Blog główny

poniedziałek, 10 lutego 2014

Let it be!

Wiedzieni małpim zupełnie odruchem nabyliśmy w sobotę, podczas bytności w Warce, bieżący numer "Najwyższego Czasu!". Kompletnie nie wiem po co? Żeby sztachnąć się kolejną porcją oderwanych od rzeczywistości prognoz i snów na jawie? Naturalnie - wieszczących wielkie zwycięstwo korwinizmu już w najbliższych wyborach? Czy też po to, żeby przekonać się, jak mój "ulubieniec", patentowy bałwan, Jakub Woziński, kompromituje się brakiem podstawowych wiadomości o Islamie - dowodząc zarazem, że żaden brak nie powstrzyma go od pisania na ten temat..?

Szkoda strzępić klawiaturę na takie idiotyzmy.

Za to na moim ulubionym historycznym forum poniósł mnie nerw. Trwa tam niekończąca się jak niemieckie baśnie dyskusja o tzw. "problemie demograficznym".

Dyskusje tego rodzaju są z definicji bezsensowne. Prognozy, na których się opierają, tak samo jak WSZYSTKIE INNE prognozy, zasadzają się bowiem na ekstrapolowaniu w przyszłość stanu aktualnego.

Tak więc - skoro AKTUALNIE rodzi się w Polsce mniej dzieci niż umiera starców - to jednym ruchem myszki przedłużając ten wykres o 20 lat, łatwo dojść do tego, kiedy Polaków będzie już tylko 30 milionów, 20 milionów - a nawet dojść, kiedy umrze ostatni Polak.

Na podobnej zasadzie jakiś bęcwał wyliczył, kiedy umrze ostatni niebieskooki blondyn. Bo te cechy kodują recesywne geny które przy mieszankach międzyrasowych rzadziej się ujawniają w fenotypie.


W obu przypadkach, na alarm biją rasiści - i to głupi: ostatecznie, co z tego, że recesywne geny nie ujawianiają się w fenotypie tak często? Przecież nie znikają, tylko są przenoszone na potomstwo - w ukryciu. W określonym procencie przypadków ujawnią się tak, czy inaczej - ergo: ZAWSZE będą się rodzić jacyś niebieskoocy blondyni (choć będzie ich mniej niż było, gdy chowali się "wsobnie"...).

Jeśli tylko czynniki demograficzne brać pod uwagę, to przewidywanie śmierci ostatniego Polaka jest równie bezsensowne: jak już kiedyś pisałem, koniec końców najchętniej rozmnażają się ludzie, którym sprawia to największą satysfakcję - i, niezależnie od tego, czy jest to cecha wrodzona, czy kulturowa - istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że potomkowie ludzi rozmnażających się, bo sprawia im to satysfakcję, RÓWNIEŻ będą odczuwać podobną satysfakcję z tej, skądinąd mało intelektualnej czynności - za czym, z biegiem czasu, "posiądą Ziemię".

Prognozy budowane w ten sposób ogólnie cechuje to właśnie, że się NIE sprawdzają. Z zasady. Kiedy to miał się nam skończyć węgiel albo ropa naftowa wedle sławetnych "raportów dla Klubu Rzymskiego" z lat 60-tych..? Kiedyż to - jak przewidywała RAND Corporation - miało być w posiadaniu Wielkich więcej głowic bojowych niż potencjalnych celów..?

I co - sprawdziło się coś z tego..?

Tak, jak napisałem na forum - prawdziwym problemem nie jest to, że Polki nie chcą mieć dzieci. Prawdziwym problemem jest to, że one nie chcą mieć dzieci z Polakami. A już z Arabami czy Turkami: a i owszem, czemu nie! A to dotyka zakompleksionych rasistów jak osobista obelga - jak zakwestionowanie rozmiarów ich męskości...

I naprawdę nie ma znaczenia, czy są to rasiści ogoleni na łyso i pałujący "kolorowych", czy rasiści wystrojeni w zgrzebne płótna i unikający mięsa jak ognia (tych drugich zdaje się być, w gruncie rzeczy, dużo więcej...).

1 komentarz:

  1. A co by było w tym złego, gdyby Polaków naprawdę było mniej o 10-15 milionów? Przecież to zajebiście dobrze, że ZUS upadnie.

    OdpowiedzUsuń