Blog główny

poniedziałek, 3 lutego 2014

Ognisko wodza płonie jaśniej...

- jak raczył był ongiś zauważyć nie kto inny, jak sam Stanisław Michalkiewicz: publicysta zdecydowanie nieskłonny do egzaltacji, znany za to z zamiłowania do ironii i bezlitosnego dowcipu.
 
Kontynuując wątek moich personalnych zdziwień na tle emocjonalnym rozpoczęty wpisem poprzednim (fakt, sprzed kilku już dni - ale przecież nie obiecywałem, że będę pisał codziennie: ostatnio było za zimno...) - nie dziwi Państwa osobliwie kalectwo emocjonalne niektórych przynajmniej libertarian, takich jak mój "ulubieniec", Mr Woziński..?
 
Akurat do pewnego stopnia ja to kalectwo rozumiem i potrafię się weń wczuć. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Warszawie nie wyszedłem na ulicę ze świeczką po śmierci Jana Pawła II. Tego rodzaju masowe histerie wywołują u mnie w najlepszym razie zażenowanie - w najgorszym: instynktowny, z "wątpi" biorący się odruch wymiotny. Kibicem sportowym też nie jestem.
 
Ale żeby tak kompletnie nic nie czuć na widok husarskich proporców (nawet, jeśli WSZYSTKIE filmowe obrazy husarii są jednakowo bałamutne, o czym na innym miejscu wspominałem...)?
 
 
 
To już jest kompletnie niepodobnym..!
 
Pan Woziński będzie się upierał, że to właśnie on jest najszczerzej miłującym Naszą Umęczoną Ojczyznę patriotą, bo jako jedyny pragnie jej wyzwolenie spod władzy niemiłościwie nas okupującego gosudarstwa.
 
Pięknie - ładnie. Obawiam się jednak, że idea rozdzielenia narodowej dumy i gosudarstwa (jak bardzo byłoby owo gosudarstwo niemiłościwym...) jest praktycznie nie do zrealizowania.
 
Ognisko wodza płonie jaśniej. A pisząc bez metafor: państwo nie jest TYLKO jakimś tam systemem organów władzy, kontrolujących (w mniejszym lub w większym stopniu i mniej lub bardziej niemiłościwie...) określone terytorium wraz z zamieszkującą go ludnością. Państwo to PRZEDE WSZYSTKIM pewien "porządek symboliczny". W ramach którego odbywa się dystrybucja prestiżu. Który jest spajany przez bardzo silne i gwałtowne emocje.
 
O ile władza jest fenomenem naturalnym, zakorzenionym w instynkcie stadnym, o tyle konkretne upostaciowanie tejże władzy w formie "państwa" stanowi jeden z konstytutywnych elementów decydujących o formie socjalizacji znacznej części Polaków.
 
Na to by bez protestów i zastrzeżeń przyjąć bezpaństwową formę bytu gotowe są jednostki dysfunkcjonalne - z zaburzoną tożsamością lub z brakiem takowej. Nie przeczę: przybywa ich obecnie w zastraszającym tempie. Tyle, że większość z nich nie uważa się za "libertarian", odrzucających identyfikację z jakimkolwiek państwem, lecz za "Europejczyków", którzy polskość chcą zastąpić poddaństwem nowego Imperium Europejskiego.
 
Pozostaje mieć nadzieję, że jest to fenomen przejściowy: dzieci najzagorzalszych "Europejczyków", osobliwie po tym, jak doświadczą losu pariasa, "poddanego II kategorii", "taniej siły roboczej" - zadziwią nas w przyszłości żarliwością swojego nacjonalizmu! Oby nie zadziwiły nas do przesady...
 
Tak czy inaczej jednak, nie widzę w jaki sposób dałoby się rozdzielić patriotyzm od związku z państwem. Nawet, jeśli OBECNA forma tegoż państwa entuzjazmu budzić w żadnym razie nie może.

3 komentarze:

  1. Ja tam wiem swoje - żaden z Pana zimny drań. Zachowuje Pan wrodzoną oraz nabytą - urzędniczą wstrzemięźliwość w ocenie zjawisk społecznych, jeszcze bardziej ostrożny jest Pan, kiedy odnosi się do bieżącej polityki państwa, ale już tam gdzie chodzi o interesy prywatne - na przykład sprzedaż koni, budzi się w Panu emocjonalny demon, co udowodnił Pan jakiś czas temu, pozostawiając niezapomniane wrażenia do dzisiaj:)
    Przyszłość państwowości jest raczej wielką niewiadomą, no może poza jednym pewnikiem, że nie od nas - Polaków będzie to zależało, a buntem pariasów w - być może - Europie, Europa nie będzie się specjalnie martwiła. Jakoś trudno jest mi wyobrazić sobie powtórkę z pewnego wydarzenia - Powstania Wielkopolskiego, kiedy to odziani, uzbrojeni, wyszkoleni i nakarmieni przez Niemców Polacy, mieliby znowu okazać się tak niewdzięczni. Tak z pewnością nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zauważyć, że Powstanie Wielkopolskie (właściwie trzeba by pisać "II Powstanie Wielkopolskie" - toż pierwsze było w 1848...) nastąpiło po bardzo, ale to bardzo długim okresie intensywnej nauki i wielu klęskach. Dziś to rzeczywiście niewyobrażalne. Ale wyobrażalnym jest, że (ewentualne) dzieci Palikota zachowają się tak, jak synowie Ponińskich czy Branickich...

      Usuń
    2. To zależy, z której matki ;)

      Usuń