Blog główny

środa, 21 maja 2014

Obowiązek szkolny

Pierwszy raz od nastania upałów przejechałem się do Radomia pociągiem. W poniedziałek nie mogłem, bo poranny pociąg... nie przyjechał. To pojechałem samochodem. We wtorek dla odmiany musiałem po pracy pojechać do Kozienic po leki (jest tam najtańsza i najlepiej zaopatrzona apteka w okolicy) - więc też konieczny był samochód.
 
No więc, wybrałem się dziś nareszcie pociągiem. I co stwierdzam..?
 
Stwierdzam, że obowiązek szkolny w Polsce trwa zbyt długo. Ewentualnie - że młodzież jest zbyt dobrze karmiona i ogrzewana.
 
Do Radomia jeździ od nas właściwie tylko młodzież szkolna i to głównie płci przeciwnej. A to w połączeniu z upałami daje...
 
 
Co prawda są to w zdecydowanej większości JEDYNE walory tejże młodzieży, wiekami odsiewu co urodziwszych genów, które wsysała nieodległa stolyca przetrzebionej - ale nie da się ukryć, że pod tym przynajmniej względem zachodzi tu dość powszechnie niejaka wybujałość.
 
Nie zamierzam bynajmniej moralizować. Doprawdy - nie moja sprawa, że tak bujnie wyposażona młodzież marnuje swój czas w szkołach miast tulić do obfitych walorów spragnione mleka potomstwo.
 
Skądinąd jednak - od kilku miesięcy znowu płacę niemałe podatki (nie to, żebym był z tego dumny, bynajmniej! Płacę, bo nie mam innego wyjścia...). I tak sobie myślę, czy to w porządku, że ponad połowa mojej teoretycznej wypłaty, zamiast pomagać w rozwiązywaniu życiowych problemów Lepszej Połowy, kobył i koćkodanów, a na koniec moich - używana jest w tak bezbożnym celu jak przymusowe odrywanie obfitych walorów od spragnionych mleka ust (hipotetycznego) potomstwa..?
 
Nawet, jeśli i tak żadnego potomstwo by nie było, a młodzież z obowiązku szkolnego zwolniona, po prostu łajdaczyłaby się bez sensu - to przynajmniej łajdaczyłaby się na swój, a nie na mój rachunek..!


1 komentarz:

  1. Wybujałość... Może to hormony wzrostu, ukryte w żywności, dają już o sobie znać...

    OdpowiedzUsuń