechał na czołgu do Warszawy - a co mnie to w Boskiej Woli obchodzi..?

    Uchodźcy konie panu zjedzą. I żeby tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wa, zaraz tam zjedzą! Musieliby najpierw zarżnąć, oprawić, upiec.

      Ilu to potrafi..? Ja nie...

      Usuń
    2. @Anonimowy,

      "Obecna sytuacja wydaje mi się niezwykle korzystna dla Polski."
      Nareszcie optymistyczny głos w moim domu...
      A dlaczego?

      Usuń
    3. @Jacek Kobus

      "Musieliby najpierw zarżnąć, oprawić, upiec."
      Zjedzą na surowo...

      Za młodu pojechałem z Kolegą na ryby i tak się złożyło, że nie mogliśmy wrócić planowo do domu, bo "wąskotorówka" się popsuła.
      (Spaliśmy na liściach).
      Z głodu zjedliśmy złowione płotki upieczone na ognisku, ...bez panierki i soli:).

      Usuń
  3. >> A dlaczego?

    Osłabia pozycję Rosji, angażuje uwagę i wiąże jej siły na wschodzie Ukrainy.
    Dla Polski jest pretekstem żeby wzmocnić sojusze, a przede wszystkim, wobec zawodności sojuszy, porządnie się uzbroić. Długofalowo Rosja straci na wojnie z Ukrainą i będzie tam zajęta długie lata, co odsuwa perspektywę ewentualnej agresji na inne kraje.

    OdpowiedzUsuń