Blog główny

niedziela, 23 lutego 2014

Proste pytanie

Tak czysto teoretycznie, to oczywiście, że Nizina Kijowska jest kluczem ("Schwerpunkt") do bezpieczeństwa Polski od wschodu. Czysto teoretycznie oczywiście, że WSZYSCY nasi sąsiedzi, jako narody praworządne i państwowotwórcze (nawet, jeśli nie wszystkie za takowe właśnie uchodzą...) zasługują na to, aby... mieć jak najwięcej państw na swoim terytorium! Dwie Ukrainy to lepiej niż jedna, a 380 państw niemieckich, to byłby wręcz - stan idealny...

No ale to jest czysta teoria. Doskonale podpadająca pod trzeźwą obserwację Sun Zi sprzed 2500 lat: można doskonale wiedzieć jak zwyciężyć - a i tak nie być w stanie tego zrobić.


Bo - tu pada moje jedno, proste pytanie do wszystkich miłośników książęcia Giedroycia, tudzież zwolenników "Ideologii Czynu", co to - jak Profesor Bobola - nawołują do "odzyskania prastarych ziem kresowych" - czym..? Czym na Boga..? Czym mamy być dla Ukraińców atrakcyjni, gdy sami dla siebie atrakcyjni nie jesteśmy - co widać dowodnie po tym, że miliony młodych Polaków wybierają raczej ciasnotę Wysp niż szeroki oddech rodzimego stepu.

Co to właściwie za bzdura z tym "byciem adwokatem Ukrainy" w Jewrosojuzie..? Znaczy się że co? Że jak Niemcy powiedzą: nein! - to my im się w interesie Ukraińców Rejtanem postawimy..? A juści...

I WCALE nie przemawia przeze mnie jakiś defetyzm czy pacyfizm. Po prostu. Dla Ukrainy i dla Ukraińców ZAWSZE korzystniej będzie dogadać się z Niemcami - pośrednictwo Polski nie jest im do niczego potrzebne. Narzucając się z tym pośrednictwem, pielgrzymując do Kijowa - polscy politycy wyłącznie robią z siebie idiotów.


Bo raz - że gówno mogą. A dwa - że nikt ich tam tak naprawdę nie potrzebuje i nie chce.

Niemcy mogą Ukraińcom całkiem spokojnie obiecać na przykład Chełmszczyznę. Dlaczego nie? Już raz im ją oddali - w 1918.

A co mogą Ukraińcom TAK REALNIE obiecać Polacy..? Pomoc w znalezieniu roboty na londyńskim zmywaku..?


I dlatego - skoro nie udało się CAŁEJ Ukrainy wciągnąć do Jewrosojuza (co przynajmniej ten miałoby plus, że zapewne wymusiłoby gruntowną reformę obowiązującego w Jewrosojuzie systemu rozdawnictwa pieniędzy - po prostu środków by zabrakło na kontynuację obecnej polityki, w tym zwłaszcza, Wspólnej Polityki Rolnej) - to zdecydowanie najlepiej dla nas byłoby pozostawić sprawy w Kijowie ich własnemu biegowi i do niczego się nie mieszać.

Janukowycz, zresztą z jakimiś polskimi korzeniami i ze wschodu Ukrainy, więc bez banderowskich obciążeń, przynajmniej mógł być partnerem do interesów. Małych, bo małych (bo na duże nas po prostu nie stać) - ale, jak słusznie zauważył Wieszcz, każdy dusi swego - mały, małego.


A teraz? Teraz albo będziecie mieli, o idioci, jakąś kolejną wersję Bałkanów tuż za Bugiem (jedyny plus, że ukraińskie prostytutki JESZCZE stanieją...) - albo, co chyba bardziej prawdopodobne, a i gorsze jeszcze - jednoznacznie proniemiecko - banderowską Zachodnią Ukrainę: sąsiada w oczywisty sposób wrogiego, nie kryjącego pretensji terytorialnych do Polski, żywiącego się agresywnym, młodym nacjonalizmem, na który nie mamy czym odpowiedzieć, bo u nas już nawet wśród kiboli brak takiej "siły ducha"...

3 komentarze:

  1. Rosofobia jest tak samo irracjonalna jak rusufilia. Napisz proszę co sądzisz o ukraińskiej mniejszości w Polsce. Nadszedł już czas ściąć wysokie drzewa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o byłego posła nazwiskiem Czech? Bo poza nim żadnego Ukraińca nie kojarzę... Ilu ich w ogóle jest? W mojej świadomości bynajmniej nie istnieje żaden "problem mniejszości ukraińskiej w Polsce". Ale nigdy się tym specjalnie nie interesowałem - i nie widzę powodu, aby się interesować. W szczególności - jaki to niby ma związek z tym, co dzieje się na terytorium państwa, którego obywatelami ci ludzie NIGDYnie byli? Łączyć te wydarzenia z nimi to by było prawie takie samo barbarzyństwo, jak gdy Stalin ścigał białych Rosjan i Kozaków - emigrantów za... "zdradę ZSRR"!

      Usuń
  2. Jeszcze ukraińscy robotnicy rolni będą bardziej dostępni

    OdpowiedzUsuń