Blog główny

środa, 22 stycznia 2014

Przymus orgiastyczny

Naprawdę nie spędzamy całego dnia przed pudłem, a na pewno nie - z TVN24 włączonym na stałe. Co ja jednak poradzę, że jesteśmy chorzy..? A to oznacza trudności z koncentracją (przez większą część dnia - teraz czuję się akurat wcale nieźle, choć koćkodan wywalił mnie z wyra pół godziny za wcześnie, a na poranny prysznic muszę poczekać, aż rozmarznie kran pod wiatą i da się spuścić wodę z hydroforu: bo na razie ciepła się nie załącza...).

W efekcie chwilowej dekoncentracji obejrzeliśmy wczoraj wieczorem materiał, którego nie udało mi się jeszcze znaleźć na Tubie (może ktoś z Państwa potrafi...) - daję zatem tylko link do wersji pisanej.

GDYBYM był zwolennikiem tzw. "teorii spiskowej" (a nie jestem...), to bym powiedział, że nagłośnienie tego trochę już odgrzewanego newsa akurat wczoraj musi być związane z zamieszaniem wokół włocławskiego szpitala, o którym pisałem tu dwa dni temu.

Przy tym na razie nie sposób stwierdzić, czy jest to działanie rządu, który chce w ten sposób odwrócić uwagę od Włocławka - czy opozycji, która pragnie skompromitować rząd, a przynajmniej ministra zdrowia.

Nie da się bowiem ukryć, że zestawienie tych dwóch newsów po prostu brzmi groteskowo. Potraficie Państwo podać przykład na to, że ktoś umarł dlatego, że sobie nie pociupciał..?

[Najmocniej przepraszam, tu miał być klip z kultowego filmu z nieśmiertelną frazą - ale: nie znalazłem na Tubie... Co jest? Mój brak koncentracji - czy cenzura..? Całego filmu nie będę Wam przecież wklejał...] No to tylko młoda Kasia Figura:


Nie sposób też nie zauważyć, że opieka prenatalna to, siłą rzeczy, jeden z najkosztowniejszych działów medycyny (tak samo, jako laptopy kosztują więcej od porównywalnych komputerów stacjonarnych, a samochody z napędem hybrydowym - od tradycyjnych...). Owszem, będzie się upowszechniać, ale umówmy się: na to, aby WSZYSTKIM zapewnić w tej dziedzinie najwyższy teoretycznie dostępny standard, to może sobie pozwolić sułtan Brunei albo emir Kataru - a na pewno nie polski NFZ!

Tymczasem seksuolog to, zdaje się, tylko gada - nieprawdaż..?

Dużo łatwiej zatem o ściganie "światowych standardów".

Powstaje tylko pytanie - do czego to prowadzi..? P.T. Panowie i Panie seksuolodzy i seksuolożki sobie zdiagnozują Polki i za parę lat będą wiedzieć, czy, jak często i z jaką satysfkacją każda jedna pani Kazia, Madzia czy Kira oddaje się "czynnościom seksualnym lub stosunkom".

No i co dalej..? A jak się okaże, że dana pani Kazia a i owszem, bardzo chętnie - tylko nie ma z kim..?

To nie żart! Przecież kobiet jest więcej niż mężczyzn. Im starsza kategoria wiekowa, tym ta różnica większa. A kto powiedział, że seniorka nie może chcieć..?

Poza tym, nie tak znowu mało jest kobiet które nie mają z kim, choć może by i chciały, ze względu na pewne wady wrodzone lub nabyte.

Wady wrodzone natury fizycznej da się poprawić. I tu, niestety, smutna prawda jest taka, że współczesna chirurgia plastyczna może WSZYSTKO. To już nie jest niewinny silikon czy botoks! Nogi też się wydłuża, proszę Panów... Tak że wykonanie spoczywającej na nas misji zapewnienia, iż przyszłe pokolenie będzie ładne - patrzy mi w tej chwili na niemożliwość. No bo te kobiałki to już oszukują tak, że wcale im wierzyć nie można: zapładniasz długonogę blondykę z cyckami jak marzenie - a córeczka pokurcz, płaski jak deska i krzywa jak nieszczęście... I tylko pan chirurg plastyk się cieszy, bo nie ma wyjścia - znowu trzeba będzie zainwestować..!


Pocieszmy się tylko, że misja, która spoczywa na kobietach - zapewnienie, że przyszłe pokolenie będzie mądre, silne i przebojowe - też do najłatwiejszych nie należy. No bo skąd one, bidule, mają wiedzieć tak na pierwszy, a nawet na drugi rzut oka, czy ktoś z nas zrobił karierę bo mądry, silny i przebojowy - czy tylko dlatego, że oddaje się zgubnemu nałogowi tytoniowemu i w czasie wspólnego "dymka" podlizał się właściwemu szefowi..?

Mniejsza z tym - idę sprawdzić, czy kran już rozmarzł...

....

Konie napojone, ciało (grzeszne) obmyte - lubo tylko letnią wodą (Lepsza Połowa znalazła, że w Warce jest publiczna sauna - właśnie zacząłem się zastanawiać, czy oprócz tego, że jak tylko przyjdą dopłaty, wymieniamy sobie naszego felernego Dafika na Siemensa, którego już w necie obczaiłem, że lepszy - nie dołożyć do planowanej na wiosnę letniej kuchni z wędzarnią i spiżarnią jeszcze i sauny - własnej..?), morda (zakazana) ogolona - możemy wracać do tematu.

Tak więc - jeśli jako przyczyna braku satysfakcji Polek z życia seksualnego zostaną zdiagnozowane ich wady fizyczne - to może się w efekcie w naszej "debacie publicznej" pojawić postulat fundowania przez NFZ chirurgii plastycznej...

Serio piszę, żadnych jaj sobie nie robię! Jaja to najwyżej robią sobie P.T. panowie seksuolodzy i panie seksuolożki, takowe ankiety rozprowadzając - no bo przecież jak już zdiagnozują Polki to co..? Tak je zostwią bez pomocy..?

Znaczy się - oni sobie myślą, że jak już zdiagnozują Polki, to Polki rzucą się im na kozetki i będzie można kasę za samo tylko gadanie inkasować.


No ale przecież - czy od samego tylko gadania kobieta, która jest zwyczajnie brzydka i dlatego nikt jej satysfakcjonować seksualnie nie pragnie - wyładnieje..?

Przecież, jeśli nawet samym tylko gadaniem ktoś z P.T. panów seksuologów lub pań seksuolożek jej kompleksy i zahamowania wyleczy - to co dalej..? Ma do tego jeszcze zdobyć z punktu robotę na tyle dobrą, by sobie wszystkie te silikony, botoksy, nowe zęby, a może nawet i nowe nogi - sama zafundować mogła..?

Czy to aby nie jest nadto już okrężna droga do seksualnej satysfakcji..?

Poza tym - tak się da załatwić tylko ten najłatwiejszy feler. Fizyczny. A co z paniami - często dobrze sytuowanymi (więc z definicji ładnymi, bo stać je na upiększanie...), które też nie mają satysfakcji z życia seksualnego - bo im na takie życie czasu nie starcza, a i o partnera, który by zachował gotowość w sytuacji, gdy kobieta o tyle go przerasta - nie tak łatwo..?


Wreszcie - nie ma co zgrywać bohaterów: viagra viagrą - a i tak nie każdy facet jest w stanie usatysfakcjonować kobietę. Do tego trzeba mieć talent, przekonanie, werwę.

Ja tam na przykład - nigdy nie miałem śmiałości do kobiet.

[No i znowu - trzeci raz dzisiaj - stosownego cytatu filmowego nie znajduję... Na pocieszenie - basen]


Choć zawsze je lubiłem. Ale - prawdę powiedziawszy, choć lata mijają, do dziś nie potrafię zrozumieć, jak to się stało, że Lepsza Połowa stała się Lepszą Połową - przecież chyba dawałem jasne znaki, że chcę sobie tylko powzdychać i może trochę (beznadziejnych) wierszy poskładać..?

Śmiem mniemać, że moja przypadłość nie jest odosobniona.

Wygląda zatem na to, że sama natura skazuje część kobiet na brak partnera płci przeciwnej - przynajmniej: na wyłączność. Bo oczywiście są panowie, którzy potrafią i kilka i kilkadziesiąt pań usatysfakcjonować i wcale sobie z powodu takiego nadmiaru obowiązków nie krzywdują (tyle, że ich spontaniczna aktywność problemu nie rozwiązuje - wybredni może nie są, skoro idą na ilość, a nie na jakość, mniemam jednakowoż, że najgorszych "pasztetów" też nie tykają...)...

Jeśli NFZ miałby "rozwiązywać" w przyszłości ten problem - no to przykro mi bardzo, ale samo gadanie nie wystarczy. Z kolei - fundowanie operacji plastycznych to też droga donikąd,  boż wcześniej się budżet załamie, nim wszystkie panie będą w tej mierze przynajmniej zadowolone (biorąc pod uwagę i to, że nie ma końca upiększeniom, gdy wykonuje je TAKŻE znienawidzona sąsiadka...).

JEDYNE kompleksowe i sprawiedliwe rozwiązanie zapodałem już dawno temu - link. Nie ukrywam, że wtedy robiłem sobie jaja. Wygląda na to, że za sprawą P.T. panów seksuologów i pań seksuolożek - właśnie wkroczyliśmy na drogę realizacji tego projektu... Przy okazji można też od razu rozwiązać tzw. "problem demograficzny" - a to metodą, którą także już dawno temu zaproponowałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz