Blog główny

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozbójnicy

Sir Robert Clive, gdy czyniono mu po powrocie na Wyspy Mgliste zarzuty z powodu bezprzykładnych zdzierstw których dopuścił się w Indiach, miał był podobno odpowiedzieć: Panowie! Wielki i bogaty kraj leżał, zdany na moją łaskę. Do dziś nie potrafię się nadziwić swojemu umiarkowaniu...


Sir Robert zaczynał karierę jako przywódca gangu reketerskiego, pobierając haracz od sklepikarzy w Manchesterze. Umiejętnie inwestując zdobyte niegodziwymi metodami środki - np. na stypendia dla brytyjskich historyków i literatów - dorobił się tytułów, orderów i wielkiej sławy u potomnych.

Następcy sir Roberta - z londyńskiego City, ale nie tylko - rozszerzyli nieco skalę działania i oprócz sklepikarzy oraz Hindusów, łupią właściwie każdego, kto się tylko nawinie. Młode małżeństwa, które koniecznie muszą zaciągać 30-letnie kredyty na zakup M-3 na Tarchominie, kandydatów na przedsiębiorców, zastawiających w celu zdobycia kapitału, potrzebnego choćby po to, żeby się zarejestrować domek po babci. Wreszcie: udziałowców banków w których pracują - jakichś anonimowych emerytów (już wcześniej złupionych zresztą przez fundusz, który ich kapitałami zarządza...), rozleniwionych spadkobierców sir Roberta, czy wreszcie - różnych drobnych ciułaczy, którzy dali się namówić do inwestowania...

Coś się jednak zmieniło. Takie wieści bowiem jak ta obecnie - nie wiedzieć dlaczego - wywołują raczej rozdrażnienie szerokiej publiczności.


Dlaczego..?

Czy dlatego, że obecnie ofiarami rozbójników nie są już tylko jacyś odlegli, śniadolicy kulisi..? Ale przecież i w czasach sir Roberta wcale tak nie było! Sklepikarze z Manchesteru, śmiem twierdzić, wtedy byli bardziej nordyccy niż obecnie...

Czy też dlatego, że następcy sir Roberta zamienili indywidualistyczny, romantyczny rabunek w prozaiczną, przemysłową metodę, pozbawioną krzty uroku - i w dodatku skąpią środków na stypendia dla historyków i literatów..?

W każdym razie - moim zdaniem, NIC tu się akurat nie zmieniło przez ostatnie kilkaset lat. Albo i przez  kilka tysięcy. Ostatecznie - już Seneka stał się posiadaczem kilkudziesięciu miast (głównie w prowincji Brytania zresztą...) dzięki oszustwom podatkowym i lichwie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz